Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papier. Pokaż wszystkie posty
świąteczne dekoracje prosto z filmu "Małe kobietki"

12/23/2022

świąteczne dekoracje prosto z filmu "Małe kobietki"

Filmy to nie tylko kopalnia opowieści, które bawią lub chwytają za serce. Tło dla postaci, cała dopieszczona scenografia czy elementy wyposażenia wnętrz mogą być dla nas nie lada inspiracją. Jak łączyć kolory? Które meble do siebie pasują? Jakie materiały dobrać? Co powiesić na ścianie? Jak udekorować dom na święta? To tylko niektóre z pytań, na które filmy niejednokrotnie udzielają odpowiedzi - jeśli tylko zechcemy przyjrzeć się detalom!

 

Dzisiaj pochylamy się nad ostatnim pytaniem: JAK UDEKOROWAĆ DOM NA ŚWIĘTA? A odpowiedzi udzielą nam Jo, Meg, Amy i Beth!

 

 

świąteczna Luna Lovegood (moja inspiracja: reklama Zara)

3/14/2022

świąteczna Luna Lovegood (moja inspiracja: reklama Zara)

Jeśli Luna Lovegood miałaby pojawić się na imprezie sylwestrowej albo karnawałowej, jak ozdobiłaby sobie głowę? Odpowiedź nasunęła mi reklama Zary. A ja sprawdziłam, czy w istocie dobrze byłoby Lunie w tiarze z samoprzylepnych wstążek na prezenty. Jak sądzisz, byłoby?

 

fot. materiały prasowe Zara - zrzut ekranu z reklamy wyświetlonej mi w mediach społecznościowych

przyjęcie urodzinowe Harry Potter: torty ze świata czarodziejów

1/25/2022

przyjęcie urodzinowe Harry Potter: torty ze świata czarodziejów

Tort bezowy Pavlova aka Hedwiga, tort Hagrida dla Harry'ego, cukiernicze boisko do quidditcha i figurki Funko POP w formie cake-topperów? Tak jest, oto przepisy na cztery czarodziejskie torty urodzinowe + jeszcze więcej inspiracji!

 

"Tort Harry Potter", czyli na przyjęcie w stylu Harry'ego Pottera - jak go zrobić?

Możliwości jest tu wiele: od standardowych (ozdoby z masy cukrowej nawiązujące do książek czy filmu), po te udające artefakty z planu (tort Hagrida dla Harry'ego czy np. księga czarów). Pokażę 4 pomysły, z czego 3 w rzeczywistości były wykorzystanie w trakcie urodzin 6. urodzin mojej córki (czwarty pomysł jest świąteczny, co nie znaczy, że nie można go w prosty i szybki sposób przerobić na urodzinowy).

 


DIY: gałązka jemioły z drutu, koralików i kolorowego papieru (czyli nieplanowane wbicie się w trendy w odcieniu Pantone 2022 Very Peri)

12/14/2021

DIY: gałązka jemioły z drutu, koralików i kolorowego papieru (czyli nieplanowane wbicie się w trendy w odcieniu Pantone 2022 Very Peri)

Święta w kolorze roku 2022 wg Pantone? Dlaczego nie! Fiolet to wszakże odcień adwentowych szat liturgicznych, w kościele oznacza czas oczekiwania. Lub, jak wolę, to barwa przypisywana tajemnicy, magii, czemuś niezgłębionemu, a pociągającemu.

 

 
DIY: modułowy domek dla lalek z pudełka po butach

6/13/2021

DIY: modułowy domek dla lalek z pudełka po butach

Pudełka wszelkiej maści to niezwykły materiał: mogą służyć do przechowywania, porządkowania przestrzeni, można je ozdabiać na różne sposoby, a nawet... budować z nich domek dla lalek! Tak jest, dzisiaj pójdę o krok dalej i zamiast przerabiać jedno pudełko w mieszkanko dla lalek, wykorzystam ich więcej!

 

To dobry sposób na stworzenie modułowego domku, który w zależności od potrzeb będzie mógł się zmieniać. Maleć albo rozbudowywać. Być domkiem piętrowym lub parterowym. Dla lalki singielki, jak i dla całej rodziny np. zwierzątek Sylvanian Families. Za każdym razem będzie mógł być inny, wyjątkowy i niepowtarzalny. 


walniętynki Pomyluny - zabawne wierszyki na walentynki

2/14/2021

walniętynki Pomyluny - zabawne wierszyki na walentynki

Wyobrażam sobie, że gdyby Luna Lovegood miała robić walentynkę, wyglądałaby ona właśnie tak: kolorowa, z wypukłymi naklejkami, obramowana koronką i z zabawnym wierszykiem na odwrocie. Bo coś czuję, że Luna znajdowałaby radość w tworzeniu walentynek dla przyjaciół - walentynek niepatetycznych, może troszkę niepoważnych, a za to przeuroczych i kiczowatych w najbardziej pozytywnym znaczeniu tego słowa.

 


 
DIY: The Child, czyli "Baby Yoda"

1/11/2021

DIY: The Child, czyli "Baby Yoda"

Niektórzy oglądają serial "The Mandalorian" dla westernu w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Inni dla znakomitych postaci i historii. Jeszcze inni dla podbudowania swojego dobrego zdania o Star Wars (odkąd przejęła go Myszka Mickey). A inni (większość? 🤔) dla... niego. "Baby Yody".



DIY: domek w pudełku po butach

12/09/2020

DIY: domek w pudełku po butach

Pudełka wszelkiego rodzaju to taki wdzięczny materiał! Łatwo je dostać za darmo (wystarczy np. kupić buty), a mogą stać się schowkiem na przydasie, skrzynią na dziecięce skarby lub pa-pa-pudełkiem, ochroniarzem kruchych szklanych bombek lub magicznym kapeluszem, w którym znikają walające się po domu drobiazgi. Przy pomocy farb lub kawałków papieru do pakowania prezentów można natomiast zamienić je w... domek dla lalek lub misiów!

 


DIY: gra do nauki języków obcych - kilka propozycji

5/09/2020

DIY: gra do nauki języków obcych - kilka propozycji

Do nauki języków obcych wcale nie potrzebujemy specjalistycznych gadżetów, kilku tuzinów fiszek poupychanych w kieszonkowych pudełeczkach czy nie wiedzieć jak wymyślnych gier kupionych za niemałe pieniądze. Sympatyczną pomoc naukową możemy stworzyć dla dziecka... sami. Z tego, co mamy w domu. Jeszcze nie przekonałam? No to watch me!


Do stworzenia gry zainspirował mnie podręcznik do nauki języka angielskiego mojego synka: "Explore Treetops 1" autorstwa Sarah M. Howell i Lisy Kester-Dodgson. Przy rozdziale 6 i nauce słownictwa z zakresu pożywienia autorki zaproponowały grę w wyrysowywanie w zeszycie zawartości swojej przykładowej śniadaniówki (szczegóły omówię w dalszej części wpisu). Ponieważ zaczynaliśmy wtedy edukację zdalną i mieliśmy tylko ogólne wytyczne, by powoli przerabiać materiał z zadanego rozdziału, czułam swobodę w wyborze zadań czy takim nimi żonglowaniu, by połączyć naukę z przyjemnością. Np. wspomnianą grą!

O co chodzi w grze z podręcznika?

Autorki proponują każdemu z graczy (w rzeczywistości dziecku, które ma przyswoić dany zakres słownictwa) wyrysowanie w zeszycie prostokąta, który ma być wnętrzem śniadaniówki. Ponieważ pierwszaki miały szczególnie zapamiętać sześć słówek z kategorii "jedzenie", każdemu z wyrazów-grafik przyporządkowano numerek z kostki do gry. Dziecko rzucało kością i musiało narysować w swojej śniadaniówce wylosowany w ten sposób pokarm, jednocześnie wypowiadając jego nazwę. Zabawę można było urozmaicić zadawaniem odpowiednich pytań czy odzywek w języku angielskim: "What do you have?", "I you have grapes!" i tym podobne. Ja nieszczególnie naciskałam na wypowiadanie przez moje dzieci całych zdań po angielsku, ale sama starałam się odzywać przede wszystkim w tym języku, by dzieci się osłuchały. Po chwili łapały w lot sens pytań, i mimo iż przeważnie odpowiadały mi po polsku, odpowiednie słówka coraz chętniej wymieniały na angielskie odpowiedniki! 

Oczywiście, żeby z powodzeniem grać, nie musimy jako rodzice być certyfikowanymi znawcami języka angielskiego (czy jakiegokolwiek innego, którego chcielibyśmy nauczyć dziecko) - nie musimy wcale w trakcie gry mówić tylko w tym języku, pięknymi, pełnymi zdaniami. Na dobry początek wystarczy powtarzanie samych słówek i łączenie brzmienia wyrazu z jego graficznym odpowiednikiem. W podręczniku były podane przy okazji najprostsze zwroty (tutaj nauka czasownika "mieć"), więc wykorzystałam wiedzę podaną już, w zasadzie, na tacy.






Jak zapewne zauważyliście, nasza wersja gry różni się nieco od tej zaproponowanej w podręczniku. Zamiast rysowania poszczególnych przedmiotów przez każdego z graczy (o ile mój pierwszak może dałby sobie z tym radę, o tyle moja czterolatka niekoniecznie, a też bardzo chciała zagrać), zdecydowałam się stworzyć dzieciom gotowy zestaw kilku sztuk każdego przedmiotu. Wyrysowałam je na kartce (dla urozmaicenia wybrałam kolorowe, ze zwykłego bloku kupionego w Pepco) i wycięłam. Każde z nas stworzyło też własne śniadaniówki ze złożonej kartki A4. (Jednym z najprzyjemniejszych etapów było chyba ozdabianie swojego "pudełka". 😉) Dzięki temu gra nie miała charakteru jednorazowej (w sensie zapełniamy kartkę i "dziękuję", "do widzenia", miejsce wykorzystane, a kartka do wyrzucenia) i mogliśmy grać ciągle na nowo.

W szufladzie z przydasiami miałam jeszcze kawałek samoprzylepnych rzepów, wykorzystałam je więc, żeby umieszczane w śniadaniówce przedmioty nie przesuwały się tak łatwo i nie wypadały. Ten krok spokojnie można pominąć, jeśli nie dysponujecie takimi materiałami. Warto jednak kiedyś przy okazji rozejrzeć za rzepami samoprzylepnymi - to niepozorna rzecz, a wprowadza życie na wyższy poziom! W tym przypadku zwykła gra do nauki słówek zamienia się w zabawkę - "prawdziwą" śniadaniówkę, z którą można pójść do zmyślonej szkoły albo do wyimaginowanej pracy. Dzieciaki chętnie rzucały kośćmi, by zapełnić swoje pudełka jedzeniem, a potem szły do pokoju obok na "wyprawę w nieznane". Bo wiadomo - jak jest prowiant, żadna przygoda nie jest straszna!


wariant pierwszy: ŚNIADANIÓWKA

Czyli gra według wskazówek z podręcznika, z moimi małymi ulepszeniami (by była wielorazowa). W miarę rozwoju rozgrywki czy zaawansowania nauki można dodawać kolejne słówka, tworzyć kombinacje (np. grać z dwiema kostkami!).

 



wariant drugi: WALIZKA

Wystarczy w zasadzie przerobić śniadaniówkę na walizkę, przedmioty związanie z pożywieniem podmienić na ubrania czy przedmioty codziennego użytku i można zagrać w pakowanie się na krótszy lub dłuższy wyjazd! To będzie o tyle ciekawa forma zabawy (i nauki!), że w zależności od celu podróży, będzie można ją modyfikować. Czasem zwyczajnie pakować się na wakacje, innym razem w podróż służbową (Co zabrałby ze sobą do pracy lekarz albo policjant?).

wariant trzeci: SZAFA

Tego pomysłu nie było już w podręczniku, ale słownictwo dotyczące zabawek czy części ubrań już tak. Pomyślałam więc, że skoro tak dobrze nam się grało, zabawę można rozszerzyć. Tym razem kartkę A4 zagięłam tak, by powstała szafa (wystarczy zaginać powoli oba boki do środka, a gdy się spotkają - wyrównać i zagnieść drzwi papierowej szafy). W środku wyrysowałam półki, a z kolorowego papieru wycięłam wyrysowane grafiki potrzebnych słówek. Przedmioty dobierałam tak, by odpowiadały treściom z podręcznika synka, ale każdy może wybrać je według siebie, w zależności od potrzeb lub zainteresowań.






wariant czwarty (i kolejne)

Ten sposób zabawy sprawdzi się też przy nauce wyposażenia wszelkiego rodzaju miejsc/pomieszczeń. Możemy stworzyć ladę w sklepie, szafkę lekarską, rzemieślnika albo kuchenną. O, lodówka byłaby też fajną opcją!


Jak widać, pomysł Sarah M. Howell i Lisy Kester-Dodgson ma ogromny potencjał. Zwykła gra w zapełnianie śniadaniówki, która ma pomóc w nauce słówek, może rozrosnąć się do dużych rozmiarów, zmieniając w uniwersalną zabawę/zabawkę. To prawdziwie sowie rozwiązanie: sprytne, i do zrobienia w kilka minut!
DIY Ani z Zielonego Wzgórza - inspiracje "zrób to sam" z serialu "Anne with an E"

5/03/2020

DIY Ani z Zielonego Wzgórza - inspiracje "zrób to sam" z serialu "Anne with an E"

Serial Netflix o fantazjującej rudowłosej dziewczynce podbił serca widzów. Tytułowa Ania nie tylko wymyśla niezwykłe historie, które zaczarowują otaczający ją świat. Często wyobraźnia nie poprzestaje na snuciu opowieści; fantazja może objawić się w twórczych przeróbkach czy zaklinaniu zwykłych przedmiotów w wyjątkowe artefakty. Każdy, kto pozwoli dziecku na swobodną zabawę na podwórku, zrozumie, co mam na myśli - zwykły kamień stanie się magiczny, patyk przemieni w filar zamku, a szyszka w żyjącego stworka, z którym można prowadzić dialog. Podobnie w świecie Ani z Zielonego Wzgórza. Warto skorzystać z kilku pomysłów scenarzystów - inspirujmy się!


Skupię się na sezonach drugim i przede wszystkim trzecim. Wydaje mi się, że twórcy na tyle czuli się już zadomowieni w świecie Ani, że z większą swobodą łączyli smaczki-detale z fabułą. Ot, scenografia przestawała wyłącznie oddawać klimat tamtych czasów czy miejsca, stanowić tło dla akcji, ale i sama w sobie stanowiła momentami wartość dodaną serialu. Spójrzmy chociażby na wystrój domu ciotki Josephine w trakcie przyjęcia - po prostu... WOW! 🤯
 
Nie będziemy jednak musieli tworzyć aż tak rozbudowanych instalacji, których przygotowanie pochłonie mnóstwo czasu. (Nie oszukujmy się - na co dzień i tak zwykle musimy łatać dziury w harmonogramie spraw ważnych i ważniejszych, dodawanie więc sobie pracy byłoby... masochizmem. 🤷‍♀️) Moje dzisiejsze zestawienie to propozycje proste, najczęściej z materiałów, które dla większości powinny być na wyciągnięcie ręki.

#1: "tapeta" ze stempli z ziemniaków

To jest tak genialnie proste! Wystarczą połówki ziemniaka z wyciętym wzorem (lub wzorami, gdy np. chcemy stworzyć nieco bardziej złożony wzór, jak Muriel Stacy w swoim nowym domu w Avonlea). W serialu niemalże pokazano instrukcję DIY! Znajdziecie ją na samym początku 9. odcinka drugiego sezonu ("What We Have Been Makes Us What We Are").


DIY: gra skaczące żabki 🐸

4/29/2020

DIY: gra skaczące żabki 🐸

Pomysł na dzisiejszą grę (a w zasadzie gry) zawdzięczam pani Iwonce - przedszkolance mojej córeczki, która w jednym z maili podesłała nam propozycję zabawy w skaczące żabki. "Gra w zielone" - bo taki był temat przewodni nauczania zdalnego tamtego dnia - nabrała rozpędu!



motylki z klamerek (żabek do ubrań) 🦋 | TESTUJĘ CUDZE DIY 🧐 (#2)

4/20/2020

motylki z klamerek (żabek do ubrań) 🦋 | TESTUJĘ CUDZE DIY 🧐 (#2)

W cyklu TESTUJĘ CUDZE DIY będę sprawdzała instrukcje zrób-to-sam znalezione w sieci pod kątem czasu wykonania, poziomu trudności, sposobu opisu (czy instrukcja jest zrozumiała), a także - co najważniejsze! - efektu. Często bowiem - jak i w przypadku przepisów kulinarnych - zachwyci nas zdjęcie, zapragniemy coś samodzielnie wykonać, a potem okazuje się, że... lipa. Nie wyszło. Albo wyszło nie tak, jak oczekiwaliśmy. (Czyli, summa summarum, i tak nie wyszło.) Koniec z tym! Specjalnie dla Was będę testowała ciekawe DIY, dzieliła się wrażeniami i starała się odpowiedzieć na zasadnicze pytanie: warto czy nie warto?

Dzisiaj: motyle z klamerek od Mermag!




Doktor Sowa leczy nudę... DECOUPAGE

8/30/2019

Doktor Sowa leczy nudę... DECOUPAGE

W cyklu "Doktor Sowa leczy nudę..." podrzucam pomysły na różnorodne aktywności. Jeśli nie masz pomysłu na kreatywne, ciekawe, zabawne czy po prostu fajne spędzenie czasu - jesteś w dobrym miejscu! Może to DECOUPAGE - bohater dzisiejszego odcinka - okaże się idealny dla Ciebie?

Możesz spędzić miło czas, stworzyć coś pięknego, a także dołączyć do arystokracji i wielkich mistrzów! Decoupage zachwycał Marię Antoninę, Madame Pompadour, Lorda Byrona i Beau Brummella. Zajmował się nim Pablo Picasso i Henri Matisse!
 

DIY: retro zając z papieru

4/06/2019

DIY: retro zając z papieru

W tym roku planujemy Wielkanoc w stylu retro: kolorową, trochę kiczowatą, ale bardzo radosną oprawę, która powinna spodobać się zwłaszcza dzieciom. Taki zając może stać się także ozdobą pokoju dziecięcego albo rekwizytem w przedstawieniu. Można eksperymentować z wielkością, można dorobić zającowi resztę ciała. Ja postawiłam na popiersie: będzie ozdobą wielkanocnego stołu!



DIY: leniwce z klamerek do prania

3/20/2019

DIY: leniwce z klamerek do prania

Ostatnio miałabym ochotę jak te leniwce - zawiesić się w jakimś wygodnym, cichym miejscu i tak sobie... poleniuchować... Cóż, nie mogę, ale przyjemnie popatrzeć i się uśmiechnąć - nawet do siebie samej, pod nosem...


DIY: maska sowy (sowie przebranie 🦉)

2/05/2019

DIY: maska sowy (sowie przebranie 🦉)

To jedno z najszybszych przebrań ever: maskę tworzy się z kartonu w przeciągu 15-20 minut, a na ciało zarzuca sztuczne futerko imitujące pióra. Do dzisiejszego DIY zainspirowały mnie tekstylne cudowności od marki Animalesque, u nas dostępne chyba tylko w sklepie Kalaluszek, ale bez sowy (!) - która, jak pewnie się domyślacie, przemówiła do mnie najmocniej. Skoro nie mam dostępu do tego, co mi się podoba, zrobię sobie sama, ha! Może wytrzymałość tekturowej maski nie jest tak duża jak tekstylnej, ale założona i tak robi wrażenie!


DIY: bombka z odzysku

12/17/2018

DIY: bombka z odzysku

Jednym z minusów bycia człowiekiem kreatywnym i proekologicznym jednocześnie jest to, że nim coś wyrzucisz... zastanawiasz się dwa razy. Trzy. Cztery. Nie, czasem się nawet nie zastanawiasz, po prostu wrzucasz takie-tam-coś (bibelot, wihajster, cosik - jakkolwiek to nazwać) do pudła z niewidzialną etykietką "potrzebne" i dopiskiem małymi literkami "na kiedyś" (z jeszcze mniejszymi "do czegoś"). 

Bo takie zielone pudełko na jajka no jak wyrzucić, gdy strzeliste elementy przypominają spadzisty dach wieży (pomysł 💡: zrobię córce zamek dla lalek!), jak pozbyć się wieczka od pudełka, które idealnie nadaje się na podstawkę do kolorowego ogrodu (pomysł 💡: kolorowy ogród z plastikowych nakrętek), jak pożegnać skrawki wstążek wyjęte z podniszczonych torebek prezentowych - przecież one są w dobrym stanie (pomysł 💡: uchwyty wyszytych zawieszek świątecznych albo ozdoby szmacianych lal!)? Pakujesz więc kolejne potencjalne śmieci do pudła "PrzydaSię" i pozostaje czekać, aż zamienią się z "pięknej wyściółki kosza" (jak mówi często o nich mój mąż, wskazując mi ich miejsce docelowe) w COŚ. Najlepiej ładnego i praktycznego jednocześnie. Dzisiejsze DIY to metamorfoza właśnie takiego-tam-cosia w - akurat świąteczne - COŚ.


DIY: kalendarz adwentowy jak talerz pierników, czyli precz zasadzie "Nie ruszaj, to na Święta!"

11/30/2018

DIY: kalendarz adwentowy jak talerz pierników, czyli precz zasadzie "Nie ruszaj, to na Święta!"

Też macie dosyć mieszkań wypełniających się aromatem, tymi pysznościami, które nawołują ludzkie łasuchy niemal tak samo jak kwiaty pszczoły (No przyleć tu, no leć! No dotknij, nie wstydź się! Posmakuj mnie, no zjedz!) i tego, że kiedy już odpowiesz na wezwanie (Jak je niby zignorować?!), słyszysz gwałtowne: "ZOSTAW! To na Święta!"? Te pierniczki wręcz musisz zdjąć z patery przed 24 grudnia!


To już trzecia odsłona kalendarza adwentowego na naszej ścianie tablicowej. Pomysł z wykorzystaniem jej właśnie do tego celu to (będę nieskromna) jeden z moich lepszych. A ta radość dzieci i ekscytacja, poszukiwanie cyferek odpowiadających poszczególnym datom, oczekiwanie na odklejenie pierwszych karteczek!


DIY: pierniczki z tektury (do zabawy i nie tylko!)

11/23/2018

DIY: pierniczki z tektury (do zabawy i nie tylko!)

Dzisiejszy pomysł to sposób na wykorzystanie grubej tektury np. po pudełkach z przesyłek. Ważne, by tektura była stosunkowo równa (nie pogięta) i gładka (bez napisów, zadrapań itp.). Jej brązowy kolor idealnie współgra z bielą farby, imitując prawdziwe pierniki. To jak - zaglądamy razem do manufaktury elfów, by przyjrzeć się im od kuchni?


DIY: widmokulary Luny Lovegood

10/22/2018

DIY: widmokulary Luny Lovegood

Jeśli jesteś czarodziejem, możesz sięgnąć po "Żonglera" z 1996 roku albo rzucić "Accio!" na swoje widmokulary, ale jeśli jesteś mugolem... polecam zrobić je samemu. W końcu dobrze zabezpieczyć się przed gnębiwtryskami, prawda?