1/20/2016

znalezione w sieci: to, co w centrum & pink is the new black

Dzisiaj moja córeczka kończy tydzień; Lady Marion (skoro mam w domu Małego Johna, mam i Lady Marion - taka nasza Wesoła Kompania) szczęśliwie pojawiła się na świecie trzynastego dnia stycznia. Przez ostatnie dni Internet widuję głównie w formie obrazkowej na telefonie - śledzę Instagram, w podręcznym zeszycie notuję pomysły i inspiracje i czekam na moment, kiedy doba będzie dwukrotnie dłuższa, bym mogła odespać nocne maratony zmian pieluch i ogarniania całodobowego baru mlecznego (jestem kucharzem, pomywaczką, kelnerką i managerem tego biznesu). Ogółem, powoli dochodzę do siebie, powoli wracam.

Dzisiejsze znalezisko pochodzi właśnie z IG - grafitowy domek dla lalek w centrum prezentowanej przestrzeni doskonale odzwierciedla moją sytuację: w centrum jest Dom. Dookoła gnieżdżą się inne elementy, kompozycja jest zróżnicowana, ale uwagę skupia na sobie Dom - to on jest najważniejszy. 
I tak - przynajmniej z początku, przez jakiś czas wzajemnego docierania się, nauki bycia razem - będzie u mnie.



W galerii @beckersfarg znalazłam też kilka fotografii z różem w roli głównej. I chociaż nie założyłam różowych okularów, w moim otoczeniu coraz więcej tego koloru - nie ma co, Mała Dziewczynka pojawiła się w naszym świecie, co do tego nie ma wątpliwości. Po fali buntu (wiadomo, mama chłopca) i obrazy na wszelkie odcienie i przejawy różu, przyszedł czas na jego akceptację (przynajmniej w niektórych formach, odmianach). Poniżej kilka migawek ze wspomnianego profilu, takie zaproszenie i do mojego świata.


zdjęcia: @beckersfarg
grafiki: Hoo Hooo things

12 komentarzy:

  1. No to teraz się zacznie. Mam dwie córki i wiem, że różu nie unikniesz. Można go co najwyżej próbować okiełznać. Ja po latach nawet go polubiłam i zaczęłam sama w różu majstrować, np. tak skrzynia na jeszcze bardziej różowe rzeczy: http://alabarbara.pl/wielka-drewniana-rzezbiona-skrzynia albo taki obrazek: http://alabarbara.pl/duzy-slodki-obraz-z-puzzli a na koniec szafeczka: http://alabarbara.pl/szafka-z-dwiema-szufladkami POZDRAWIAM!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bomba ta skrzynia! Prawdziwie królewska - dla Małej Księżniczki :D Podoba mi się zastosowanie różu - nienarzucające się, nie dominuje, nie przytłacza. Zdecydowanie lubię takie!

      Heh, oj, zacznie się... ;) Trochę utemperowane przez istnienie brata, ale już widzę, że pewne zmiany będą nieuniknione ;)

      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  2. Ojoj, dzieje się... A ja mam pewne zaległości blogowe, i u Ciebie i wszędzie... :/

    Córeczki gratuluję, wirtualnie ściskam i czekam na kolejne wpisy :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za wsparcie! Ściskam również, przytulam wirtualnie i mam nadzieję, że zaległości szybko nadrobimy - bo i ja trochę nie na bieżąco ;)

      Usuń
  3. Jeśli róż delikatny, pastelowy, to bardzo lubię. Ale nie mogę zrozumieć niektórych rodziców, którzy pastwią się nad tymi biednymi dziewczynkami fundując im całe mnóstwo wściekłoróżowych mebli, zabawek, dodatków. Apeluję więc o rozwagę w kwestii różu... Dziewczynki są super! Zwłaszcza wtedy, kiedy mają 3 lata i więcej do powiedzenia niż rodzona matka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo tak, dokładnie! U mnie różowo coraz bardziej, ale właśnie w przygaszeniu (róż zgaszony, brudny róż i pochodne) - gdy go za wiele, jest za słodko, jakby człowiek pożarł tonę różowych landrynek - zaczyna boleć brzuch i zęby, ogólnie niefajnie, fizjologia szaleje.

      Heh, ba! W końcu my też kiedyś byłyśmy rezolutnymi i wygadanymi dziewczynkami ;D Już jestem ciekawa dialogów, jakie Młoda będzie prowadzić z bratem - teraz wygadanym trzylatkiem z takimi historiami do opowiedzenia, że nic tylko scenariusze pisać ;D

      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  4. Ani w dzieciństwie ani też ciut później nie byłam fanką różowego koloru. Za to teraz, kiedy mam ciut więcej lat ;) podoba mi się ten kolor coraz bardziej. Nawet ostatnio kupiła różowy sweter, czym zaskoczyłam wszystkich domowników. Siebie trochę też ...;)Trochę żałuję, że moja córka jest już zdecydowanie za duża na księżniczkowe mebelki - chętnie bym jej takie kupiła, sama ciesząc się z możliwości bycia przez chwilę małą dziewczynką ;) Pozdrawiam - M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, to ciekawe, jak z wiekiem zmieniają się nasze gusta ;) Ja np. - jeśli o ciuchach mowa - idę teraz albo w zupełną klasykę/basic, albo w szaleństwo (rodzaju kolorystyki od miszkomaszko czy wzorów Pan Tu Nie Stał) - kiedyś w życiu bym siebie nie podejrzewała o tę klasykę właśnie - a dzisiaj proszę :P

      Ech, bycie mamą dziewczynki zmienia światopogląd ;D
      Heh, zamiast różowych okularów różowy sweter - i dobrze, weselej i bardziej słodko ;) (Mnie się ostatnio podobają takie trochę dresowe spodnie [właściwie bardziej "podomki" niż dresowe] w pastelowo różowe i błękitne lamy. Jak żyć? xD)

      Usuń
  5. Blady róż bardzo mi się podoba :) I myslę że znalazłabym dla niego miejsce w moim domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest taki "krzyczący", prawda? ;) Heh, no i modny w tym roku ;D

      Usuń