7/07/2019

tysiąc i jedna mrówka 🐜 | ZABAWY Z KSIĄŻKĄ #3

 - Mamooo! A gdzie jest mrowisko?

 - Mamooo! A prawda, że czerwone mrówki gryzą?

 - Mamooo! A gdzie one idą te mrówki?

Lista dziecięcych pytań jest długa, wprost proporcjonalna do zainteresowania małych odkrywców otaczających ich światem. Szkoda nie wykorzystać ich ciekawości. I choć często korci, by zbyć większość tych pytań jakąś odpowiedzią na szybko (na tyle błyskotliwą, żeby młode zamilkło, osłupiałe), można lepiej wybrnąć z tej patowej (w ocenie rodzica) sytuacji. Jak? Wystarczy... książka. I nieco dziecięcej pasji.



fragment ilustracji z książki; mrówki autorstwa Joanny Rzezak


Książka "Tysiąc i jedna mrówka" Joanny Rzezak kieruje nas tropem tych małych, czarnych, niezwykle pracowitych punkcików. Niektórych może odrzucić powyższa ilustracja, mogą nie zechcieć przyjrzeć się bliżej światu natury w skali mikro. Jak kiedyś moja 3,5-letnia córeczka...

 - Fuuuuj! - rzuciła na widok mrówek wędrujących na kartach książki, kiedy zasiadłyśmy wspólnie do oglądania.
 - Kochanie, to pracowite, pożyteczne stworzonka...
 - Nie chcę oglądać! - niemal wykrzyknęła i uciekła. Nie upierałam się, ale zmieniłam taktykę.

Wielu pewnie w tym momencie machnęłoby ręką i stwierdziło, że książka jest beznadziejna i że trzeba ją oddać komuś, kogo faktycznie ucieszy. Ja należę do osobników upartych, których nie można zbyć byle argumentem. Temat mrówek wracał - ale na spacerze, w trakcie odbioru syna-brata z przedszkola, pomiędzy wytrzepywaniem kamyka z buta i poprawianiem czapki z daszkiem na pewnej blond główce. Córka, zaintrygowana "czarnymi punkcikami", które ją odrzucały i fascynowały jednocześnie, sama zaczęła zadawać coraz to więcej pytań związanych z ich życiem. Z początku uciekała, potem z dystansu przyglądała się moim oględzinom mrowiska, by w efekcie podejść bliżej i obserwować pracę mrówek. Gdy jedna z nich któregoś dnia spacerowała po mojej łydce, a ja jej nie strzepnęłam, razem z córką śmiałyśmy się czule z pomylonej przez stworzonko trasy. Nieznane przestało straszyć, bo stało się... poznane, oswojone. Gdy dzisiaj miałam w rękach "Tysiąc i jedną mrówkę", córka zajrzała mi przez ramię, by po chwili rozsiąść się i oglądać. Spojrzałam na nią i złapałam jej uśmiech: pełen zainteresowania i czułości.





W trakcie zdjęć, na książce przysiadł motyl (jeden z rodziny rusałkowatych). Spodobały mu się ilustracje - ilekroć przewracałam strony, wracał, by znowu przysiąść. Taki towarzysz sowiej fotografki...  😊



Gdzie mieszkają mrówki?

W mieście najłatwiej odnaleźć mrowisko, szukając wysepek piasku z dziurą - wejściem. Nie każda kupka piasku będzie mrowiskiem, ale jeśli posiada wgłębienie, niemal na pewno będzie domem mrówek. Właśnie w ten sposób tropiłyśmy z córeczką mrówki - poszukując piasku otaczającego niewielkie szparki w chodniku.


Na powyższym 👆 zdjęciu znajdują się 3 mrowiska (tudzież 3 wejścia). Potrafisz je wskazać? 😉


W lesie mrowisko może przypominać górkę z piasku, czasem posypaną np. igiełkami drzew iglastych. Mrówki czasem budują swoje domy w miejscach zaciemnionych i spokojnych - któregoś dnia przypadkowo pozbawiliśmy je dachu nad głową, przesuwając z dawna nie ruszany stelaż na parasol ogrodowy - mrowisko było tuż pod nim! Spanikowane mrówki zaczęły szybko szukać nowego domu - niektóre z nich w pośpiechu podnosiły jajka czy larwy i uciekały za resztą.


Jak wygląda mrowisko od środka?

To skomplikowany system tuneli z pomieszczeniami, które mrówki wykorzystują jako spiżarnie, legowisko dla larw czy "salę tronową" królowej. Niektórzy hodują mrówki w swoim domu w specjalnie przeznaczonych do tego akwariach - dzięki przezroczystej szybie widać przekrój przez mrowisko oraz sieć korytarzy, którymi poruszają się mrówki. Wnętrze mrowiska to pierwsza z pełnoprawnych ilustracji w książce "Tysiąc i jedna mrówka" - całość jest świetnie rozrysowana i opisana! W trakcie naszych odwiedzin w ZOO w Ostrawie, mogliśmy wcielić się w mrówkę i wędrować nią po "zabawkowym" mrowisku: edukacyjnej tablicy z ruchomymi elementami - to też taki ogląd mrowiska od wewnątrz! 






Co robią mrówki?

 - Mamooo, a gdzie one idą te mrówki? - najczęściej pyta córka, wskazując paluszkiem czarne, spieszące się punkciki. 
 - Pewnie szukają czegoś do zjedzenia - najczęściej odpowiadam. Nie zawsze moje słowa są abstrakcyjne, czasem udaje nam się przyłapać mrówki na podjadaniu albo zbieraniu zapasów. Tak było w trakcie naszej "rodzinnej biesiady" - spotkania czterech pokoleń z rodziny mojego taty. Mrówki upolowały wówczas... niedojedzoną gruszkę mojego synka! 😅




Synek jest już niego bardziej szczegółowy, gdy chodzi o zadawanie pytań. Co prawda wyrósł z powtarzania jak refren: "Dlaczegoooo...?", ale dalej nurtuje go wiele zagadnień. Chętniej też od córki wertuje albumy ze zwierzętami i zgłębia ryciny czy rozrysowane schematy. Po powrocie ze spaceru lubi zajrzeć do naszego "Świata zwierząt" L'ubomíra Brteka - atlasu z europejską florą.




Niemniej "Tysiąc i jedna mrówka" też jest dla niego wciągającą lekturą - młodsze dziecko uśmiechnie się na widok rozczulających mróweczek (przesłodkie są!) i przyciągających wzrok szczegółowych ilustracji, starsze zainteresują ciekawostki rozpisane na poszczególnych stronach. Znajdziemy tu informacje praktyczne (jak ta o trujących konwaliach czy grzybach, albo o kojących właściwościach babki lancetowanej), legendy (jak ta o kwiecie paproci), etapy rozwoju (np. motyla), ciekawostki (jeż wcale nie zjada jabłek, ale mrówkę chętnie by przekąsił!, a mrówka jest tak lekka, że upadek nie jest w stanie wyrządzić jej krzywdy), odwołania do świata ludzi (liść klonu we fladze Kanady). Spotkamy ślimaka, niedźwiedzia, sowę, ważkę, nartnika, pająka krzyżaka, komary, konika polnego, żuka gnojowego... Obejrzymy zawilce, paprocie, szyszki, grzyby, dmuchawce, chabry, będziemy wspinać się po dębie...

Książka to opowieść o tym, gdzie idą mrówki. Ich podróż przez las to wędrowanie od ściółki po niemal koronę drzew, z poznawaniem leśnej fauny i flory. Znakomita wymówka, by udać się z dzieckiem w teren i spróbować znaleźć bohaterów książki na własną rękę! Nie jest to wcale trudne - większość opisanych roślin czy stworzeń to mieszkańcy parków, a do ich odnalezienia i obserwacji wystarczy odrobina uważności.
Psst! Książka jest też po trochu kryminałem, tj. kieruje czytelnika ku zaskakującemu zakończeniu z dreszczykiem... Ale ciii! Nie chcemy spoilerów! 😉



Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza