Pokazywanie postów oznaczonych etykietą handmade. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą handmade. Pokaż wszystkie posty
8/04/2017
grafiki na zły dzień: Wierz w siebie! + Kochaj siebie! + Ufaj sobie!
Bywają dni takie jak ten - które zaczynają się dobrze (albo wcale nie) i źle się kończą. Kiedy - nie ważne, z jakiego powodu - wieczorem czujesz się źle, jest Ci smutno. Kiedy siedzisz sobie - nawet niekoniecznie w kąciku - sama, w ciszy, a serducho woła o endorfiny, bo mózg trąbi, spamem zarzuca, że poziom niski.
Dzisiaj - w jeden z takich dni - lubię powiedzieć sobie coś miłego. W duchu, do samej siebie. By nikt inny nie słyszał, a ja całą sobą.
Tobie też chcę to powiedzieć - Ciebie też chcę zarazić tym miłym rytuałem Kobiet Wystarczająco Dobrych. Kochaj się. Tylko siebie masz tak na sto procent i do końca świata.
1/17/2017
prezenty na Dzień Babci i Dzień Dziadka (cz.2)
Dzisiejsze propozycje pochodzą z szufladki "rękodzieło" i mogą być przygotowane (miejscami z niewielką pomocą rodziców) przez dzieci.
Pomysł na igielnik-muffinkę prezentowałam już w propozycjach świątecznych prezentów handmade (TUTAJ), ale uznałam, że dobrze go przypomnieć. W tym zestawieniu nie pojawi się natomiast poduszka (na schorowane plecy babci czy dziadka) ani ramka ze sklejki, która może służyć za nietypową laurkę. Skupiłam się na przedmiotach, które dzieci mogą wykonać samodzielnie (ewentualnie z małą pomocą kogoś starszego).
Pomysł na igielnik-muffinkę prezentowałam już w propozycjach świątecznych prezentów handmade (TUTAJ), ale uznałam, że dobrze go przypomnieć. W tym zestawieniu nie pojawi się natomiast poduszka (na schorowane plecy babci czy dziadka) ani ramka ze sklejki, która może służyć za nietypową laurkę. Skupiłam się na przedmiotach, które dzieci mogą wykonać samodzielnie (ewentualnie z małą pomocą kogoś starszego).
dla babci
naszyjnik ze słomek
- słomka do napojów (najlepiej gruba)
- włóczka zpaghetti albo bawełniana koszulka pocięta na długie sznurki
- nożyczki
( - pianki do podjadania w trakcie pracy - opcjonalnie)
Wykonanie:
Odcinamy długi kawałek sznurka/włóczki. Robimy supełek mniej więcej w 1/3 długości sznurka. Słomkę tniemy na równe kawałki, mniej więcej centymetrowe (można też eksperymentować z wielkościami). Nawlekamy pierwszy słomkowy "koralik" od dłuższej strony włóczki - by osadził się na supełku. Robimy kolejny supełek. Postępujemy według wzoru: supełek-koralik-supełek, aż do wyczerpania materiałów.
Naszyjnik gotowy!
igielnik w formie muffinki
Moja babcia uwielbia szyć. W zasadzie obie moje babcie szyły: pierwsza (mama mamy) ręcznie, z wyobraźni, co podpowiedział jej instynkt i fantazja, druga (mama taty) z wykrojów, za pomocą maszyny do szycia. Myślę, że obie ucieszyłby taki "gadżet".
instrukcję wykonania pokazywałam TUTAJ
dla dziadka
mucha ze słomki do napojów
Pierwszy raz wykonywałam tę muchę w podstawówce, na Dzień Ojca. Pomysł znalazłam w genialnej książce "Każde dziecko to potrafi", którą uwielbiałam przeglądać - byłam wręcz uzależniona! Najbardziej podobały mi się figurki glinianych jeżyków. Do dzisiaj nie miałam sposobności ugniatać glinianej masy, ale co się odwlecze, to nie uciecze! Tymczasem podrzucam pomysł na nonszalancką, zawadiacką muchę. (Dla siebie też można taką zrobić!)
Wykonanie:
1. Obcinamy słomkę z dłuższej strony tak, by jej długość po obu stronach harmonijki była taka sama.
1. Obcinamy słomkę z dłuższej strony tak, by jej długość po obu stronach harmonijki była taka sama.
2. Nacinamy słomkę po obu stronach, dojeżdżając prawie do harmonijki. (Nacięcie i z prawej, i z lewej powinno być z tej samej strony).
3. Rozchylamy słomkę w miejscu rozcięcia, zginamy w połowie i zagiętą część wsuwamy w niezagiętą, kierując w stronę harmonijki (środka słomki). Tworzy się pierwsza strona kokardy. To samo robimy z drugą stroną.
4. W gotową kokardę wsuwamy agrafkę.
5. Pozostaje znaleźć miejsce do przypięcia muchy! Może na swetrze?
medal za zasługi
...częstowanie słodyczami pod nieobecność mamy, wspólne sklejanie modelu, czytanie książeczek, lepienie z plasteliny szalonych konstrukcji, tworzenie rodzinnej kapeli dającej koncert na garnkach... Zasług może być wiele albo... w ogóle - bo medal można podarować również ot tak, jako dowód bezinteresownego uznania i miłości.
instrukcję wykonania znajdziecie u Kersey: www.andweplay.com
![]() |
| zdjęcie i projekt : Kersey Campbell, And We Play (źródło) |
A co Wy planujecie dla Waszych dziadków? (pytanie do rodziców i dzieci ;D)
Zdjęcie ze strony And We Play udostępniłam za zgodą autorki, Kersey Campbell.
1/05/2017
lama Stefania, czyli nie bój się swojej kreatywności - szycie jest prostsze niż myślisz
Zdarza się, że pewne pomysły długo czekają na realizację, bo... boimy się. Że nam nie wyjdzie, że zmarnujemy czas, że efekt nie będzie nas zadowalał. Przez to też kilka i moich projektów wytrwale czeka na liście "to do". Szczęśliwie dla mnie (i dla nich) pojawiają się momenty hurra-optymizmu i pędu do działania, zagłuszające ewentualne (mające rację bytu lub nie) głosy sprzeciwu w głowie. Tak było z lamą Stefanią (nazywaną przeze mnie pieszczotliwie Stefcią).
Pomysł na nią nosiłam w sobie jakiś czas. Pewnego dnia, może trochę z nudów, może trochę ciekawa tego, jak to wyjdzie, wyrysowałam kształt maskotki na małym skrawku papieru (może nie jest to tak romantyczna opowieść jak kreślenie pierwszych rozdziałów Harry'ego Pottera na serwetkach w kawiarni, ale musi wystarczyć). Przeniesienie pomysłu z głowy na papier podziałało zachęcająco - zmobilizowana, zaczęłam szukać odpowiedniej mordki dla Stefci - po kilku próbach wstępny projekt był gotowy. Potem - metodą chałupniczą, "na oko" - naniosłam go na zielony (kolor nadziei?) arkusz A4 (podebrany synkowi z teczki) - tak powstał wykrój.
Piszę o tym wszystkim, by pokazać, że nic nie stoi na przeszkodzie, by działać - jedynie my sami, nasze własne ograniczenia, bariery.
Oczywiście mogłam wycięty szablon wrzucić do szuflady, ale takie małe kroczki mnie mobilizują - byłam ciekawa, jak moje rysunki zmaterializują się w postaci maskotki.
szycie
Wykorzystałam miękki, puszysty materiał z nieużywanego komina (Nie wyrzucaj - wykorzystaj! - jak krzyknąłby Rocky z Psiego Patrolu ;)) oraz skrawki tkaniny ze wzorem mojego projektu.
Przyszedł czas na najtrudniejszą, bo najbardziej mozolną z czynności: przygotowanie poszczególnych części materiału.
Każdy wykrój należało powielić (strona lewa, strona prawa), na owalnym wycinku materiału wyszyłam nićmi mordkę Stefci (uwielbiam te senne oczęta!), potem obszyć je na maszynie (najpierw mordka na ciele, potem oba fragmenty korpusu razem - nie zapominając o uszach!), wypchać i połączyć. Na szczęście widok coraz bardziej namacalnej wizji popychał do działania.
Gotowe!
Oto lama Stefania, romantyczna i efemeryczna, lubiąca przejażdżki na tle zachodzącego słońca. Marion uwielbia z kolei jej długie nogi - okazały się pomocą w ząbkowaniu.
Na koniec nie mogłam odmówić sobie żartu w formie parafrazy pewnego cytatu (Kto pamięta reklamę Old Spice? Do dziś uśmiecham się w kącikach ust na jej wspomnienie!):
Podsumowując, jeśli masz jakiś pomysł, nie czekaj na jego realizację. Wykorzystaj chwilę - tę iskrę, która się w Tobie zapaliła i podpaliła lont myśli: "To jest to!" Pozwól mu się palić, aż do wielkiego wybuchu - kiedy wpadniesz w wir działania!
