12/13/2014

na talerzu

Ostatnimi czasy przybywa mi talerzy... Lubię je zresztą. Szczególną estymą darzę te dla dzieci; według mnie najmłodsi potrzebują kolorowych elementów zastawy, które przyciągną ich wzrok i zatrzymają go na dłużej w okolicach jedzenia ;). Poza tym... Pamiętam z dzieciństwa swój talerz z Alladynem, do kompletu miseczkę (wyjadało się wówczas zupę do końca, byleby tylko ujrzeć dno z grafiką) i kubek (z podwójnymi ściankami, pomiędzy którymi kołysała się woda, pływał brokat i rybki); prawie wcale nie pamiętam natomiast "rodzinnych" talerzy czy to dużych, czy głębokich... Niektórzy nie są zwolennikami łączenia zabawy z jedzeniem, sama czasem przejawiam dość purystyczne podejście do tej kwestii. Potrafię jednak iść na kompromis ;). Bardzo łatwo przychodzi mi to wówczas, gdy myślę o przedmiotach dla syna; chcę, by były nie tylko użyteczne i ogólnie estetyczne (dbamy wszak o poczucie estetyki swojego dziecka, nieprawdaż? ;)), ale i piękne - a pod tym pojęciem niech mieści się wszystko, co łączy i dziecięcą radość, i dobry design. Może ten mój zwrot w kierunku okoliczności czy otoczenia jedzenia ma związek z coraz liczniejszymi inspirującymi, często wystudiowanymi zdjęciami potraw czy to z blogów kulinarnych, czy coraz modniejszych książek kucharskich? Tak lubię sycić oczy...



1. House of Rym - moja wygrana w pierwszej z dwunastu "rozdawajek" (giveaway) organizowanych przez House of Rym na oficjalnym portalu na Facebooku (Juuuupi! :)); 2. OMM Design - skorzystałam z promocji w ramach akcji Bloggers4Christmas (bloggers <3 mamissima); 3. Ingela P Arrhenius, OMM Design - załapałam się na ostatni w sklepie AmazingDecor; 4. Tesco - zmieściłam się w cenie jednocyfrowej! ;)








Grzybowy talerz od House of Rym to moja perełka. Przyszedł pięknie zapakowany, po wyciągnięciu z kartonowego pudełka zachwycił. Spodobał się nawet mojemu praktycznemu małżonkowi, który pochwalił go za to, że nie jest rozmiarów "deserowych" ;). Nim więc talerz trafił do kuchni, kilka dni zdobił nasz stół, odgrywając rolę zagadkowego lasu w Dolinie Muminków. Bo, jeśli spojrzy się na ilustrację z "Kto pocieszy Maciupka" Tove Jansson, można pokusić się o takie skojarzenie, prawda? ;)






Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza