Pokazywanie postów oznaczonych etykietą natura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą natura. Pokaż wszystkie posty
3/30/2020
domowa hodowla fasoli
Kiedy natura budzi się do życia i rozkwita, a my zmuszeni zostaliśmy do pozostania w domach, zaproszenie wiosny do własnych czterech kątów wydaje się być najlepszym pomysłem!
Obserwacja rozwijających się roślinek, kiełkowania, coraz śmielszego łapania słońca przez maleńkie pędy to zajęcie, które wciąga, niemalże hipnotyzuje - niezależnie od wieku. Jedną z zalet przeniesienia edukacji ze szkół do domów w naszym przypadku była... adopcja fasolki, którą synek wraz z kolegami i koleżankami wysiewał w klasie. Każdy uczeń miał swoją własną parę fasolek, które lada dzień miały puścić korzenie i pędy.
W pamiętny piątek odebrałam syna z placówki; pierworodny z troską ściskał w dłoniach słoiczek z bielutkimi "nereczkami". Obserwacja Natury budzącej się do życia, ożywającej na naszych oczach była jak balsam.
7/07/2019
tysiąc i jedna mrówka 🐜 | ZABAWY Z KSIĄŻKĄ #3
- Mamooo! A gdzie jest mrowisko?
- Mamooo! A prawda, że czerwone mrówki gryzą?
- Mamooo! A gdzie one idą te mrówki?
Lista dziecięcych pytań jest długa, wprost proporcjonalna do zainteresowania małych odkrywców otaczających ich światem. Szkoda nie wykorzystać ich ciekawości. I choć często korci, by zbyć większość tych pytań jakąś odpowiedzią na szybko (na tyle błyskotliwą, żeby młode zamilkło, osłupiałe), można lepiej wybrnąć z tej patowej (w ocenie rodzica) sytuacji. Jak? Wystarczy... książka. I nieco dziecięcej pasji.
6/05/2019
Jak chronić przyrodę? Jak ratować środowisko? Jak być eko? 🌱 ekohacki i lifehacki Pani Sowy
Dnia 5 czerwca świętujemy Światowy Dzień Ochrony Środowiska. To dobry moment na to, by zmienić coś w swoich nawykach, by nachylić się nad kondycją naszej planety i zakasać rękawy. Spokojnie, wcale nie trzeba od razu zapisywać się do Greenpeace, przechodzić na weganizm czy stawać się amiszem. Istnieje kilka prostych sposobów na to, by chronić środowisko już od zaraz. Każdy z nas może je wprowadzić w życie!
3/10/2019
50 twarzy Greena
Swego czasu pewien Grey zawrócił w głowach niewiast - tych polskich również. Nierzadkie były fantazje na jego temat - gdzie go pogładzić, gdzie ułożyć, jak się nim otulić, co z nim robić, jak się z nim pobrudzić... I nieeee, nie mam tu na myśli bogatego Carricka - sorry, girls (BTW, imię nie jest tak seksowne jak nazwisko, prawda?). Mam na myśli... KOLOR. Gładzenie szarej kanapy, ułożenie szarej doniczki albo ramki, otulenie się szarym kocem, brudzenie się szarą farbą, która pokryje jedną ze ścian... albo wszystkie! 🙊 Dzisiaj Mr. Grey ma rywala - drogie panie, uwaga, nadchodzi pan Green! (Wyciąg z kozłka lekarskiego wskazany!)
To nie jest tak, że szary odchodzi do lamusa - według marki Benjamin Moore to właśnie jeden z jego odcieni (Metropolitan AF 690) zasłużył na koronę roku 2019. W tym czasie Pittsburgh Plate Glass Company (PPG Industries) uhonorowało tytułem ciemną zieleń - odcień Night Watch ma sprawić, "że pomieszczenie nabiera bardziej eleganckiego i luksusowego charakteru" - jak możemy przeczytać w uzasadnieniu wyboru. Eksperci Benjamin Moore również zwrócili uwagę na głęboką zieleń - w palecie trendów kolorystycznych, takich damach dworu królowej, wyróżnili m.in. kolory Beau Green 2054-20 oraz Hunter Green 2041-10.
fot. materiały promocyjne Benjamin Moore
9/09/2018
Jak zainteresować dziecko roślinami? - warsztaty uważności, troskliwości i cierpliwości z Panią Sową
Trend #urbanjungle wciąż ma się bardzo dobrze - coraz więcej ludzi przekonuje się, że "ręka do roślin" to czasem metoda prób i błędów, okraszona za to dużą determinacją i miłością do zielonego. Imponującą monsterę czy wyrośniętego fikusa można wreszcie zobaczyć w ludzkich domach, a nie tylko na korytarzach w ZUS-ie czy Urzędzie Skarbowym (jak słusznie zauważyła Kasia z Piątego Pokoju). Wydaje się jednak, że rośliny to wciąż domena staruszków (tak, tak, piszę tutaj o nas rodzicach - również 30-latkach), nie młodych. Jak więc przekonać dzieci do roślin, zaszczepić w nich pasję?
8/06/2018
nauka z Panią Sową - PSZCZOŁY - Tajemnice pszczelego ula w Muzeum Śląskim
Szacuje się, że pszczoły zapylają ok. 75-90% roślin, z których pozyskujemy pożywienie. Bez nich hasztag #jakzyć nabrałby nowego znaczenia - gorzkiego. I wcale nie mam tutaj na myśli braku miodu - ale braku pożywienia czy nawet bawełny (sic!).
Jak ludzie mogą pomóc pszczołom i przy okazji sobie? Najlepiej je... poznać. Wiedza często pomaga oswoić to, co nieznane, pozwala rozumieć mechanizmy rządzące światem. Oto pierwszy z wpisów w ramach nowego cyklu - Nauka z Panią Sową - w którym razem będziemy zgłębiać fascynujący świat Natury, Sztuki, Kultury czy Historii!

3/21/2018
o roślinach
To mógłby być wpis w całości traktujący o książce wyśmienitego poznańskiego duetu, mógłby też być uroczym, wiosną pachnącym wstępem do kolejnej odsłony biblioteczki Pani Sowy. Nic z tych rzeczy jednak, nie tym razem. Pierwsza opcja to byłoby za mało (choć i tak dużo, bo o książce można by mówić czy pisać), a druga niepotrzebnie rozcieńczyłaby tematykę. Postanowiłam więc tytuł potraktować szerzej, jako że sama od niedawna coraz śmielej zazieleniam naszą domową przestrzeń.
Zielony kącik, który stworzyłam na potrzebę zdjęcia; rośliny spotkały się na kieliszku wody, zwykle bowiem pomieszkują w różnych częściach mieszkania. Zielony stolik - upolowany na olx za 40 złotych (sic!), już kupiony w tej odsłonie - zwyczajowo stoi w pokoju dzieci i służy za... kuchenkę. Gdy skomponowałam całość, co córcia skomentowała radosnym: "Tadam!", uznałam... że nie mam ochoty wracać do stanu "sprzed" - że tak jest zdecydowanie lepiej, jak gdyby tak właśnie być miało! Tylko jak tu teraz domowników przyzwyczaić, kącik w pokoju dzieci dla matki wydzielić, bądź też wytłumaczyć się z kradzieży przenosin stolika do pokoju obok, hmm?
10/15/2017
DIY: las w słoiku
W ramach spotkania blogerów wnętrzarskich #meetblogin na Łódź Design Festival, mieliśmy przyjemność brać udział w tworzeniu własnego lasu w słoiku. Warsztaty prowadził Szymon z NaturalnieNaturalni, a przygotowała je dla nas marka Barlinek - wspierająca środowisko naturalne (wiedzieliście, że każda sprzedana paczkę desek = zasadzone drzewo?).
Pomysł nie jest nowy - zadomowił się już trochę i wciąż przyciąga coraz to nowych zwolenników zamknięcia w szklanym pojemniku skrawka Natury.
Piękne to i przyjemne: taki "las" żyje sam, nie trzeba go prawie wcale doglądać, jest więc idealny dla wszystkich, którzy mają tendencję do przesuszania swoich roślin albo uważają, że nie mają do nich ręki - tutaj, jeśli na początku przypilnuje się kilku kwestii - nie trzeba się niczym martwić, a jedynie cieszyć swoim skrawkiem lasu w czterech ścianach!
2/27/2017
SILESIA BAZAAR Dizajn vol. 3 oraz 4 Design Days (II edycja)
Po raz drugi odwiedziłam 4 Design Days - cztery dni designu w moim mieście - po raz kolejny potraktowane przeze mnie po macoszemu, przez skupienie się na targach niezależnych projektantów. (Wyartykułowałabym tu westchnienie, ale sprawdziłam - "och" dodane na koniec zdania wyglądałoby sztucznie, a nie o ironię mi tutaj chodzi...) Być może do przyszłorocznej edycji przygotuję się bardziej odpowiedzialnie, by wyciągnąć z imprezy jak najwięcej. Tymczasem przedstawiam swoją krótką relację, standardowo okraszoną kilkoma refleksjami czy spostrzeżeniami.
Pozwólcie, że miejscami pomieszam SILESIA BAZAAR Dizajn vol. 3 i 4 Design Days po to, by pokazać pewne... trendy? wspólnotę myślenia? szersze zjawisko? Wybierzcie odpowiadające Wam określenie.
Wracamy do korzeni, miejscami dosłownie. Drewno jako materiał, rośliny jako ozdoby wnętrza... Już od jakiegoś czasu zaczynamy dostrzegać siłę drzemiącą w tym, co kiedyś było w każdym domu, z czego czerpaliśmy garściami. Po zachłyśnięciu się możliwościami, jakie dała produkcja masowa (i sztuczne materiały), doceniamy materiały szlachetne. Drewno wraca do łask - cieszy mnie, że coraz częściej podchodzi się do niego z szacunkiem i docenia, na przykład, drobne (czy nawet większe) niedoskonałości - rysy, słoje, ubytki... Bo każdy kawałek drewna jest inny, każdy ma w sobie zaklętą jakąś historię. Uwielbiam drewniane stoły (nawet nowe), których powierzchnia nie jest jednolita, a struktura oddziałuje na zmysł dotyku, od której nie można oderwać wzroku. Może to trochę jak z dżinsami z dziurami - ktoś może mi zarzucić, że po co kupować nowy produkt z ubytkiem, "niedopracowany"... Ale o ile przy spodniach przyznałabym mu rację, o tyle szacunek wobec materiału - wobec drewna - wymaga według mnie właśnie takiego podejścia - nie masowego, ale indywidualnego. Bo mankamenty można zakryć, "zaszpachlować", ale czy wtedy będzie to mebel wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju? Czy może kolejny udający jeden z wielu?
(O drewnie pisałam już TUTAJ, przy okazji Silesia Bazaar Dizajn vol.2 we wrześniu 2016 roku. Kilka z firm, które wówczas poznałam, pojawiło się na SILESIA BAZAAR Dizajn vol. 3.)
Natura rozpanoszyła się w naszych wnętrzach, ale nie tylko do ozdoby czy w postaci mebli. Coraz większą popularnością cieszą się naturalne kosmetyki, np. mydła w tradycyjnych kostkach, jak gdyby wyciosanych z większych kawałków, z naturalnych składników (ja wybrałam delikatny nagietek):
To kolejny policzek wymierzony w kierunku masowej produkcji. Wszelkie projekty hackujące produkty ikeowskie pokazały, jak wielka drzemie w nas potrzeba personalizacji, pokazania siebie, uczynienia z przedmiotu produkowanego taśmowo rzecz jedyną w swoim rodzaju, naszą.
Przykład? Marka Saffa. Gotowa biżuteria, wynik pracy projektanta, jego pomysłu na połączenie różnorakich elementów - produkt gotowy, ktoś powie. I będzie miał rację. Saffa jednak zmienia się, nie stoi w miejscu, a poszczególne produkty zyskują nowe oblicza przez dodanie nowych elementów, rozwiązań. I tak nowością na targach SILESIA BAZAAR Dizajn były okręgi, które można było - w zależności od humoru czy innych zmiennych - w różny sposób połączyć z produktem bazowym: kolczykiem. Albo zrezygnować z okręgu, albo umieścić go za uchem, przed uchem... Wybierać można również w kolorach, a jeśli posiada się większą ilość produktów marki - tworzyć dowolne kompozycje, mieszanki.
Jednak nawet w przypadku gotowej kolekcji można mówić o indywidualizmie, oryginalności. Przykładem jest kolekcja SU-MIN, stworzona we współpracy z Bogdanem Kosakiem, którego korale z masy porcelanowej są unikalne - każdy jest inny, nie ma dwóch takich samych. O procesie powstawania tych niezwykłych kul przeczytacie TUTAJ.
Maskotki według projektu dzieci? - proszę bardzo! Pomysł jest na tyle chwytliwy, że również Ikea wprowadziła swoją serię zabawek wzorowanych na pracach najmłodszych.
Na SILESIA BAZAAR Dizajn vol. 3 znalazło się miejsce nawet na kącik projektowy:
Niezwykle prezentowały się także dekory z betonu architektonicznego od FaFa Studio, które również można było dowolnie komponować - można było podziwiać je w ramach przestrzeni wystawienniczej 4 Design Days. Nie zabrakło tam i cudnych form Oskara Zięty - w tym moich ukochanych luster "Tafla" (choć w wersji prostokątnej; moim ideałem są te imitujące kształt kropli wody). Lustrzane "Tafle" znajdziesz TUTAJ. Uwielbiam projekty, które w twardym materiale zaklinają lekkie formy; to taka gra z odbiorcą, zabawa skojarzeniowa okraszona efektem zaskoczenia.
Zauroczyły mnie tapery od love your wall: w tym znana z papieru do pakowania grafika od Katarzyny Boguckiej Leśne Zwierzaki. Można wybierać materiał tapety, mamy więc wpływ na fakturę czy np. gładkość powierzchni. Świetna sprawa!
Milulu (o ich koszulkach z postaciami do ubierania pisałam TUTAJ) wzbogacili asortyment o... pegazy (które mogą odwiesić swoje skrzydła, jeśli akurat zechcą zostać w domu, co za problem) - fajnie, bo nie stoją w miejscu, ale wymyślają nowe produkty, postaci. To się ceni!
Nie/bo/design udowadnia, że filc wciąż ma się świetnie, a wykonane z niego przedmioty mogą mieć wielorakie zastosowanie (dla przykładu - płaska "poducha" na krzesło może być podkładką pod garnek, dywanem czy bieżnikiem (zestawiona z kilku elementów)... Pomysłów jest mnóstwo!
Pozwólcie, że miejscami pomieszam SILESIA BAZAAR Dizajn vol. 3 i 4 Design Days po to, by pokazać pewne... trendy? wspólnotę myślenia? szersze zjawisko? Wybierzcie odpowiadające Wam określenie.
NATURA
Wracamy do korzeni, miejscami dosłownie. Drewno jako materiał, rośliny jako ozdoby wnętrza... Już od jakiegoś czasu zaczynamy dostrzegać siłę drzemiącą w tym, co kiedyś było w każdym domu, z czego czerpaliśmy garściami. Po zachłyśnięciu się możliwościami, jakie dała produkcja masowa (i sztuczne materiały), doceniamy materiały szlachetne. Drewno wraca do łask - cieszy mnie, że coraz częściej podchodzi się do niego z szacunkiem i docenia, na przykład, drobne (czy nawet większe) niedoskonałości - rysy, słoje, ubytki... Bo każdy kawałek drewna jest inny, każdy ma w sobie zaklętą jakąś historię. Uwielbiam drewniane stoły (nawet nowe), których powierzchnia nie jest jednolita, a struktura oddziałuje na zmysł dotyku, od której nie można oderwać wzroku. Może to trochę jak z dżinsami z dziurami - ktoś może mi zarzucić, że po co kupować nowy produkt z ubytkiem, "niedopracowany"... Ale o ile przy spodniach przyznałabym mu rację, o tyle szacunek wobec materiału - wobec drewna - wymaga według mnie właśnie takiego podejścia - nie masowego, ale indywidualnego. Bo mankamenty można zakryć, "zaszpachlować", ale czy wtedy będzie to mebel wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju? Czy może kolejny udający jeden z wielu?
(O drewnie pisałam już TUTAJ, przy okazji Silesia Bazaar Dizajn vol.2 we wrześniu 2016 roku. Kilka z firm, które wówczas poznałam, pojawiło się na SILESIA BAZAAR Dizajn vol. 3.)
| Przykład natury odradzającej się w naszych wnętrzach - zielona łazienka, ze ścianą z mchu (chrobotka reniferowego, o którym pisałam TUTAJ). Prawda, że zagranie zielenią doskonale zrobiło temu projektowi? Wanna i ściana komponują się razem idealnie - sztuczność z naturalnością stoją obok siebie i wydaje się, że są świetnymi kompanami - jakby takie zestawienie było od zawsze, a przynajmniej dość długo... Och, chętnie wzięłabym kąpiel w takim miejscu! (Kadr ze strefy wystawowej 4 Design Days.) |
| Wspaniała, przepiękna szafa wykonana przez Meble Tradycyjne, inspirowana francuskim rokoko. |
| Las w słoiku, czyli Jarden. Nie tak tajemniczy i dziki jak Forest Forever, ale podoba mi się sama idea szklanych mikroświatów. Jest w nich coś alchemicznego, magicznego... O taką zieleń łatwiej też zadbać - często nie trzeba... nic robić. Las - przy dobrych warunkach - żyje własnym życiem... |
Jeśli mowa o roślinności we wnętrzach, nie mogę nie wytłuścić domowych ogrodów mossmoss. To rośliny otulone szklaną kopułą, która gwarantuje im swoisty mikroklimat, stałe warunki, a co za tym idzie dłuższą żywotność. Pomysł narodził się w momencie, kiedy właścicielka marki dostała drzewko bonsai - wymagające, najlepiej pryskane codziennie. Chcąc zaoszczędzić sobie pracy, a jednocześnie zadbać o Leona (uwielbiam personalizację roślin ;)), powstał pomysł... klosza. Dzięki temu zielonych towarzyszy można spryskiwać czy podlewać znacznie rzadziej (przy sukulentach nawet raz na kilka miesięcy), a roślina doskonale radzi sobie w swoim małym środowisku. Szczeliny w podstawie zachowują cyrkulację powietrza. Rośliny dostępne są w dwóch wersjach - na długiej, ozdobnej nodze oraz w wersji "biurowej" - bez nogi, z samą podstawką.
| Leon (Tak, tak! To kilkuletni towarzysz właścicielki marki! Ten, od którego wszystko się zaczęło!) |
| Matylda, czyli drzewko mandarynkowe |
INDYWIDUALIZM | PERSONALIZACJA
To kolejny policzek wymierzony w kierunku masowej produkcji. Wszelkie projekty hackujące produkty ikeowskie pokazały, jak wielka drzemie w nas potrzeba personalizacji, pokazania siebie, uczynienia z przedmiotu produkowanego taśmowo rzecz jedyną w swoim rodzaju, naszą.
Przykład? Marka Saffa. Gotowa biżuteria, wynik pracy projektanta, jego pomysłu na połączenie różnorakich elementów - produkt gotowy, ktoś powie. I będzie miał rację. Saffa jednak zmienia się, nie stoi w miejscu, a poszczególne produkty zyskują nowe oblicza przez dodanie nowych elementów, rozwiązań. I tak nowością na targach SILESIA BAZAAR Dizajn były okręgi, które można było - w zależności od humoru czy innych zmiennych - w różny sposób połączyć z produktem bazowym: kolczykiem. Albo zrezygnować z okręgu, albo umieścić go za uchem, przed uchem... Wybierać można również w kolorach, a jeśli posiada się większą ilość produktów marki - tworzyć dowolne kompozycje, mieszanki.
Jednak nawet w przypadku gotowej kolekcji można mówić o indywidualizmie, oryginalności. Przykładem jest kolekcja SU-MIN, stworzona we współpracy z Bogdanem Kosakiem, którego korale z masy porcelanowej są unikalne - każdy jest inny, nie ma dwóch takich samych. O procesie powstawania tych niezwykłych kul przeczytacie TUTAJ.
![]() |
| Cotton Ball Lights to możliwość wyboru spośród ogromnej liczy kolorów bawełnianych, świetlistych kul - każdy może skomponować własny zestaw, który będzie najlepiej komponował się z wnętrzem. A jeśli nie mamy sprecyzowanych oczekiwań, możemy wybierać spośród gotowych propozycji marki. Każdy znajdzie tu coś dla siebie! |
Maskotki według projektu dzieci? - proszę bardzo! Pomysł jest na tyle chwytliwy, że również Ikea wprowadziła swoją serię zabawek wzorowanych na pracach najmłodszych.
Na SILESIA BAZAAR Dizajn vol. 3 znalazło się miejsce nawet na kącik projektowy:
| Na stoisku marki Solemika można było tworzyć dowolne kompozycje z różnych dekorów firmy. Krokodyl, flaming, ryba... Zabawa trwała w najlepsze! Plus wniosek dla wszystkich projektujących swoje wnętrze: sami ustalacie reguły! ;) |
FORMA
Rozsmakowujemy się w formie, ach, rozsmakowujemy! Fascynują nas wzory, faktury, kolory... Odeszliśmy już od minimalizmu totalnego. Pragniemy (uśmiecham się tutaj w kierunku poprzedniej kategorii - personalizacji) przedmiotów pasujących do nas, opowiadających jakąś historię, ubogacających nasze wnętrze i komponujących się z nim. Dotyczy to wszystkiego: od powracających do łask tapet (czyli ściana nie musi być już tylko biała), coraz odważniejszego stosowania przez nas kolorów, przez struktury na ścianach czy np. w ceramice. Od form małych, po duże. Od "obudowy", aspektów budowlanych, po wyposażenie, detale.
| Presja Design - prześliczne, ręcznie robione dekory, płytki mozaikowe. Można tworzyć z nich przeróżne kompozycje. Zakochałam się w tych formach! Ktoś napisał na facebookowym profilu marki: "Biżuteria dla wnętrza" - to prawda! |
| Można by pomyśleć, że w materii kubków, szklanek, trudno wymyślić coś nowego... A jednak. Mimo eksploatacji tematu, małe rzeczy czynią duży efekt, a detale czy drobne pomysły projektanta całkowicie potrafią odmienić przedmiot. Przykład? Lutumursi i piękne kubeczki do espresso. Przyznam, że nie widziałam piękniejszych pojemników na ten napój. Całkowicie oczarowały mnie kobaltowe! Na uwagę zasługuje również kubek muka (TUTAJ) czy ręcznie malowane talerze. |
| Ilekroć widzę tę oryginalną, nietuzinkową paterę Pracowni Unikatu, zatrzymuję się, urzeczona. Pierwszy raz dojrzałam ją na Silesia Bazaar Dizajn vol.2 (moja relacja TUTAJ) - utkwiła mi mocno w pamięci. |
CO JESZCZE?
4 Design Days
| Głogowscy Architektura Pracownia Projektowa - projekt pokoju dziecięcego z zabudowanym łóżkiem ze sklejki oraz miejscami do przechowywania pod oknem - po prostu MISTRZOSTWO ŚWIATA. Jeśli tylko kiedyś Mały John będzie miał pokój pozwalający układem na zastosowanie takiego rozwiązania (teraz nie ma)... już zacieram ręce! |
Zoji.pl, m.in. meble drukowane w 3D (warto zwrócić uwagę też na ich drewniane stoły - są zwyczajnie genialne) - produkcja tych miniaturowych cudeniek trwała kilka godzin. Gdybym nie miała ich w ręce, nie uwierzyłabym, że powstały z nadrukowywanych na siebie powierzchni poziom za poziomem!
| Uwierzycie, że ta lampa to... okap? W dodatku oczyszczający powietrze? Wow, co? |
| Kolory, kolory, kolory! |
SILESIA BAZAAR Dizajn vol. 3
Nie, to nie są muffinki cukiernicze, czyt. do zjedzenia (choć wyglądają najprawdziwiej na świecie!). To... peelingi do ciała i sole czy kule do kąpieli! Uwierzylibyście, że kosmetyki mogą wyglądać aż tak apetycznie? Znajdziecie je u SweetBath.
| Te malutkie, ok. 17-centrymetrowe misie mnie urzekły. Na tyle, że z grafitowo-granatowym (z żółtym szalikiem) wróciłam do domu ;). Przekochane i dopracowane. Z oklapniętym (przypadkowo) uszkiem, co tylko dodaje uroku. Ich domem rodzinnym jest splotomaniaa. Ja już jednego adoptowałam, a Ty? ;) |
| Interesujące grafiki od akona Design. Ten portret mnie przygwoździł mnie, wpatrywałam się w niego przez dobrą chwilę, zahipnotyzowana. Stonowana kolorystyka, te linie, cieniowanie... |
Śląsk
To impreza na Śląsku, nie mogło zabraknąć odwołań do regionu. Czy to dowcipne przeróbki dzieł malarskich Roobensa z Bytomia, czy obrazy Kornela Wilczka.
| Imperium Sztuki (malarstwo by Kornel Wilczek): technika własna ARS METALLUM: malarstwo, metal, mearlin metalic |
| gadają, że Roobens był z Bytomia |
...dodatkowo...
Zauroczyły mnie tapery od love your wall: w tym znana z papieru do pakowania grafika od Katarzyny Boguckiej Leśne Zwierzaki. Można wybierać materiał tapety, mamy więc wpływ na fakturę czy np. gładkość powierzchni. Świetna sprawa!
Milulu (o ich koszulkach z postaciami do ubierania pisałam TUTAJ) wzbogacili asortyment o... pegazy (które mogą odwiesić swoje skrzydła, jeśli akurat zechcą zostać w domu, co za problem) - fajnie, bo nie stoją w miejscu, ale wymyślają nowe produkty, postaci. To się ceni!
Nie/bo/design udowadnia, że filc wciąż ma się świetnie, a wykonane z niego przedmioty mogą mieć wielorakie zastosowanie (dla przykładu - płaska "poducha" na krzesło może być podkładką pod garnek, dywanem czy bieżnikiem (zestawiona z kilku elementów)... Pomysłów jest mnóstwo!
moja relacja z poprzedniej (2016) edycji 4 Design Days oraz SILESIA BAZAAR Dizajn: TUTAJ
zobacz również:
Guga Kids Design Festival (marzec 2016)
Guga Kids Design vol.4 (czerwiec 2014)
Mały Silos 2013 - uliczne targi sztuki i designu dla dzieci
Guga Kids Design vol.4 (czerwiec 2014)
Mały Silos 2013 - uliczne targi sztuki i designu dla dzieci
12/09/2016
dom igliwia zapach niesie, czyli najprostsze ozdoby zimowe i świąteczne
Nie bez przyczyny choinka króluje w domach w okresie świąt Bożego Narodzenia. Podczas gdy drzewa liściaste zrzucają swoje kolorowe odzienie, by nagie okryć się puchową kołdrą, te iglaste uśmiechają się filuternie, strosząc pachnące żywicą, zielone, ażurowe kożuchy. Skoro natura sama zdecydowała, że to one mają pozostać zielone, trochę podnosząc nas - ludzi - na duchu, dlaczego z tego nie korzystać?
W sklepach możemy odnaleźć całe mnóstwo ozdób świątecznych albo zimowych (które jeszcze nie trącą tak silnie Wigilią i wszelkimi świątecznymi symbolami), osobiście mam jednak z nimi pewien problem: są... za bardzo. Za bardzo pstrokate, za bardzo ozdobne, strojne, zbyt kolorowe, zbyt udziwnione, za bardzo poważne (również jako glamour) albo za bardzo infantylne... Tu brokat, tam jakaś błyskotka, tutaj mikołajek, tam reniferek... Chociaż nie przeszkadzają mi na tyle, bym czuła na ich widok niechęć totalną - mogę bowiem spokojnie i bez traumy spędzać czas w czyimś domu tak udekorowanym, to jednak... no właśnie: dopisek "w czyimś domu" odgrywa tu kluczową rolę.
Od jakiegoś czasu zauważyłam u siebie minimalizm - niektóre z bibelotów zniknęły, ustępując miejsca innym (ale nie zawsze). Miejsce świątecznie poozdabianego domu i surowej w oprawie choinki zajęła teoria wywrotowa: odwrócenie porządku. W zeszłym roku spodobała mi się wizja świątecznego drzewka obwieszonego ozdobami różnego rodzaju, niekoniecznie z jednego zestawu, ale mieszanymi i - to dla mnie nowość, bo wcześniej hołdowałam stonowanej kolorystyce - barwnymi. I jak stanęła u nas choinka weselsza niż wszystkie jej poprzedniczki, tak dom stał się bardziej stonowany, zachowawczy, ale i konsekwentny. Równowaga? Nie wiem, może końcówka ciąży wymusiła pewne widoczne zmiany w przestrzeni, może trochę przemeblowała mi głowę. W każdym razie w większości zrezygnowałam z gotowych ozdób świątecznych i próbowałam przemycić własne rozwiązania (efekty można zobaczyć TUTAJ), w tym roku podobnie.
Jeśli ktoś miałby mnie kiedyś zapytać o jedną ozdobę świąteczną, która byłaby najbardziej uniwersalna, strojna, adekwatna, pasująca wszystkim, odpowiedziałabym: gałązka choinkowa.
Tania (jeśli nie darmowa), posiadająca ogromny potencjał. Może stać się wszystkim: wieńcem, ozdobą lampy, drzwi, stołu, okien... wszystkiego! Nawet pełnoprawną choinką (mój teść wykonał kilka lat temu choinkę z samych gałązek powbijanych w drewnianą podstawkę). W zależności od gatunku drzewka, jakim dysponujemy, możemy wyczarować z niej różnego rodzaju dekoracje. Albo na surowo, w duchu skandynawskiego minimalizmu, albo na bogato - obwiesić świecidełkami, girlandami i zapalić lampki.
Wybrałam opcję pierwszą, surową, okraszoną jednak miejscami przymrużeniem oka.
najprościej, czyli...
do wazonu albo butelki po ulubionym winie
Jako ozdoby wykorzystałam... spinki do włosów.
Jeszcze będzie o nich post - rozkręcam się w temacie.
Jeszcze będzie o nich post - rozkręcam się w temacie.
równie prosto...
do doniczki albo osłonki na doniczkę
trochę inaczej, czyli...
na lampę lub żyrandol
kombinatoryka stosowana, czyli...
w kuchni

Gałązki pasują wszędzie. Serio.
(Nawet na wieszaku im dobrze - zobacz TUTAJ.)
Sprawdź sam, jeśli nie wierzysz.













