DIY: pszczółki z plasteliny i guzików

6/21/2018

DIY: pszczółki z plasteliny i guzików

Bzzz! - zaszumiało od śpiewu pszczelich skrzydeł! W najnowszym numerze magazynku "KREDKA" znajdziecie mój ilustrowany przepis na pszczółkę z pudełeczka po jajku niespodziance, ale to nie jedyny bzyczący pomysł, na jaki wpadłam ostatnio! 


Pamiętacie świnkę DIY z guzików i plasteliny? Dzisiaj pokażę, jak zrobić jej koleżankę pszczółkę! Znalazłam bowiem w swoim stosiku guzików takie, które od razu skojarzyły mi się z ciałkami tych miododajnych stworzeń. Żółte w czarne paski... no przecież!


DIY na Dzień Ojca: koszulka z funkcją masażu (+ wzór do ściągnięcia)

6/18/2018

DIY na Dzień Ojca: koszulka z funkcją masażu (+ wzór do ściągnięcia)

Kto nie lubi masażu? Zwłaszcza rodzic - wymordowany pracą od poniedziałku do piątku, który po powrocie do domu nie odpocznie, o nie, ponieważ pewne małe stworki ciągną go do siebie, do zabawy, do harców... 

Dzisiejsze DIY to propozycja prezentu właśnie dla takiego rodzica - koszulka pozwala bowiem dzieciom na zabawę z rodzicem, który w tym czasie... odpoczywa. #perfect 👌

Droga Sówko, jeśli więc kiedyś Twój tato stwierdzi, że nie ma siły albo brak mu ochoty... wręcz mu tę koszulkę i zaproponuj drzemkę na brzuchu. Powinno zadziałać! 😉 



DIY: świnki z plasteliny i guzików

6/15/2018

DIY: świnki z plasteliny i guzików

Chrum, chrum! - słychać radosne chrumkanie z zagrody. Kto ma ochotę na błotną kąpiel? - dobra dla urody! Kilka świnek wskoczyło do sadzawki w kolorze mlecznej czekolady. Jedna umoczyła różowy ryjek, inna zanurzyła cytrynowe raciczki, a kolejna - ta fioletowa - cała zanurzyła się w chłodnej brei. A Ty świnkę w jakim kolorze ulepisz?


DIY: domowy salon gier

6/11/2018

DIY: domowy salon gier

To nie będzie wpis o tym, jak urządzić kącik komputerowy czy w jaki sposób ergonomicznie rozplanować przestrzeń gracza (to już było, w Piątym Pokoju możesz się rozsiąść na miętowym uszaku z pandą, a co). W ogóle to nie będzie o świecie wirtualnym lub o maszynach wymagających sprawnej wtyczki oraz gniazdka w strategicznym miejscu. Dzisiaj proponuję Wam rozwiązanie offline i unplugged: wystarczy duży kawałek tektury, flamastry i nożyczki! Niestraszne już przerwy w dostawie prądu czy problemy z netem - zagrasz, kiedy zechcesz!


Jaki prezent na Dzień Ojca? Personalizowany!

6/07/2018

Jaki prezent na Dzień Ojca? Personalizowany!

Na początku wystarczy Twój śmiech, wesołe gaworzenie i rączki splecione wokół męskiego palca. Potem kolorowe laurki: pełne emocji koślawe przedstawienia najlepszego taty, jakiego widział świat - bo Twojego taty, prywatnego taty. Potem jakieś męskie gadżety, może bilet na wspólny koncert, byście razem wykrzykiwali w tłumie słowa piosenki ulubionej kapeli. A potem... no właśnie. Co potem? Jaki prezent byłby najlepszy dla taty?


Ze swoim tatą jeździłam i na koncerty, i zajmowałam miejsce obok w kinie. To on dbał, bym była na bieżąco z animacjami Disney'a (do dziś pamiętam nasze coroczne wypady do kina na premiery) i nie tylko (na wspomnienie cotygodniowych wizyt w wypożyczalni kaset video do dziś kręci mi się łezka w oku: tata wybierał coś dla siebie, a my z siostrą dla siebie - to był nasz rytuał). To on sprawił, że jako przedszkolak oglądałam teledyski Queenów, traktując je jak jeden wielki musical (mogłam tak siedzieć godzinami, wpatrzona i zasłuchana). To on zabierał mnie i siostrę na niedzielne spacery, kiedy schodziliśmy z utartych, wydeptanych ścieżek i eksplorowaliśmy okolicę na własnych zasadach, zgodnie z duchem przygody. To on pokazał mi "Władcę pierścieni", nim film wszedł na ekrany i stał się "modny" (koledzy w gimnazjum wpierw stroili sobie ze mnie żarty - że "selera" czytam [że niby best-seler, jak próbowałam im tłumaczyć], a potem chcieli masowo pożyczać  wydanie kieszonkowe taty - obecnie moje). To on zabrał mnie do kina na "Mumię", choć nie miałam jeszcze wymaganych 15 lat (za to od dawna pasjonował mnie starożytny Egipt). 

