2/19/2016

4Design Days & Silesia Bazaar Dizajn - fotorelacja

W minioną sobotę wywiesiłam na drzwiach swojej mleczarni tabliczkę "przerwa odchamiająca, nieczynne" i wybrałam się na targi designu Silesia Bazaar Dizajn w ramach 4Design Days, które odbywały się w katowickim centrum kongresowym. W miejscu tym byłam pod koniec ubiegłego roku przy okazji targów dla dzieci (gdy buszowałyśmy ze szwagierką między stoiskami w poszukiwaniu perełek dla noszonych pod sercem pociech) i po raz kolejny uśmiechnęłam się do siebie, dumna, że Śląsk może się pochwalić takim miejscem. Ale do rzeczy (Dosłownie!).




Z racji swoistej chwilowości mojego wyrwania się z domu (mimo pozostawienia zapasów żywieniowych dla córci, czułam podskórnie przymus szybkiego powrotu - ach, matko, ponownie będziesz musiała przechodzić walkę z lękiem separacyjnym: nawet nie twoje dziecko - ty!), nie byłam zdolna w pełni skorzystać z 4Design Days. Wędrowałam więc po hali, zatrzymywałam się na kilka minut, by podsłuchać prowadzone w panelach dyskusje i... robiłam zdjęcia. Mój odbiór wydarzenia był więc głównie wzrokowy, wobec czego to właśnie obrazami się z Wami podzielę.



























Przeglądając zdjęcia można odnieść wrażenie, że panował tam swoisty miszmasz, i choć po części jest to pewna prawda, można było jednak odnaleźć kilka wspólnych mianowników, wydzielić pewne strefy tematyczne pojawiające się częściej: 


Nie wszystko złoto...


...czasem bowiem to i miedź. Modniara, celebrytka. Gdzie się nie ruszysz, możesz się na nią natknąć. (Być może niebawem będzie wyskakiwać z lodówki!) Łatwo o nią zresztą, wystarczy poczuć w krwi testosteron i wybrać się na iście męskie zakupy na dział z rurami. Karolina i Kasia - uważajcie, konkurencja rośnie!
A skoro i miedź, dlaczego nie inne metale? Steampunk miał się na targach bardzo dobrze: od lamp, po biżuterię - z błyskiem i pazurem!








natura w surowej oprawie

Drewno jest w cenie, a stylizacje z jego surowymi elementami popularne. Na 4Design Days połączono dwa w jednym: bogactwo glamour i surowość stylu rustykalnego - łamane przez - scandi. Stoły z kawałków drewna - niezwykle pięknych, bo jedynych w swoim rodzaju - oprawiono w szkło (czasem kolorowe) lub podarowano im metalowe nogi. Nowoczesne formy, miejscami bardzo geometryczne, a jednak zawierające nutę dowolności natury, tę iskrę, która decyduje o wyjątkowości rzeczy. Nieskrępowaną wolnością zdawały się szczycić kępki mchu porastające panele, ale i je - jak opowiadała przedstawicielka firmy - jeden z klientów położył na podłodze i pokrył szczelnie szkłem. Jak drewniany blat zamknięty w pięknie wypolerowanej żywicy: niby diablo naturalne, ale jednak siłą zatrzymane w czasie przez człowieka.








Czym skorupka za młodu...

Podejścia do designu uczymy się przez całe życie, cały czas wyrabiamy sobie swój własny gust. Otoczenie gra tu niebagatelną rolę; kto wejdzie między wrony... Dzieci na 4Design Days miały swój własny kącik twórczy, projektanci prezentowali interesujące pomysły na obuwie czy modułowe meble (czy do domu, czy do przedszkola), a na targach nie zabrakło ręcznie szytych pluszaków czy miękkich poduszek w atrakcyjne wzory. Zabierajmy najmłodszych w takie miejsca - niech chłoną, niech ich wyobraźnia pracuje!












poduszkowce

Wspomniałam wcześniej o poduszkach - były jednym z czołowych przedmiotów oferowanych na targach. Najciekawsze? Te na filiżanki!



 



serce do designu

Walentynki przypadały w tym roku na niedzielę, akurat ostatni dzień 4Design Days i Silesia Bazaar Dizajn. W okresie ekspansji serduszek w formie wszelakiej, i tutaj można było je spotkać. Czy to misternie splecione, czy z tektury (Za piątaka - targowy hit zakupowy!).











I dobrze. Miejmy serce do designu!


8 komentarzy:

  1. Narożne grzejniki skradły me serce. Chciałoby się rzec - nareszcie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też skradły! A te kształty, kolory! Ach! :D

      Usuń
  2. HAHAH ja też byłam i też mam fotorelację na swoim blogu :) Większość Twoich rzeczy też widziałam ale nie wszystkie. Fajnie tam było :) Też byłam w sobotę, żeśmy się nie zgadały... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No kurczaki pieczone! Następnym razem musimy się umówić na wspólny wypad! :D

      Usuń
  3. Szkoda, że na Śląsku bywam tylko dwa razy do roku... Tam zawsze dzieje się coś ciekawego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam podobnie z innymi częściami naszego kraju - np. taki Poznań - nigdy tam nie byłam, a też się tam dzieje! Albo Trójmiasto - wieki temu byłam nad morzem... Heh, wniosek na dziś? Musimy więcej podróżować! ;)

      Uściski dla Ciebie!

      Usuń
  4. a te lampy z rurek miedzianych to chyba inspirowane steampunkiem... podobają mi się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak :) Zwłaszcza, że steampunku nie brakowało - były też brochy, pierścionki i wiele innych przedmiotów w tym klimacie :)

      Usuń