Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urodziny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urodziny. Pokaż wszystkie posty
przyjęcie urodzinowe Harry Potter: torty ze świata czarodziejów

1/25/2022

przyjęcie urodzinowe Harry Potter: torty ze świata czarodziejów

Tort bezowy Pavlova aka Hedwiga, tort Hagrida dla Harry'ego, cukiernicze boisko do quidditcha i figurki Funko POP w formie cake-topperów? Tak jest, oto przepisy na cztery czarodziejskie torty urodzinowe + jeszcze więcej inspiracji!

 

"Tort Harry Potter", czyli na przyjęcie w stylu Harry'ego Pottera - jak go zrobić?

Możliwości jest tu wiele: od standardowych (ozdoby z masy cukrowej nawiązujące do książek czy filmu), po te udające artefakty z planu (tort Hagrida dla Harry'ego czy np. księga czarów). Pokażę 4 pomysły, z czego 3 w rzeczywistości były wykorzystanie w trakcie urodzin 6. urodzin mojej córki (czwarty pomysł jest świąteczny, co nie znaczy, że nie można go w prosty i szybki sposób przerobić na urodzinowy).

 


warsztaty ceramiczne, czyli mój prezent marzeń | Jak wykonać osłonkę na doniczkę z gliny?

7/16/2019

warsztaty ceramiczne, czyli mój prezent marzeń | Jak wykonać osłonkę na doniczkę z gliny?

Są takie marzenia, których spełnienie do niedawna wydawało się czymś niemożliwym. Prezenty, których nie znalazłoby się w sklepie na rogu; w tym dużym centrum handlowym też nie. Niedostępne, dla wybrańców. Szczęśliwie jednak czasy się zmieniają, a takie marzenia jak lot balonem czy warsztaty ceramiczne są osiągalne dla każdego. Jak? Wystarczy podarować bliskiej osobie Prezent Marzeń!



Flash birthday party - przyjęcie urodzinowe w stylu Flasha

10/11/2018

Flash birthday party - przyjęcie urodzinowe w stylu Flasha

Kiedy w wakacje pytam syna, jaki temat przewodni wybiera na swoje urodziny, zastanawiam się zawsze, co Młody wymyśli i czy zdołam podołać. W tym roku mnie zaskoczył: padło bowiem na Flasha. Kilka dni wcześniej potomek dostał gazetkę z figurką Lego przedstawiającą bohatera w czerwonym stroju i... tak jakoś mu zostało. Niewiele wiedział on o postaci, jeszcze mniej wiedziałam ja. Niemniej padło na Flasha. Podniosłam rękawicę.


przyjęcie urodzinowe w stylu Twilight Sparkle (My Little Pony - przyjaźń to magia)

2/06/2018

przyjęcie urodzinowe w stylu Twilight Sparkle (My Little Pony - przyjaźń to magia)

Kiedy Twoje dziecko* uwielbia kucyki Pony, nie masz wyjścia - najbliższe przyjęcie urodzinowe powinno zawierać postaci kopytne, skrzydła, magiczne rogi, słodkości i dawać duuużo radości! (Inaczej grozi Ci kara wymierzona przez Pinkie Pie - a wierz mi, lepiej z nią nie zadzierać i nie robić sobie żartów z urządzania imprezy!)

Nie martw się, przychodzę z pomocą. Moja dwuletnia Marion nie była co prawda w stanie wyartykułować, jaki temat przewodni przyjęcia wybiera, ale ją wyręczyłam. Fanką kucyków byłam już jako dziecko, ale nowa seria (My Little Pony - przyjaźń to magia), której premiera przypadła na czasy moich studiów kulturoznawczych, wyniosła moje zauroczenie na nowy poziom. Wiesz, siedzimy z koleżankami-zaraz-kulturoznawczyniami, poddajemy kolejne odcinki rozbiorowi, wyłapujemy odniesienia do kultury (i poważnej, i tej "pop") - bo tych jest sporo - a czasem szukamy... zezującego konika (jak Hitchocka w jego filmach). Mega frajda!

* Dlaczego napisałam "dziecko", a nie "dziewczynka"? Ponieważ chłopcy... też lubią kucyki! Ktoś przeprowadził kiedyś badania, z których wynikło, że największą grupę docelową serialu stanowią... studenci płci męskiej (sic!).


przyjęcie urodzinowe w stylu Batmana

9/11/2017

przyjęcie urodzinowe w stylu Batmana

Mój pięcioletni (wtedy jeszcze prawie pięcioletni) syn wymyślił sobie przyjęcie urodzinowe w stylu Batmana. Ponieważ lubię takie wyzwania, nie protestowałam, tylko podniosłam rękawicę. Jak wyszło?


DIY: "fotobudka" (szybko, łatwo i przyjemnie)

9/06/2017

DIY: "fotobudka" (szybko, łatwo i przyjemnie)

Kiedy zastanawiałam się nad atrakcją na przyjęcie urodzinowe synka... nagle zaświtał w głowie pomysł budki fotograficznej. Jestem ich wielką fanką (co z uśmiechem rozbawienia potwierdzi zwłaszcza moja siostra) - trudno mi przejść obok takiej obojętnie ;). Jak jednak przenieść ideę wykonywania zdjęć "na już" do domu? Jak poradzić sobie z tłem, całą oprawą?

Zainspirowała mnie Paula, która wraz z mężem wykonała fotobudkę na swoje wesele (zerknij TUTAJ). Chciałam jednak nieco inaczej... bez specjalnego sprzętu, bez prac w zasadzie budowlanych. Przypomniały mi się wówczas plansze do pozowania z imprez dla blogerów (i nie tylko, jak sądzę): białe, imitujące okienko w Instagramie.
 - O, takie coś byłoby super! - pochwaliłam się i zabrałam do knowania.

Od mamy pożyczyłam starą ramę (pierwotnie myślałam o jej przemalowaniu, jednak ostatecznie zrezygnowałam z tego pomysłu - dzięki temu zaoszczędziłam też czas ;)), dodałam kilka drobiazgów, by wpisać ramę w przyjęcie tematyczne, przygotowałam gadżety (opaski i maski - Batmana również) i... gotowe!

Jak przygotować tematyczne przyjęcie urodzinowe i gdzie szukać inspiracji?

8/24/2017

Jak przygotować tematyczne przyjęcie urodzinowe i gdzie szukać inspiracji?

Zafiksowana jestem na punkcie tematycznych przyjęć urodzinowych. Uwielbiam je rozplanowywać, wymyślać poszczególne elementy, a potem szukać możliwości, sprawdzać opcje wcielenia wizji w życie. To wciąga!

Dzisiaj chciałam podzielić się swoją receptą na tworzenie tego rodzaju imprez: jak się za to zabrać, gdzie szukać inspiracji?

fot. Sylwia Błaszczak, www.mamawdomu.pl (źródło)

świętowanie

5/01/2017

świętowanie

Przy okazji weekendowego, majowego świętowania, wspominam przyjęcie urodzinowe kuzyna. Czasem wystarczy kilka elementów, dosłownie detale, jeden mocny punkt, by wydarzenie zapadło w pamięć i było wspominane z uśmiechem na ustach. 

SŁODKOŚCI
Jak dla mnie mus (nie tylko owocowy ;)). Galaretka zastygła w różnych foremkach niewielkich rozmiarów, kleks śmietany i borówki - to wystarczy, by mile połechtać podniebienie i dodatkowo zapewnić estetyczną ucztę (ha! nie tylko taką!) - taki barwny i bogaty akcent na stole. Do tego tort brownie z owocami leśnymi przekładany śmietaną i frużeliną i jestem jak Kubuś Puchatek - głaszczę się po brzuszku z uśmiechem rozanielenia.

AKCENT ZABAWOWY
...confetti! To był hit. Tuby strzelające różnokolorowymi skrawkami połyskującego papieru, folii - niby nic, urozmaicenie, ale to właśnie one zrobiły całą imprezę. Dzieci (Żeby tylko one!) zbierały confetti i obsypywały się nim na nowo. Znajdowaliśmy później w różnych częściach garderoby, mieszkania (również własnego) i we włosach błyszczące ścinki. Uśmiech przywołany jak na zawołanie!

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Przyjemnego świętowania!
urodziny jak z książki, czyli inspirowane przyjęcie urodzinowe (temat przewodni: "Pierwsze urodziny prosiaczka" Aleksandra Woldańska-Płocińska)

1/22/2017

urodziny jak z książki, czyli inspirowane przyjęcie urodzinowe (temat przewodni: "Pierwsze urodziny prosiaczka" Aleksandra Woldańska-Płocińska)

Kiedy poznaliśmy z Małym Johnem prosiaczka, bohatera książek Aleksandry Woldańskiej-Płocińskiej, żałowałam, że synek miał już swoje lata - pierwsza z książeczek idealnie nadawała się na temat przewodni przyjęcia urodzinowego roczniaka!
 - Za późno, za późno - marudziłam, jednocześnie kreśląc inspiracje urodzinowe zrodzone z lektury "Pierwszych urodzin prosiaczka" i zastanawiając się, gdzie i kiedy je wpleść, by pasowało i było na miejscu...
Jak się okazało, musiałam po prostu poczekać na narodziny córki. Gdy drugie dziecię pojawiło się w domu, wśród różnych pozytywów sytuacji (co by ułatwić matce ogarnięcie sytuacji i samokontrolę) z radością wskazałam kolejny: mam motyw przewodni przyjęcia z okazji pierwszych urodzin!

W styczniu br. pozostało odkurzyć notatnik i zacząć wprowadzać w życie plany i inspiracje nakreślone parę lat wcześniej. Nie wszystko udało się wdrożyć, ale i tak jestem zadowolona z efektów. 

Oto pierwsze urodziny prosiacz... Lady Marion! ;)




Książka została pięknie skonstruowana: rysunki mieszają się z typografią, graficznym odwzorowaniem tekstu, dzięki czemu wszystko stanowi całość, a pozycja jest prawdziwym picture bookiem.
Kto zna "Pierwsze urodziny prosiaczka", ten wie, jak mniej więcej wyglądają poszczególne karty, jak zostały przemyślane. Poza początkiem i zakończeniem (koniecznymi dla otwarcia i zamknięcia fabuły, spięcia wszystkiego w całość), książeczka zasadza się na prezentacji poszczególnych gości prosiaczka i ich podarków. To właśnie one - mniej lub bardziej spodziewane prezenty - natchnęły mnie do kolejnych elementów składowych przyjęcia tematycznego.


Pszczoły nadleciały do prosiaczka z kwiatami. Do bukietu na stół wsunęłam więc wycięte z folii piankowej pszczółki (skrzydełka to odpowiednio przycięta washi tape, oczy i paski namalowałam flamastrem), które nabiłam na długie wykałaczki (wcześniej dziurkę zrobiłam delikatnie igłą - sama wykałaczka była zbyt inwazyjna dla cienkiej pianki).
Nieprzypadkowo wybrałam czerwone kwiaty. Pszczoły właśnie takie niosły.







Kura przyniosła jajka. Ilustracja rzeczonych niemal od razu nasunęła mi pomysł wykorzystania: księga gości! Białe pole - jajko - wprost wyśmienicie nadawało się na odcisk kciuka czy innego palca. W sklepie papierniczym kupiłam dwa arkusze grubszego papieru (jeden szaro-błękitny, drugi biały) i wykonałam replikę grafiki, dostosowując ją do swoich potrzeb. Pozostało wyciągnąć czarny tusz, wilgotną chusteczkę niemowlęcą i goście mogli zostawić po sobie ślad! (Musiałam publicznie obiecać, że nie wykorzystam odciśniętych linii papilarnych do własnych celów :P)








Dżdżownica sprezentowała prosiaczkowi wielki balon. Balonik+sznurek+robaczek? Postanowiłam do balonów przywiązać żelki-gąsienice. Pierwotnie miały wisieć pod sufitem, niesione przez balon, ale z powodu braku helu zrezygnowałam z pomysłu, a balony ułożyłam na dachu domku dla lalek. Oficjalne wytłumaczenie? Dżdżownice wylądowały na dachu. Sorry.







Niedźwiedź przyniósł pół słoiczka miodu. (Drugie pół zjadł? ;)) Zastanawiałam się nad tą kartą. Myślałam o wykorzystaniu miodu na stole, ale nijak łączyło się to dla mnie z ilustracją. W efekcie wymyśliłam, że maleńkie słoiczki wypełnione płynnym złotem mogłyby stanowić podarki dla gości. Przewiązane czerwoną wstążką, jak w książce.








Mrówki wniosły tort kasztanowy. W książce wygląda on imponująco: ma trzy piętra i jest dość wysoki. Przepis na tort kasztanowy znalazłam TUTAJ, nie wyszedł mi jednak tak spektakularnie, jak tam. Po pierwsze... niski. W zasadzie... płaski. Śmiałam się, że wreszcie istnieje wypiek, który swobodnie mogę nazwać plackiem (mój małżonek określa w ten sposób różne ciasta, choć dla mnie termin ten dotyczy wyłącznie tego, co jest... płaskie właśnie). Po drugie zamiast zwykłej śmietany do kremu użyłam sojowej (Marion ma uczulenie na krowie białko, a chciałam, by mogła w całości skosztować swojego tortu urodzinowego), z którą nigdy wcześniej nie miałam do czynienia (z mlekiem tak, ale nie śmietaną, którą jeszcze ubijałam). Eksperyment zakończył się... dziwnie? Ubita, sztywna piana przełożona na tort zaczęła syczeć i opadać. Chciałam nawet zrezygnować z podania tortu, ale mąż mnie ośmielił. W smaku - niezrównany. Naprawdę pyszny. Z wyglądu? Co tu dużo gadać... Do tego z książki nie mam co się porównywać. Ale wiadomo - fikcja literacka, te sprawy ;). Szukałam też świeczki w kształcie czarnego kamyczka, ale nie znalazłam, co nieco mnie rozczarowało - łudziłam się chyba, że w tym biznesie dostępne jest wszystko ;).
Ach, zapomniałam... Chciałam zrobić z masy cukrowej maleńkie postaci mrówek. Nie zdążyłam.




Inne pomysły, niezrealizowane z powodu braku czasu:
  • ubranko solenizanta: prosiaczek miał na sobie ogrodniczki z żabotem i wysokie kozaki z czerwonymi frędzelkami. Chciałam uszyć Marion podobny kostium, z dresówki, z filuternym dzianinowym żabotem, do tego ciemno szare skarpety imitujące eleganckie buty prosiaczka, ale... nie zdążyłam. Jeśli ktoś ma pomysł na wykorzystanie teraz tego materiału: czekam na inspiracje! ;)

  • czapka urodzinowa: coś na wzór TEJ, którą przygotowywałam dla Małego Johna, tym razem w innej wersji kolorystycznej (prosiaczkowej): granatowa czapeczka i biały pompon
  • dzik przyniósł jabłka: chciałam więc postawić na stole półmisek z czerwonymi, polskimi owocami narodowymi, ale... nie znaleźliśmy nigdzie gatunku, który oddawałby ten z ilustracji. Pedantka, ktoś powie. Szalona, rzuci ktoś inny. Miałam inne jabłka w domu, ale ostatecznie nie powędrowały do gości. Gdyby jednak się tam znalazły, towarzyszyłaby im głowa dzika wykonana z brystolu czy folii piankowej - co by do książki nawiązać.
  • żuk przyturlał arbuza: ale ponieważ dostępność tego owocu w styczniu jest mocno ograniczona, nie zjawił się on na przyjęciu. Jak z mrówkami, chciałam ulepić żuka z masy cukrowej zabarwionej na czarno i ustawić obok.
  • spóźniony suseł przybiegł z pióropuszem: ...który miał występować w roli swoistej korony Lady Marion. Jeśli ktoś chciałby wykonać pióropusz susła, instrukcję wykonania znajdziecie TUTAJ.
  • borsuk i wiewiórka wyskakują z tortu: ...co mogłoby być świetnym pomysłem na cake topper, wykonany z folii piankowej albo tektury i osadzony na długich wykałaczkach.


Co sądzicie o tematycznych przyjęciach urodzinowych inspirowanych książkami?
Macie pomysł na inny motyw przewodni tego rodzaju? :)

Jak przygotować przyjęcie dla dziecka w stylu strażaka Sama, czyli podsumowanie strażackiej imprezy urodzinowej mojego synka.

9/09/2016

Jak przygotować przyjęcie dla dziecka w stylu strażaka Sama, czyli podsumowanie strażackiej imprezy urodzinowej mojego synka.

zadbaj o dekoracje

Uwielbiam wieszać pod sufitem czy na ścianach różnego rodzaju kule honeycomb, rozety, girlandy i tym podobne - w bardzo krótkim czasie można z ich pomocą uzyskać spektakularne efekty, szybko przemienić "codzienne" wnętrze we wnętrze "imprezowe". Ostatnio wynotowałam jednak jedno "ale": o ile część z tych dekoracyjnych dodatków miałam zakupioną w kolorach stonowanych, uniwersalnych, pasujących do niemal wszystkiego (dzięki temu wykorzystywałam je albo przy okazji urodzin jak TUTAJ, albo na Święta jak TUTAJ), o tyle brakowało mi elementów wpisujących się w stylistykę tegorocznego przyjęcia urodzinowego synka - czerwonych... Choć uwielbiam ten kolor w zimie, w okresie bożonarodzeniowym, nie jestem jego fanką we wnętrzach, jest dla mnie za mocny; zdecydowanie traktuję go jako dodatek, nie motyw przewodni. Tym razem - i na ten jeden raz - miało być inaczej. Nie chciałam jednak kupować dekoracji, które potem leżałyby odłogiem w szufladzie, z tęsknotą i żalem wspominając swoją pierwszą i ostatnią sobotę (musiałyby nawet wybaczyć, że nie niedzielę jak w piosence). Na szczęście odpowiednio wcześniej (TUTAJ) usłyszałam o wypożyczalni rzeczy ładnych, która w takich chwilach spieszy z pomocą. To Borrówka, gdzie można za kilka złotych wypożyczyć różnego rodzaju kule honeycomb, girlandy, ale i (za nieco większą opłatą) namioty dla dzieciaków, drewniane krzesełka pod ich pupy czy inne. Wszystko, na co szkoda wydawać pieniądze, bo w normalnych warunkach jedynie by się w domu kurzyło albo zagracało piwnicę... Szybko przejrzałam więc asortyment, zapytałam o dostępność w interesującym mnie terminie i zaklepałam! Jedynym minusem wypożyczalni jest fakt, że po rzeczy trzeba pojechać osobiście do Gliwic. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło - można przy okazji odwiedzić Agnieszkę z Happy Place, bo to ona jest połową firmy! ;)

