10/12/2017

malowanie podłogi na biało - doświadczenia blogerek

Nim przejdę do naszej opowieści o malowaniu podłogi w pokoju dzieci, postanowiłam dokładnie sprawdzić, jak szło moim koleżankom blogerkom. Ot, zrobić mały rekonesans.


powyżej podłoga "świeżo" po malowaniu (tj. po wyschnięciu farby), jeszcze bez listew

Każda z zaprezentowanych tutaj podłóg była malowana na biało. Różnymi farbami, w różnych pomieszczeniach. Choć niektóre wpisy mogą wydać się podobne (matowienie podłogi, czyszczenie, malowanie i czekanie - te czynności pojawiały się niemal zawsze), różni je czy styl, czy uwagi, które wysnuła pod koniec autorka. Z każdego można wynieść praktyczne wskazówki.


Conchita Home


To w zasadzie Kasia natchnęła mnie do przemalowania podłogi na biało. Ona + Ludmiła, ale to kolejne posty u Kasi właśnie drążyły tunelik, drążyły...
Co znajdziesz we wpisach? Zdjęcia-inspiracje (pierwsze dwa posty), opis bielenia podłogi za pomocą oleju V33 (drugi post) oraz ostateczną metamorfozę (trzeci wpis), tym razem z pomocą farby renowacyjnej do podłóg (również marki V33). Kasia postanowiła urozmaicić białą powierzchnię poprzez pomalowanie niektórych klepek na inny kolor (wybrała odcienie: biały, biały pieprz i tytan).
Praktyczne uwagi warte zanotowania: W drugim poście Kasia pisze o olejowaniu podłogi na biało - sugeruje czasową ewakuację domowników z uwagi na nieprzyjemny zapach, utrzymujący się dość długo - coś za coś. Warto też uważać na to, jakiej taśmy malarskiej używamy do pracy (u Kasi do przygotowania wzoru na podłodze): w niektórych miejscach taśma odeszła bowiem... razem z farbą. Pod koniec trzeciego wpisu Conchita zebrała również swoje praktyczne uwagi - bardzo pomocne!

Wpisy (chronologicznie; kliknięcie w tytuł przeniesie na blog Conchita Home):
  1. Stara podłoga pomalowana na biało (przede wszystkim inspiracje z białą podłogą na... eee... tapecie ;D)
  2. Moja biała podłoga (olej wybielający V33: jak przebiegało malowanie i gdzie przykładowo kupić produkt)
  3. METAMORFOZA PRZEDPOKOJU DIY: Malowanie podłogi na biało – weekendowa metamorfoza za 340zł (malowanie farbą renowacyjną do podłóg V33 krok po kroku: jak przygotować powierzchnię, jak przebiegało malowanie, ile schnie itp. wraz z praktycznymi uwagami umieszczonymi pod koniec wpisu + informacje o miejscach, gdzie można farbę zakupić)

Enjoy Your Home
Wpis Lu jest bardzo szczery i obdarty ze zbędnych ochów i achów, które przekłamywałyby codzienność.
Co znajdziesz we wpisie? Ludmiła otwarcie pisze o tym, jak sprząta się białą podłogę, pokazuje też zbliżenia przetarć powstałych na używanej powierzchni (patrz zdjęcie powyżej). Pojawia się też opis malowania podłogi (farbą marki Flügger).
Praktyczne uwagi warte zanotowania: Lu sugeruje ponowne malowanie podłogi raz na kilka lat, gdyż mimo zapewnień producenta, "przecierki" zdarzą nam się prawie na pewno, zwłaszcza w miejscach bardziej podatnych na zarysowania (np. przy biurku). Czy mimo to warto malować podłogę na biało? Tak!

Wpis: Cała prawda o białej podłodze (kliknięcie w tytuł przeniesie się na blog EYH)


Koza domowa

Chociaż Kasia stwierdza, że po pierwszej warstwie "szału nie ma", mnie zdjęcie pobielonej podłogi z tęczowym regałem w tle podoba się bardzo.
Co znajdziecie we wpisie? Opis malowania podłogi farbą renowacyjną - od zmatowienia powierzchni i oczyszczenia, po nakładanie kolejnych warstw i czas potrzebny na przeschnięcie. Kasia nie uniknęła również niewygodnego tematu brudu: biała podłoga brudzi się jak każda, ale bardziej widać na niej czy to włosy, czy kocie kłaczki. Jednocześnie rozjaśnia jednak wnętrze i stanowi idealne tło dla mebli i dodatków. Znów coś za coś! ;)
Praktyczne uwagi warte zanotowania: Kasia (a wcześniej jej czytelnicy) przestrzega przed nakładaniem grubych warstw - lepiej więcej, a cieńszych + uwaga dla pedantów - jeśli dostajesz gęsiej skórki na widok paproszka na podłodze, a pojedynczy włos między stopami przyprawia o palpitację serca: biała podłoga nie jest dla Ciebie!

Wpis: {biało to widzę, czyli jak stare panele stały się wymarzoną podłogą} (kliknięcie w tytuł przeniesie się na blog Koza domowa)


Allspice Design

Agata dzieli się we wpisie doświadczeniem, jakiego nabrała w trakcie malowania podłóg w trzech pokojach swojego domu na przedmieściach Londynu.
Co znajdziecie we wpisie? Dokładne uwagi, bardzo szczegółowe. Wpis został podzielony na fragmenty: przygotowanie - malowanie etap pierwszy (czyli podkład - Agata użyła DULUX Primer & Undercoat) - malowanie właściwe (farbą - Agata użyła DULUX Eggshell oil based, która nie jest już dostępna - kryła już po pierwszej warstwie, ale schła aż 18 godzin!) - wnioski (w których padła bardzo miła uwaga, że biała podłoga jest przyjemna w użytkowaniu - podobało mi się jedno ze zdań Agaty: "Powiedzenie, że biała podłoga jest niepraktyczna bo się brudzi to taki durny slogan bezrefleksyjnie powtarzany przez posiadaczy ograniczonych umysłów.")
Praktyczne uwagi warte zanotowania: Nie zapomnij o przygotowaniu podłogi! Wiele osób pomija ten etap albo traktuje go po macoszemu, a to właśnie od niego zależy cały efekt! Uwaga zwłaszcza na sęki w drewnie - potrafią przyczynić się powstawania żółtych plam na pomalowanej podłodze (można kupić specjalny preparat do zabezpieczenia sęków). Dobrze, by podkład był gęsty - rzadki raczej nie zda egzaminu. Uwaga też na rodzaj farby: błyszczące szybciej żółkną.

Wpis: MALOWANIE DREWNIANEJ PODŁOGI NA BIAŁO (kliknięcie w tytuł przeniesie się na blog Allspice Design)


Robię Wnętrza


Justyna stworzyła prawdziwy serial: w kolejnych odsłonach metamorfozy podłóg w swoim mieszkaniu prezentowała całą "przygodę" z malowaniem drewnianego parkietu na biało. Począwszy od wizyt w przeróżnych sklepach, na szczęśliwym finale skończywszy (szlag, zdradziłam zakończenie). 
Co znajdziecie we wpisach? Historię w odcinkach - dokładną, szczegółową. Od rozmów ze sprzedawcami (gorzko-śmiesznych), po poszczególne etapy malowania, czasem (sic!) dziewięcioma (!!!) warstwami farby.
Praktyczne uwagi warte zanotowania: Justyna malowała drewniany parkiet i na wstępie wraz z mężem dokładnie zeszlifowała go do gołego drewna. Niestety, efektem tego po malowaniu wychodziły żółte plamy - drewno "piło" bowiem farbę (plamy wychodziły nawet po kilku warstwach farby). Podłoga w przedpokoju została już tylko zmatowiona papierem ściernym - i to było dobre posunięcie! 

Wpisy: Malowanie podłogi na biało - historia wzlotów i upadków w VII częściach prozą (kliknięcie w odcinek przeniesie Cię na blog Robię Wnętrza):
  1. odcinek pierwszy (o poszukiwaniu odpowiedniej farby i rozmowa ze sprzedawcą Tikkurilii)
  2. odcinek drugi (wizyta w sklepie firmowym Flüggera i po raz pierwszy w markecie budowlanym)
  3. odcinek trzeci (A może V33? Jednak nie? A więc wizyta w sklepie z parkietami i lakierami do parkietu oraz wyprawa do marketu budowlanego po raz drugi. I - co najważniejsze: malowanie czas zacząć!)
  4. odcinek czwarty (malowanie podłogi + wyprawa do marketu budowlanego po raz trzeci)
  5. odcinek piąty (wyprawa do marketu po raz czwarty, czyli poszukiwanie puszki farby oraz nadzieja w postaci sklepu w okolicy)
  6. odcinek szósty (żółte plamy + malowanie drugiego pokoju)
  7. odcinek siódmy (jak porządki przedświąteczne ujawniają... żółte plamy spowodowane brakiem światła oraz jak doświadczenie pomogło w malowaniu przedpokoju - tym razem farbą V33)
W ostatnim odcinku znaleźć można podsumowanie całej akcji, w tym uwagi dotyczące trwałości podłoża (porównane z tym, co deklarował producent farby) oraz wady i zalety podłogi malowanej na biało.
 

Jakie są Twoje doświadczenia z malowaniem podłogi na biało?
A może wcale nie podoba Ci się ten pomysł?  


Wszystkie zdjęcia pochodzą z blogów przy nich podlinkowanych, a prawa do nich należą do ich autorek, które zgodziły się na publikację w ramach tego wpisu.
 

10 komentarzy:

  1. Miło znaleźć się w zacnym gronie tak fantastycznych blogerek:) Cóż mogę dodać - gdybym ja na taki post trafiła, zanim zabrałam się do malowania podłogi... Gdybym ja trafiła na post, w którym zebrane są doświadczenia innych, to ileż czasu bym zaoszczędziła i być może ile błędów udało by mi się uniknąć. Marto, dobra robota! Myślę, że wielu osobom bardzo się Twój post przyda:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napiszę Ci tak: mam tak samo!
      Za ten wpis zabrałam się już PO malowaniu podłogi u siebie i... hmm :P

      Oby tak było - mam nadzieję, że komuś się przyda :)

      Dziękuję Ci za ciepłe słowa :*
      Uściski!

      Usuń
  2. Ja z naszego malowania (http://www.przeplatanekolorami.pl/2016/08/malowanie-paneli-podogowych-na-biao-da.html?m=1) jestem zadowolona, dzięki zastosowaniu wieeeeelu cieniutkich warstw powłoka jest mało podatna na urazy, odpryskow jest mało i są mikroskopijne 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, nie wiedziałam, że też malowaliście! :D Dzięki za linka!
      Tja... Gdybym miała więcej farby, czasu... ochoty (na czas malowania mieszkaliśmy w czwórkę w jednym pokoju, a meble zajmowały niemal cały przedpokój i kuchnię) i wiedzy ... Też bym pewnie pomalowała kilkoma warstwami... Ech... ;) Następnym razem będę mądrzejsza ;D

      Dziękuję, Kochana! :*

      Usuń
  3. Mimo że wygląda to świetnie, ja się trochę boję pomalować podłogę. Mam w domu psiaka i trochę obawiam się że podłoga po prostu zawsze będzie brudna :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym pisała Kasia (Koza domowa) - ma u siebie koty i ich kłaczki widać.
      Z moich obserwacji (zwierząt nie mam, ale czwórkę ludzi, w tym dwójkę dzieci tak ;D) wynika, że i owszem, pojedyncze włosy (głównie moje) czy jakieś paproszki widać, ale np. kurz mniej - poza tym dzięki temu łatwiej mi się sprząta, a sam brud nie jest jakoś super widoczny i przeszkadzający. Zawsze zamiatam mieszkanie codziennie rano i w ciągu dnia biała podłoga nie stanowi problemu.

      Usuń
    2. U siebie malowaliśmy również podłogę i mieliśmy opory przed tym bo po mieszkaniu biega grubiutki kot długowłosy. I szczerze mówiąc nie ma problemu, trzeba tylko zamiatać codziennie, a w naszym przypadku to nic nie zmieniło, bo mając takiego kociaka to i tak musieliśmy zamiatać każdego dnia :)

      Usuń
    3. Ba! U mnie jest podobnie - choć zamiast kota, mam... dzieci ;D Ale też bez codziennego zamiatania się nie obejdzie - więc niewiele się zmieniło w tej materii ;)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Jak dla mnie spory szacunek dla ludzi, którzy podjeli się tematu. Mam bardzo żywiołowego psa i czasem trudno wyrobić mu zakręty...już widzę jakby to wyglądało po kilku takich akcjach. Dlatego u siebie postanowiliśmy kupić panele białe, mocno poprzecierane. U nas sprawdzają się genialnie. Nadal się nam podobają po 1,5 roku mieszkania plus mało na nich brudu widać, kłaczków itp. Bardzo pomocne zestawienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też fajny pomysł! Heh, i mój teść też rzucił coś takiego: że po co malowaliśmy, czy nie taniej byłoby kupić białe panele :P
      Ale akurat mieliśmy taką możliwość, bo farba była w domu, meble z pokoju wyjęte...

      Racja - szacun dla dziewczyn. Zwłaszcza tych, które kładły kilka warstw... Ja nie wiem, czy bym wytrzymała... :P Niecierpliwy człek ze mnie ;)

      Uściski!

      Usuń