DIY: gumna do włosów z kokardką | mój poranny niezbędnik

1/15/2019

DIY: gumna do włosów z kokardką | mój poranny niezbędnik

Kiedy oczy rozklejają powłokę snu jeszcze trzymającego się powiek (od wewnętrznej strony - tej bliskiej serca i Krainy Fantazji), nieco nieprawnie, trochę na oślep sięgam po gumkę do włosów. Dwa ruchy nadgarstkiem, zwinne palce (automaty, działanie niezależne od zaspanej świadomości) i chaos na głowie zostaje wstępnie ujarzmiony - można zaczynać dzień.


Gumka z kokardką podobała mi się od dawna - byłam już bliska włożenia takich do koszyka w trakcie zakupów, gdy... uznałam, że przecież mogę sama taką uszyć. Jak? Phi, to na pewno nie jest aż tak skomplikowane. I, jak to ja, spróbowałam metodą prób i błędów dojść do know-how. Udało się za pierwszym razem, co dowodzi, że warto nie bać się i próbować swoich sił!


pralinki piernikowe na przywitanie Nowego Roku (albo inaczej: poświąteczne)

1/02/2019

pralinki piernikowe na przywitanie Nowego Roku (albo inaczej: poświąteczne)

Smak Świąt zamknięty w pralince. Pękająca biała czekolada (u mnie oprószona złotem - sypkim barwnikiem spożywczym), wewnątrz miękkie wypełnienie o smaku pierników, którego słodycz przełamuje słony serek. Idealne do podjadania w Nowym Roku!


Głównie dlatego, że powstają z... pokruszonych pierników, których pewne zapasy mogły przetrwać Święta. Jak to możliwe? Nie wiem, czy macie podobnie, ale jakkolwiek by nie planować, na Boże Narodzenie w naszej rodzinie jest mnóstwo jedzenia, w tym słodkości. Mimo iż zmniejszyłyśmy z mamami, siostrami i szwagierkami ilości przygotowywanych ciast czy ciastek, i tak jest co jeść, więcej: dobroci zostaje czasem na Nowy Rok nawet! Tak mam w tym roku z piernikami. I choć je uwielbiam, ich smak może się przejeść. Dobrym sposobem jest więc jego lekka modyfikacja, a przede wszystkim formy, by na nowo pobudzić ślinianki. 


koniec roku i zima w mysiej krainie

12/31/2018

koniec roku i zima w mysiej krainie

To ostatni dzień roku, należy się przygotować. Zebrać chrust, choinki z domów przenieść do szklarni - niech czekają na ponowne zaślubiny z ziemią na wiosnę - może znów urosną i kiedyś po raz kolejny ozdobią dom na Święta?


Wąsik wybrał się do lasku oddalonego od domu o szerokość jeziora. Wiedział, że tam znajdzie najpiękniej pachnące gałązki - takie, które palone w kominku dadzą aromat zdolny zaczarować każdy kąt domu. Że wszyscy poczują się błogo, jak u siebie, a mróz rysujący szlaczki na oknach nie będzie nikomu psuł nastroju.

Tylko jak dostać się na drugi brzeg? Zwykle na wiosnę czy lato wypływał razem z tatą łódką, ale dzisiaj stał nad brzegiem jeziora sam - inni członkowie mysiej rodziny mieli swoje zadania. Jego: przynieść chrust.

 - Łabędziu, drogi łabędziu! - Wąsik niemal podskoczył, gdy ujrzał na tafli jeziora śnieżnobiałą postać. - Pomógłbyś? - poprosił, czując, jak wąsiki drżą mu albo z podniecenia, albo z zimna.
Podróżowanie jak w baśniach? Dlaczego nie!


DIY: świąteczny geoplan

12/21/2018

DIY: świąteczny geoplan

Nie, nie chodzi o wytyczanie trasy podróży do Laponii, śledzenie na GPS-ie lotu reniferów św. Mikołaja czy odpowiedź na pytanie, kogo odwiedzamy w te święta i w jakiej kolejności. Geoplan to edukacyjna plansza, która pozwala zabawić się geometrią. U mnie dzisiaj - w wydaniu świątecznym.


DIY: wieniec z bibuły (moja inspiracja: Folkisz)

12/19/2018

DIY: wieniec z bibuły (moja inspiracja: Folkisz)

Kobiece profile na Instagramie zapełniały się w ostatnim czasie wieńcami: albo tradycyjnymi, świątecznymi z igliwiem w roli głównej lub pobocznej, albo delikatnymi, subtelnymi plecionkami z bibułki - swoistymi dziełami sztuki, które wyszły spod ręki założycielki marki Folkisz. I mnie zauroczyły, a że znalazłam rolkę połyskującej, białej bibuły, robiąc porządki przedświąteczne... musiałam spróbować swoich sił. Dawno nie było wpisu w ramach "moja inspiracja". Pora to nadrobić!


DIY: bombka z odzysku

12/17/2018

DIY: bombka z odzysku

Jednym z minusów bycia człowiekiem kreatywnym i proekologicznym jednocześnie jest to, że nim coś wyrzucisz... zastanawiasz się dwa razy. Trzy. Cztery. Nie, czasem się nawet nie zastanawiasz, po prostu wrzucasz takie-tam-coś (bibelot, wihajster, cosik - jakkolwiek to nazwać) do pudła z niewidzialną etykietką "potrzebne" i dopiskiem małymi literkami "na kiedyś" (z jeszcze mniejszymi "do czegoś"). 

Bo takie zielone pudełko na jajka no jak wyrzucić, gdy strzeliste elementy przypominają spadzisty dach wieży (pomysł 💡: zrobię córce zamek dla lalek!), jak pozbyć się wieczka od pudełka, które idealnie nadaje się na podstawkę do kolorowego ogrodu (pomysł 💡: kolorowy ogród z plastikowych nakrętek), jak pożegnać skrawki wstążek wyjęte z podniszczonych torebek prezentowych - przecież one są w dobrym stanie (pomysł 💡: uchwyty wyszytych zawieszek świątecznych albo ozdoby szmacianych lal!)? Pakujesz więc kolejne potencjalne śmieci do pudła "PrzydaSię" i pozostaje czekać, aż zamienią się z "pięknej wyściółki kosza" (jak mówi często o nich mój mąż, wskazując mi ich miejsce docelowe) w COŚ. Najlepiej ładnego i praktycznego jednocześnie. Dzisiejsze DIY to metamorfoza właśnie takiego-tam-cosia w - akurat świąteczne - COŚ.


zupa grzybowa - mój smak Wigilii

12/06/2018

zupa grzybowa - mój smak Wigilii

Nie wyobrażam sobie Świąt Bożego Narodzenia bez zupy grzybowej: ciemnej, aksamitnej, z gładkimi kamyczkami miękkich grzybów i jasnymi wyspami w talerzu - łazankami. Grzyby miały rozpływać się w ustach, ich zapach rozbudzać apetyt, a makaron sycić. Nawet kiedy weszłam do rodziny męża, która zdecydowanie reprezentuje #teambarszczczerwonyzuszkami, i tak robię grzybową - dzięki czemu mam cały gar zupy dla siebie!