Moi rodzice dali mi wiele.
Dziś nie widzę ich idealnych, perfekcyjnych, ale bardziej ludzkich; pewne maski opadły. Bardziej ich może rozumiem - jako rodzic, człowiek dorosły. Ale gdy spoglądam wstecz, lubię wpadać w nuty sentymentalne. Śmiech przy wieczornym łaskotaniu, czytanie do snu przez mamę, seanse z tatą...
Mama zaszczepiła we mnie przywiązanie do starych filmów - zwłaszcza starego kina amerykańskiego, pewnych klasyków. To z nią też oglądałam filmy romantyczne, "wyciskacze łez" wymagające ściskania bogu ducha winnej poduszki. Ona przemycała literaturę dziecięcą do świata mojego i siostry; zresztą oboje z tatą czytali, a w naszym domu widok regału zapełnionego tomami nie był widokiem rzadkim. To z mamą śledziłam losy przeróżnych serialowych bohaterów.
Tata pokazywał filmy. To on wprowadził mnie do świata Gwiezdnych Wojen, pokazał Indianę Jonesa -  nie miałam wtedy nawet nastu lat. To tata wzdychał na moje zachwyty Britney, by odetchnąć po kilku latach, gdy zaczęłam słuchać "dojrzalszej" muzyki. Sprzedałam mu fascynację Linkin Parkiem, Apocalypticą, razem odkrywaliśmy Rammsteina. Znajomi śmiali się, gdy mówiłam, że z tatą jadę na koncert ulubionej kapeli - mnie śmieszyło jedynie ich rozbawienie. Mieć w domu kumpla, z którym możesz dzielić się swoją radością i zamiłowaniem (a który dodatkowo posiada prawo jazdy i podwiezie cię w obie strony): bezcenne!
(Nic dziwnego więc chyba, że zostałam kulturoznawcą - rodzice odcisnęli na mnie piętno. Nawet jeśli ich edukacja kulturalna była przypadkowa, zwyczajnym dzieleniem się z dziećmi własnymi pasjami czy zamiłowaniem.)

Kiedy więc pojawiła się możliwość przetestowania personalizowanych prezentów dla taty - takich rodem z jego ulubionych filmów - nie mogłam przepuścić takiej okazji! To gratka dla fanów, ale też coś osobistego, z mrugnięciem oka. Ostatecznie wybór padł na Gwiezdne Wojny oraz Jamesa Bonda.



Ten kubek ma moc. Po pierwsze dlatego, że można wypić z niego dowolny trunek, który zaklnie rzeczywistość na naszą korzyść. Po drugie, wybrałam największą wielkość: kubek latte o pojemności 500 ml (są jeszcze rozmiary standardowy - 330 ml oraz duży - 415 ml). Do dziś pamiętam bowiem, jak tata spijał herbatę z... kufla na piwo. Co by więcej na raz było.

Kubek jest dość wysoki, ale na tyle smukły, że w ogóle nie sprawia wrażenia wielkiego. Ścianki są grube, więc jest nadzieja na trzymanie ciepła kawy czy herbaty. A napis? Wykonany profesjonalnie, po obu stronach, niezależnie więc od ustawienia kubka, można spojrzeć na grafikę, odczytać słowa i uśmiechnąć się pod nosem. W ramach personalizacji podaje się dowolne imię rodziciela - wystarczy wpisać je w odpowiednie pole na stronie przedmiotu. Potem klikamy w "Dodaj do koszyka", a system automatycznie wysyła informację o wybranej przez nas opcji.



Biblioteczka Pani Sowy (cz. 3): ulubione książki moich dzieci 📚 (niełatwy wybór z wielu 🙃)

5/31/2018

Biblioteczka Pani Sowy (cz. 3): ulubione książki moich dzieci 📚 (niełatwy wybór z wielu 🙃)

W czym zaczytuje się sześciolatek, co najchętniej kartkuje i przegląda dwulatka? Poniżej przedstawiam typy moich małych sówek (a w zasadzie skowronków, jeśli miałabym patrzeć na ich rytm dobowy). 

prezenty na Dzień Dziecka do 50 złotych

5/23/2018

prezenty na Dzień Dziecka do 50 złotych

Kiedy drapiesz się po głowie, trzesz w zamyśleniu brodę, zwoje mózgowe przekopujesz, a oczy zezujesz, co by na raz więcej dobra zarejestrowały, a i tak wiesz mniej niż wcześniej... Nie przejmuj się. Nie tylko Ty szukasz prezentu dla dziecka na 1 czerwca.

Co roku mam ten sam problem. Dodatkowo, w naszej rodzinie prezenty z okazji Dnia Dziecka - podobnie jak na Wielkanoc - to zwykle jakieś drobnostki, przedmioty zamykające się w kwocie ok. 50 złotych. Nie chodzi bowiem o to, by wydawać dużo pieniędzy, ale by sprawdzić dziecku frajdę - a to może zdziałać i pudełko naklejek, i nowa kolorowanka, i np. guma do skakania.