Lama Stefania jest tego doskonałym przykładem - wcześniej nie powiedziałabym, że potrafię wyszywać fajne maskotki. Ale dzisiaj - kiedy spróbowałam się i przekonałam, że przechodzenie od pomysłu, wizji do realizacji nie jest wcale takie trudne - wiem już, że potrafię!
Samo się nie zrobi, pamiętaj o tym!
12/16/2016
DIY: prezenty pod choinkę
Lekko pomięta kartka we wszystkich kolorach tęczy. Albo monochromatyczna, z kompozycją geometryczną-asymetryczną. Albo rolka papieru toaletowego maźnięta farbą, z nosem z filcowej kulki i bibułkowym szalikiem. Albo papierowy talerzyk z wyklejanką z plasteliny. Albo...
Wyobraźnia dzieci jest przeogromna, wytrenowanych przedszkolanek również. Maluchy potrafią obdarować nas prawdziwymi dziełami sztuki, mającymi największą wartość: sentymentalną.
A gdyby tak... odwdzięczyć się?
Szczególnie teraz - w grudniu. Kiedy koniec roku jest na tyle blisko, że majaczą nam gdzieś rozliczenia, słupki w Excelu, a na tyle daleko, że zapożyczamy się z okazji Świąt. Chcemy ładnie(j), pięknie(j), wystawnie(j). Żeby każdy był zadowolony, usatysfakcjonowany.
Kwestię prezentów można rozwiązać dwojako: zrzucić się na jeden, ale naprawdę dobry i chciany (u nas świetnie sprawdza się ten scenariusz) albo... zrobić go samemu.
Co proponuję?
prezenty dla maluszka
Wychodzę z założenia, że dziecko do roku czy półtora niekoniecznie jest świadome tego, czym są urodziny, święta, mikołajki... Wszystkie te okazje, kiedy dostaje prezenty. Dlatego też nie chcę szaleć w temacie - dziadkowie już snuli zakupowe plany, kiedy starałam się szybko ostudzić ich zapał. Jakie zabawki? W jakiej ilości? Powariowali! Wystarczy jedna - zrzutka i już. Wysypowi drobizny, zwłaszcza dedykowanej niemowlętom, mówię "nie". Chyba że to będzie czyjeś dzieło, coś osobistego, jednorazowego:
poduszka antywstrząsowa
- przepis wraz z wykrojem do pobrania TUTAJ
zawieszka do smoczka
- filmik instruktażowy TUTAJ
prezenty dla starszaka
Mały John uwielbia gotowanie. Czy to prawdziwe, z tatą, kiedy kuchnia staje się ich królestwem, a ja (dla własnego dobra psychicznego) mam do niej zakaz wstępu, czy wyobraźniowe, kiedy pożywienie jest materiałowe lub drewniane, a rolę piecyka spełnia kwadratowe pudełko w kształcie klocka Lego. Gdy wyklejał swój list do świętego Mikołaja, na liście znalazła się... kuchenka. Może rośnie mi kucharz? Albo MasterChef Junior a potem Adult? ;)
Nim jednak przejdzie się do pichcenia, trzeba jadło... złapać. Chociażby na wędkę!
zestaw wędkarski (z materiałowymi rybkami)
- opis wykonania TUTAJ
przystawka:
filcowy makaron
danie główne:
spaghetti z klopsikami
deser:
materiałowe babeczki
- instrukcja TUTAJ
Po udany posiłku można oddać się zabawie. Nawet na komputerze. Bo kto zabroni na analogowym?
komputer analogowy
opis wykonania TUTAJ
prezenty dla żony/mamy/babci/cioci
(ponieważ niektóre projekty są 2w1)
igielnik w kształcie muffinki
- instrukcja TUTAJ
wygodna poduszka
- opis TUTAJ
poduszka-fasolka dla mamy karmiącej
albo samochodowa poduszka na kark
(tu również w wersji dla męskich członków rodziny)
ulubione przyprawy do kawy
(we fiolce - niemal jak ulubiony aromat perfum)
- instrukcja TUTAJ
drewniana ramka na zdjęcia
(możliwa do wykorzystania w inny sposób ;))
- opis TUTAJ
Niektóre z powyższych projektów są wypadkową chwili i powstały bardzo szybko. Inne potrzebowały więcej czasu. Niemniej... Do Świąt pozostał tydzień z lekkim zapasem - spokojnie zdążysz!
12/05/2016
kącik Lady Marion (czyli mała dziewczynka w dużym pokoju) - cz. 2
W poprzednim poście zatytułowanym w ten sposób (TUTAJ) pokazywałam, w jaki sposób rozgościł się w naszym pokoju dziennym kosz Mojżesza, a w nim nasza mała córeńka. Córeńka jednak rosła i po pięciu miesiącach kosz zaczynał być dla niej ciasnawy. Natura wie, co robi, bowiem w lipcu miała urodzić się kolejna przedstawicielka płci pięknej i użytkowniczka kosza - jego wymiana na łóżeczko zbiegła się więc w czasie z ponownym cudem narodzin. I tak Marion dostała większe łoże, a pewna Mała Iskierka mojżeszowy kosz.
Jak wygląda łóżeczko Marion odnowione przeze mnie i teściową, pokazywałam TUTAJ (stare-nowe łóżeczko dla niemowlęcia, czyli o malowaniu łóżeczka ze szczebelkami). Dzisiaj obiecany wtedy wpis, czyli szersze kadry, choć może nie tak szerokie, jak można by się spodziewać. To będzie post jedynie inspirowany elementem wyposażenia wnętrza, łóżeczkiem. Kiedy patrzę na poniższe zdjęcia, wychodzi... lifestyle'owy. W klimacie publikowanych tu migawek - ktoś je jeszcze pamięta?
Lubię patrzeć na te zdjęcia, bo dobitnie pokazują, że miejsce bez wypełniającego je człowieka jest puste, jest niczym - bez swojej historii, opowieści, narracji snutej przez wdechy i wydechy, uśmiechy albo ciche kwilenie... Bez ciepła czyjegoś ciała, bez dotyku małych rączek i dużych dłoni... Takie łóżeczko, dajmy na to... To tylko przedmiot, ale nabiera dużego sensu z kimś wewnątrz. Jak każda inna rzecz, którą się użytkuje, a użytkując, nadaje duszę. Jak Dom w ogóle.
Jak widać, łóżeczko zajmuje więcej miejsca niż kosz Mojżesza. Do teraz zagadką jest dla mnie, gdzie stanie choinka (poprzednio stała właśnie na miejscu łóżeczka), ale póki co lepszego miejsca na łóżeczko nie ma. Marion budzi się w nocy, a nam jest wygodniej mieć do niej bliżej; poza tym dzięki temu Mały John ma też spokojny sen... Kiedy młoda dorośnie na tyle, by samodzielnie wdrapywać się do łóżka i z niego schodzić, zostanie przydzielona do pokoju brata (który czeka już na łóżko piętrowe). Póki co, trochę nam może czasem ciasno, ale na pewno przytulnie.
Uwielbiam to połączenie kolorystyczne: cottonlightballs, książki, obrazki z ramkach, worek na zabawki uszyty przeze mnie (więcej o nim poniżej), ubranka Marion... Ten kącik jest wesoły!
tego ptaszka uszyła moja Mama
Na zdjęciach można zauważyć uszytą przeze mnie okrągłą poduszkę z tweedu: Tweeddy (post o niej znajdziesz TUTAJ). Na zdjęciu poniżej jest jeszcze Śniąca Luna (post o tej poduszce TUTAJ), ale Marion szczególnie upodobała sobie pompon, który namiętnie skubała, uszczuplając go. W celu ratowania Luny, przeniosłam ją do pokoju MJ-a...
Tak, jestem fetyszystą małych stópek... Co będzie widać jeszcze w tym wpisie... ;)
Nic nie poradzę... Podobno obcałowywałam maleńkie nóżki mojej siostrzyczki - tak samo robię ze stópkami swoich dzieci. Trochę zalatuję Szymonem Majewskim, co?
Jeden z minusów stawiania łóżeczka niemowlęcego w pokoju dziennym: bliskość telewizora. Wieczorem zasłaniamy go kocykiem, ale Marion jest sprytniejsza. Kiedy puszczają "jej" serial czy program, uparcie go ściąga, szczerząc się do nas bezczelnie. Innym razem nawet nie mrugnie, nawet nas nie zauważy - bo przecież co dziwnego w tym, że starszy brat już śpi, a ja oglądam?
Worek to wypadkowa chwili. Materializacja powiedzenia "Potrzeba matką wynalazków". W pewnym momencie skromniutki zbiór zabawek Marion urósł do rozmiarów większej kupki, której nie dało się nigdzie upchać w całości; zwyczajnie potrzebne było na niego miejsce. Wyciągnęłam z szafy surówkę bawełnianą i podomkę kupioną w secondhandzie z uwagi na sympatyczny wzór - nadała się idealnie!
Właśnie tak wymyśliłam sobie ten worek: z zewnątrz surowy, wewnątrz wzorzysty. Pomysł na wstążki narodził się w fazie produkcji i wdzięczna jestem głowie za ten pomysł - wygląda świetnie!




























