7/04/2017
klinika dla zabawek, odcinek piąty: o łosiu, który chciał odmiany
Żył raz sobie łoś, który pragnął odmiany.
- O co ci chodzi? - pytały go zaskoczone zwierzęta. Łypały oczami-guzikami, drapały się po pluszowej głowie. - Przecież wyglądasz nieźle, ciągle potrafisz się bujać, uszczęśliwiasz dzieci... Czego ci jeszcze brakuje?
A łoś spoglądał na swoje podrapane futerko, krzywił się na widok mocnej czerwieni, która już go męczyła.
- Ja... - zaczął, powoli. - Ja chciałbym odmiany... No wiecie... Tak się... przefarbować może...?
- Zwariował - rzuciły od razu.
- Na co mu to?
- Fanaberia!
- Phi, też mi pomysł!
A łoś stał, smutniał, ale w duchu czuł, że jest na dobrej drodze. Nie podda się.
- Chciałbym być modny. Piękny i modny. Przecież to nic złego, że chcę się podobać? Dalej będę bujać dzieci, dalej będę wywoływał uśmiech na ich twarzach! - rzucił wesoło i z mocą. - Skoro i tak będę im dawać szczęście, jak robiłem to do tej pory, dlaczego sam nie miałbym zrobić czegoś dla siebie?
Zabawki ucichły - żadna nie potrafiła znaleźć riposty.












