BE CHANGEMAKER: startujemy

1/22/2018

BE CHANGEMAKER: startujemy

Przyznawałam się niedawno, że od jakiegoś czasu nie robię postanowień noworocznych, że 1 stycznia przestał być dla mnie datą magiczną, która wszystko rozpoczyna albo kończy, która staje się pewnego rodzaju wyrocznią. Niemniej, już w listopadzie czy nawet październiku 2017 wiedziałam, że wraz z Nowym Rokiem zamierzam ruszyć z pewną akcją. Projektem, o którym intensywnie myślałam przez te kilka ostatnich miesięcy minionego roku.

Nie pamiętam już, gdzie znalazłam słowo "changemaker". Czy była to książka, czy artykuł. Pamiętam za to, że mój wzrok zatrzymał się na nim - długo, a w głowie zaświtała myśl: "To jest to!" Changemaker... Każdy z nas powinien nim być!

DIY na Dzień Babci i Dziadka: babcia z sercem jak na dłoni i dziadek z wąsem

1/18/2018

DIY na Dzień Babci i Dziadka: babcia z sercem jak na dłoni i dziadek z wąsem

Dzisiaj coś dla małych Sówek: pomysł na własnoręczny prezent dla babci i dziadka. Można go wykonać prosto i szybko, wystarczy masa utwardzalna (albo samoutwardzalna, albo do wypieku w piekarniku) i foremki do ciastek. Gotowi?


tekstylia w sypialni + zaproszenie na warsztaty w Kuchni Spotkań IKEA (konkurs!)

1/15/2018

tekstylia w sypialni + zaproszenie na warsztaty w Kuchni Spotkań IKEA (konkurs!)

Sypialnia to wyjątkowe miejsce. To tu codziennie budzisz się i zasypiasz. Łóżko jest zarówno pierwszym miejscem, którego dotykasz i na które patrzysz, i ostatnim. Tutaj nie powinno być miejsca na przypadek. Sypialnia (czy łóżko i jego okolice - rozumiane szerzej, z wyjściem poza konkretny pokój) powinna być dobrze przemyślana i zorganizowana tak, by dawać nam maksymalną przyjemność sensualną: zarówno fizyczną, jak i duchową.

 fot. IKEA
projekt "POKÓJ BRATA I SIOSTRY" (cz. 4) - Białe ściany w pokoju dziecięcym?!

1/11/2018

projekt "POKÓJ BRATA I SIOSTRY" (cz. 4) - Białe ściany w pokoju dziecięcym?!

Kiedy robiłam dzieciom zdjęcia w mieszkaniu mojej chrzestnej - zwyczajnie, przy okazji urodzin - uderzyło mnie, jak dobrze wychodziły. Niby pewne "zmienne" pozostawały stałe: ja jako fotograf oraz mój aparat jako narzędzie. Nawet ustawienia wykorzystywałam te, co zwykle - bo je lubię, bo się do nich przyzwyczaiłam. A tu proszę - zmiana. Z czego wynikła? Zrozumiałam od razu: to kolor ścian. Pokój moich kuzynków ma w całości białe ściany, na których tle naprawdę świetnie robi się zdjęcia. W momencie przypomniałam sobie kadry z naszych czterech ścian: pokój Małego Johna pomalowany na jasny brąz może sprawdzał się wcześniej jako nasza sypialnia, ale potem... przestrzeń była niepotrzebnie przyciemniona. Zmiana przeznaczenia pokoju wymusza inne zmiany: wtedy, na urodzinach, jasne stało się dla mnie, że zmiana mebli to nie wszystko. Konieczne jest przemalowanie ścian, by wydobyć potencjał pomieszczenia. By się rozjaśniło i lepiej służyło radosnym i pełnym energii lokatorom: już nie tylko Małemu Johnowi, ale także jego siostrze.

KOLOR

Biel, oczywiście. Inny nie wchodził w grę. (Nie chciałam jednak wprowadzać go na wszystkich czterech ścianach: jedna miała być pokryta wzorzystą tapetą w klimacie retro.)

Stanęło na nieskazitelnej bieli marki Dulux - głównie dlatego, że:
 - po pierwsze, Dulux Easycare charakteryzuje się dużą plamoodpornością (na mokre plamy, które z łatwością wytrze się do 15 minut od zabrudzenia)
 - po drugie, gdy zobaczyłam nazwę... obudził się we mnie Psotnik Żartowniś. Hmmm... Nieskazitelna biel w pokoju dzieci? Haha, pokażemy wszystkim, że się da! - rzucił, a ja szybko podchwyciłam jego zawadiacki ton. No bo wiecie: że niby biały w pokoju dzieci? Serio? Ale nieskazitelny?! Przegięcie! Że albo robię szpital psychiatryczny pociechom (zapraszam do wpisu Kasi, która pokazuje TUTAJ, że biel wcale nie taka szpitalna), albo że jak nic będę miała w niedługim czasie mnóstwo plam i zabrudzeń i pokój znów do malowania. Tak czy tak - źle. Więc rozumiecie: chochlik w mojej głowie zacierał łapki i szczerzył zęby. Chciał zrobić niedowiarkom psikusa. A ja udowodnić, że to nie takie głupie rozwiązanie.