Nasz pokój dzienny w dniu przyjęcia (ale jeszcze przed jego rozpoczęciem) prezentował się więc tak:









Balony ze strażakiem Samem to prezent od siostry - dobrze mieć w rodzinie kilku fanów tego bohatera - można się wymieniać gadżetami ;).






Część dekoracji zawisła nad moim domkiem dla lalek, który również należało odpowiednio przygotować - a co! W oknach i na dachu pojawiły się płomienie, ktoś wezwał na miejsce straż pożarną... Działo się, oj, działo! 







przygotuj gadżety
i atrakcje

Mój syn, rzecz jasna, miał wystąpić w swoim kasku strażackim. Głupio jednak, gdyby na przyjęciu strażackim pojawił się 1 (słownie: jeden) strażak. Każdy z gości zasługiwał na miano rekruta, a co!
Pierwotnie planowałam dla każdego (albo przynajmniej prawie każdego) wykonać czapeczkę samodzielnie - zapewne z folii piankowej, którą lubię ostatnio wykorzystywać na różny sposób - ale nie bardzo miałam koncepcję. Kiedy więc znalazłam gotowce, nie zastanawiałam się długo. Dokupiłam do nich imprezowe trąbki imitujące węże strażackie oraz naklejki w kształcie odznak strażackich z miejscem na wpisanie imienia (wszystko znalazłam TUTAJ). Te ostatnie okazały się hitem! Rozeszły się jak świeże bułeczki - wprost proporcjonalnie do ilości przybywających gości. 

 


 


Trąbki co prawda nie wydawały żadnego dźwięku, ale też wypływająca z węża woda gasząca pożar raczej nie piszczy, wobec czego... wszystko było tak, jak być miało ;). Z użyciem trąbki i klocków Duplo powstała zabawa-konkurencja: kto szybciej (i celniej) ugasi pożar?




Do gadżetów kupnych dodałam zrobione przez siebie słomki, które mogliście znaleźć TUTAJ wraz z instrukcją wykonania.




Nie zapomniałam jednak o ważnym, choć często bardzo pomijanym, aspekcie: pamiątce dla solenizanta. Kupiłam synkowi TĘ KARTKĘ urodzinową, która wędrowała między gośćmi, zostawiającymi w niej swoje życzenia. To jednak było dla mnie nieco za mało. Kilka dni przed przyjęciem poprosiłam tatę o wydrukowanie zdjęcia Małego Johna (z dodanym przeze mnie logo - strażacką odznaką z wkomponowanymi przeze mnie szczegółami, jak data i wiek syna) na papierze samoprzylepnym. Pierwotnie chciałam przykleić je na czerwoną tekturę albo gruby arkusz papieru w tym kolorze, ale nie znalazłam ich w domu. Stanęło na kartce A4 o pięknej, głębokiej barwie.






Na samej górze dodałam zdanie: Najbardziej lubię w Małym Johnie... Każdy z gości miał je uzupełnić własnymi słowami. Co najlepsze: każdy znajdował inną cechę, inny powód! Kiedy następnego dnia - już na spokojnie - opowiedziałam synkowi o tej kartce i przeczytałam zamieszczone na niej słowa od najbliższych, mój czterolatek rzucił z ciepłym uśmiechem: "Ojej, ale to miłe, mamo!"


zrób tort
najlepiej wóz strażacki

Moją instrukcję znajdziecie TUTAJ - biszkopt upiekłam dzień wcześniej, tego samego dnia zrobiłam też krem, który musiał leżakować w lodówce przynajmniej kilka godzin (a najlepiej całą noc). Samo składanie tortu i jego ozdabianie zajęło mi jakieś dwie godziny - w sobotę rano, na kilka godzin przed przyjęciem. Wyszło. Zdążyłam. Też dasz radę!





baw się dobrze