10/09/2020

strrrrasznie dobre bezy 🦴

To tak naprawdę zwykłe bezy, ale ich kształt przemienia je w strasznie słodką przekąskę, w słodycz nie z tego świata zdolną zaskoczyć gości na Halloween czy przyjęcie urodzinowe w stylu Psiego Patrolu lub Scooby Doo. Zabójczo dobre - zwłaszcza z czerwonym sosem, np. żurawinowym, malinowym lub porzeczkowym. Słodko-kwaśny hit przyjęcia!

 


Składniki:
🦴 4 białka (trupioblade)
🦴 250 g cukru (jak sproszkowane kości)
 🦴 łyżka octu (na oko*)
🦴 szczypta soli (do rzucania uroków)

* Uwaga na szczypanie! Miej chusteczkę w pogotowiu!

 Do tego czerwony sos. Polecam kwaśnawy - dobrze zrównoważy słodycz kostek!

 

Wykonanie:

Nagrzej piekarnik. Na ile stopni? Sprawdź poniżej!
 
Białka z dodatkiem soli ubić na sztywno. Następnie - łyżka po łyżce (!) - dodawać cukier, cały czas ubijając. Na koniec dodać ocet i dokładnie wymieszać.

Przełożyć masę do rękawa cukierniczego* i z jego pomocą kształtować bezy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Ruch wykonywany ręką przypomina pisanie litery "Z" 😉. Przygotowane w ten sposób włożyć do nagrzanego piekarnika.
 
* Nie musisz posiadać profesjonalnego rękawa cukierniczego, żeby wykonać bezowe kostki. Wystarczy, że przełożysz masę do woreczka foliowego, zakręcisz końcówkę, dopychając masę do wnętrza, a jeden z dolnych rogów woreczka utniesz po skosie. Voilà! Twój rękaw cukierniczy jest gotowy!

Temperatura piekarnika i czas pieczenia:
 
Wszystko zależy od naszych preferencji (i piekarnika, rzecz jasna, bo każdy piekarnik może działać nieco inaczej). Im wyższa temperatura lub dłuższy czas pieczenia - bezy będą bardziej spieczone (mój mąż takie lubi). I analogicznie: im niższa temperatura lub krótszy czas pieczenia: mamy szansę na bielsze bezy. Jedna uwaga: im niższa temperatura, tym dłuższy czas pieczenia i odwrotnie. Bezy powinno się suszyć w piekarniku, zamkniętym lub uchylonym (ja wybrałam drugą opcję). I znów: im dłużej suszymy, tym bardziej wyschnięte i "bezowe" nam wyjdą. Ja uwielbiam bezy "ciągutki", dlatego kilka białych "ciastek" (jak nazywa je mój synek) schrupałam od razu po upieczeniu (choć może w tym przypadku określenie "schrupałam" nie jest do końca adekwatne ;)). Co do konkretów: spotkałam się z zapisem "piec w 140 stopniach przez ok. 45 minut" i - gdzie indziej - "piec w 110 stopniach przez 60-90 minut". Wypośrodkowałam obie wersje i piekłam swoje bezy w 125 stopniach przez ok. godzinę, potem suszyłam w uchylonym piekarniku. 

Gotowe bezy koniecznie trzeba przechowywać w szczelnym pojemniku. Inaczej się zawilgocą, a przecież nikt nie lubi gumowatych kości... 🙃

 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza