afrykańska maska | TESTUJĘ CUDZE DIY 🧐 (#3)

5/11/2021

afrykańska maska | TESTUJĘ CUDZE DIY 🧐 (#3)

W cyklu TESTUJĘ CUDZE DIY będę sprawdzała instrukcje zrób-to-sam znalezione w sieci pod kątem czasu wykonania, poziomu trudności, sposobu opisu (czy instrukcja jest zrozumiała), a także - co najważniejsze! - efektu. Często bowiem - jak i w przypadku przepisów kulinarnych - zachwyci nas zdjęcie, zapragniemy coś samodzielnie wykonać, a potem okazuje się, że... lipa. Nie wyszło. Albo wyszło nie tak, jak oczekiwaliśmy. (Czyli, summa summarum, i tak nie wyszło.) Koniec z tym! Specjalnie dla Was będę testowała ciekawe DIY, dzieliła się wrażeniami i starała się odpowiedzieć na zasadnicze pytanie: warto czy nie warto?

Dzisiaj: afrykańskie maski od Angeliki i Magdy z Dzieciaki w Domu!

 


Malowanie łazienki farbą - czy warto? Nasza łazienka po 4 latach od remontu!

5/03/2021

Malowanie łazienki farbą - czy warto? Nasza łazienka po 4 latach od remontu!

Łazienkę można wyremontować stosunkowo szybko i tanio. Brzmi jak obietnica efektywnego wypoczynku na urlopie z dziećmi? Jak zapewnienia, że pobieranie krwi nie boli? Jak wszystkie te stwierdzonka, którymi się nas karmi z nadzieją,  że znowu damy się nabrać? Ha! Otóż to nie jest kolejny clickbait! Naprawdę zmieniliśmy łazienkę nie do poznania za około tysiąc złotych. Jesteście ciekawi naszych przemyśleń po 4 latach użytkowania? Zapraszam na podsumowanie remontu!



DIY: świecznik z masy solnej

4/25/2021

DIY: świecznik z masy solnej

Ostatnimi czasy świece o różnych kształtach podbijają serca wielbicieli dekorowania wnętrz. I o ile zakup woskowego popiersia Dawida, sojowej kobiecej sylwetki czy obłej figury geometrycznej nie generuje większych problemów (bo świeca stanowi jednocześnie małą rzeźbę), o tyle wybór standardowego formatu (bo przecież nie kształtu) już tak. Jaki bowiem dobrać świecznik? Ba! Czy się taki w ogóle posiada? A nawet jeśli - czy ma się ich wystarczającą ilość, by swobodnie i bez napinki wyeksponować swoje zakręcone nowe nabytki?

 


wielkanocne ozdoby... ze śmieci i rzeczy niepotrzebnych

4/01/2021

wielkanocne ozdoby... ze śmieci i rzeczy niepotrzebnych

Niewielu pewnie spodziewałoby się takiego wpisu. Niewielu pewnie powiedziałoby, że proponowane przeze mnie ozdoby powstały ze śmieci, a tu jednak! Przedmioty znalezione za darmo w parku - leżące pod nogami, nikomu niepotrzebne, zbędne. Gazetki reklamowe - już przejrzane albo nieaktualne, przeznaczone na wyściółkę niebieskiego kontenera. Pojedyncze koraliki - dla dorosłego zbędny drobiazg, co najwyżej mały skarb dla dziecka. A tymczasem proszę bardzo: jakie cuda można wyczarować!



Dlaczego nowy "Tajemniczy ogród" jest beznajdziejny?

3/30/2021

Dlaczego nowy "Tajemniczy ogród" jest beznajdziejny?

Rok 2020 spieprzył wiele - nie oszczędził także nowej ekranizacji "Tajemniczego ogrodu" Frances Hodgson Burnett - filmu z Colinem Firthem w roli garbatego wuja oraz Julie Walters w roli pani Medlock (to w zasadzie jedyne znane twarze w tej produkcji). Już sam zwiastun rozbudził we mnie dziwne poczucie, że nie będzie to dobra narracja. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie sprawdziła. 



DIY: księżniczka Serenity z korka (Sailor Moon)

3/20/2021

DIY: księżniczka Serenity z korka (Sailor Moon)

Moja przygoda z figurkami z korka nabiera rozpędu! Dzisiaj prezentuję postać, o którą prosiła jedna z Was na Instagramie. Padło wówczas co prawda na Czarodziejkę z Księżyca (której - było nie było - szczegółowy strój trudno byłoby odzwierciedlić w takiej skali), zdecydowałam się więc przygotować wcielenie tej bohaterki: księżniczkę Serenity. Jeśli ktoś nie zna tej japońskiej anime puszczanej w latach 90. na Polsacie, niech nadrabia zaległości. To była bodaj pierwsza naprawdę feministyczna opowieść, z jaką miałam do czynienia! (I która, tak myślę dzisiaj, przynajmniej w części mnie ukształtowała.)



Pobudka, Pani Sowo! - czyli jak być nocnym markiem i matką jednocześnie - rzecz o energetykach

3/16/2021

Pobudka, Pani Sowo! - czyli jak być nocnym markiem i matką jednocześnie - rzecz o energetykach

Nie jest łatwo być sową w rodzinie skowronków. Kiedy dzieci z mężem potrafią z własnej, nieprzymuszonej woli wstać po siódmej i energicznie zacząć dzień, ja nie dość, że potrzebuję jeszcze z godzinki czy dwóch spania, to gdy już się obudzę, lubię robić to niespiesznie. Z przeciąganiem się, chodzeniem po mieszkaniu w szlafroku, leniwym odklejaniem od siebie powiek. Wielbię poranną ciszę, rolety podciągnięte do połowy, żeby poranne słońce nie raniło resztek wampira we mnie. Bo jak wampir - i jak sowa - aktywizuję się po zmroku. To właśnie wieczorami pracuje mi się najlepiej, to wtedy przychodzą mi do głowy najlepsze pomysły. Niestety, nasze społeczeństwo gloryfikuje skowronki właśnie (polecam wystąpienie Magdaleny Komsta "Okradzeni – rzecz o nocnych markach"), rano więc nie pozostaje mi nic innego, jak przetrzeć oczy i z westchnieniem pożegnać zioma Morfeusza. Tylko jak to zrobić w miarę bezboleśnie?