Czy robisz postanowienia noworoczne?

1/07/2018

Czy robisz postanowienia noworoczne?

Ja kilka lat temu przestałam. To zwykle wiązało się ze snuciem wielkich planów - całorocznych celów w postaci ogólnych haseł, które nic a nic nie przybliżały do odpowiedzi na pytanie JAK je zrealizować, co zdecydowanie komplikowało kwestię KIEDY. Np. wyjechać na wakacje do Egiptu. Albo napisać książkę. Lub zrobić ilustracje do projektu. Brzmi pięknie, cel jest, ale... brakuje punktów pośrednich. Kroków, które przybliżyłyby mnie do realizacji. Bo napisanie książki to piękna idea, górnolotna nieco, ale jeśli nie zaplanuję sobie czasu, nie wydrę z doby chociaż godziny na napisanie jednej strony dziennie (lub co kilka dni, ale regularnie), będę mogła tworzyć jak Tolkien "Władcę..." - przez 13 lat (nie zapominajmy, że jemu przeszkodziła wojna!). Tak jest - właśnie te słowa powtarzałam sobie uparcie, gdy mijał kolejny rok, a ja wciąż nie miałam domkniętego ostatniego rozdziału (za to rozkopane pierwsze cztery). I wiesz co? I w moim przypadku minęło już te 13 lat (sic!). Tak długo powtarzałam sobie tamte zdanie i odwlekałam pracę, że czas mijał... i minął. Rzecz jasna, dalej mam w planach ukończenie tej książki - tylko że moje podejście do planowania uległo radykalnej zmianie.


ostatnia noc w roku

12/31/2017

ostatnia noc w roku

Ciemną noc rozjaśnią za moment fajerwerki. Jeszcze chwila, a wulkany sztucznie pokolorowanych gwiazdek rozsypią się na niebie, by po chwili zniknąć.
Będzie trochę głośno, może kogoś obudzi jasna łuna. Fili wdrapał się na dach, by niczego nie przegapić.
 - Och, weź koc, moja myszko! - rzuciła tylko pospiesznie mysia mama, wyciągając się przez okno na poddaszu. Czuwa ona, czuwa on - każde na swój sposób.

Ciemną noc rozjaśnią za moment fajerwerki.

Dobranoc, Stary Roku.
Dzień dobry, Nowy!


Dresdner Striezelmarkt - najstarszy jarmark świąteczny na świecie  + CANDY

12/27/2017

Dresdner Striezelmarkt - najstarszy jarmark świąteczny na świecie + CANDY

I po Świętach... Nie lubię tego, w jak szybki sposób mijają te leniwe, rodzinne godziny... Chciałabym zatrzymać czas... Dlatego też postanowiłam opublikować wspomnienie z wyjazdu do Drezna - spędziłam tam cały dzień na tydzień przed Bożym Narodzeniem. 
Powspominajcie ze mną i razem poczujmy raz jeszcze świąteczną atmosferę! :)

Dresdner Striezelmarkt, czyli Jarmark Struclowy, to najstarszy jarmark bożonarodzeniowy w Europie, a chyba nawet na świecie! Jak przystało na miejsce z tak długą tradycją, wszystko było tam zapięte na ostatni guzik - począwszy od organizacji, przez dekoracje. Zachowano pewien starodawny klimat, który dodawał uroku temu miejscu - scena była drewniana, artyści przebrani w odpowiednie stroje (nie było metalowej sceny ze światłami, bardzo współczesnej, na której jakiś zespół grałby disco polo albo coś takiego - to przecież zepsułoby cały efekt). W drewnianych domkach można było odbyć warsztaty wypieku świątecznych ciast lub ciasteczek albo przygotować dekoracje. Nie zabrakło teatru lalek (takich w okienku, z żywymi reakcjami dziecięcej publiczności), a św. Mikołaj przyjechał popołudniu odsłonić kolejne okienko w kalendarzu adwentowym. 15 grudnia symbolem w okienku była gwiazda - popularny w tamtej okolicy symbol (można było nabyć ją na straganach albo obejrzeć podświetloną w oknach drezdeńskich rodzin). Była przepiękna, piętrowa karuzela (dosiadłam smoka!) oraz niewielki, za to pędzący diabelski młyn (ciekawe, że dopiero jak sama się przejechałam i piszczałam, zaczęłam słyszeć piski innych - wcześniej może posłużyłyby za ostrzeżenie ;)).