Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe biuro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe biuro. Pokaż wszystkie posty
12/18/2017
pomysł na... figurka Funko
Na figurki Funko natknęłam się po raz pierwszy w trakcie poszukiwania ładnych figurek Batmana, które dodatkowo pasowałyby (w pojęciu mamy) pięciolatkowi. Nie przekonywały mnie rozbudowani "Kenowie" - męskie lalki ze sylwetkami kulturystów, z twarzą wykrzywioną w grymasie, dodatkowo naszpikowane bronią. Nieco mniej "dojrzale" wyglądające plastikowe wyroby z Chin również. I wtedy, przekopując się przez zdjęcia różnych "potworków", trafiłam na nie: na Funko. Urocze, słodziutkie, można powiedzieć. Trochę w stylu japońskich "chibi": duża głowa, małe ciałko, wpisana weń słodycz właśnie. Podniecona swoim odkryciem, zamówiłam figurkę Mrocznego Rycerza na urodziny syna. Ale na Batmanie się nie skończyło.
Funko to całe serie figurek - najczęściej tematyczne, związane z danym serialem, filmem, grą itp. Można odnaleźć tu i postaci z "Gwiezdnych Wojen", i z "Władcy Pierścieni", i z "Sherlocka" (!), i z bajek Disney'a, ostatnio nawet "Czarodziejki z księżyca". A jest tego znacznie więcej! Możecie sprawdzić sami w sklepie Pop! Vinyl - Unikalne Figurki Kolekcjonerskie - jest w czym wybierać! Mały John skusił się na figurkę Mushashiego z "Westworld" - nie żeby pięciolatek wiedział, czym jest "Westworld"! - spodobał mu się ninja (w zasadzie samuraj, ale pasuje rysopisem do klockowych ludzików z Ninjago, więc mianowaliśmy go ninją), po prostu...
No dobrze, rzec może ktoś. Ale po jakie licho mi taka figurka, łapacz kurzu? Co można z nią robić? Jaki ma sens poza tym, że taka fajna, milutka?
Już wyjaśniam! Już pokazuję!
#1
figurka kolekcjonerska
Oczywistość. Gdyby "Funko" było tytułem książki, jej podtytuł brzmiałby: "Figurki kolekcjonerskie". Jest to zaznaczane niemal wszędzie, bo:
a) to są figurki kolekcjonerskie (niektóre mają nawet podstawkę, która dodaje im powagi!),
b) taki dopisek zastrzega dodatkową dbałość o przedmiot (wiecie, co by się potem nikt nie dziwił, że nagle coś odpadło albo inny nieszczęśliwy wypadek).
Poza tym trzeba przyznać, że to naprawdę ładne figurki - dobrze prezentują się na widoku, wręcz są stworzone do ustawienia w dobrze widocznym miejscu i... podziwiania. Stąd też mój pomysł, by włożyć naszego Musashiego... pod szklany klosz - jak na artefakt przystało.

8/28/2017
plan lekcji do pobrania - propozycje blogerek
Wakacje w tym roku minęły tak szybko... Nie wiem, czy to przez ospę wietrzną, która najpierw złapała Małego Johna, a potem przeniosła się na Marion, czy to z uwagi na to, że wreszcie udało nam się po kilku latach wybrać na prawdziwe wczasy! Tak czy owak, wrzesień już wyciąga rękę, by zapukać do naszych drzwi. Otwórzmy mu z werwą, uśmiechem i... wybranym planem lekcji!
Malwina dla Eli i Asi z colour.me stworzyła przepiękne, świetnie zaprojektowane graficznie plany lekcji - uwiódł mnie ten nawiązujący do widoku miasta. Wplecenie pól na przedmioty w poszczególne piętra... geniusz!
miejski plan lekcji pobierzesz TUTAJ
autor: Malwina, źródło: blog.colour.me
3/11/2017
pomysł na... spinka do włosów z zapięciem typu żabka
Podejrzewam, że każda z nas ma w domu przynajmniej jedną (lub miała albo - zwłaszcza po tym poście ;) - mieć zamierza). Spinka do włosów z zapięciem typu "żabka". Zwykła, niepozorna rzecz, czasem bardzo ładna, ale dzisiaj nie o gustach czy o estetyce, ale o stronie praktycznej chciałam: jak wykorzystać taką spinkę? Okazuje się bowiem, że możliwości jest więcej niż pierwsza nasuwająca się na myśl: wpięcie we włosy, by ich nie potargał wiatr (parafrazując słowa piosenki).
#1
klips na notatki
Czasem o niego trudno; albo nie ma go w mieszkaniu (bo nie kupiliśmy albo nie pożyczyliśmy z biura), albo jest już zajęty. W moim przypadku - osoby czytającej dużo i lubiącej zaznaczać różnego rodzaju fragmenty, jeszcze więcej piszącej czy luźno notującej - trudno o wolny egzemplarz. Pomocą okazuje się być... spinka. Ma też pewną przewagę: tak cudnie wygląda!
#2
zakładka
Zawsze pod ręką (choćby we włosach). Z zapięciem w zestawie, więc kartki przytrzyma. Zepnie. Nie puści. I jak wygląda! Przy większej ilości egzemplarzy, można pokusić się o dobór tematyczny - by spinka pasowała do lektury (jak lody w trakcie lata w Dolinie Muminków).
#3
pakowanie prezentów
Lubię urozmaicać pakowanie prezentów, szukać mniej oczywistych rozwiązań. Ostatnio zaczęłam wykorzystywać włóczkę Zpagetti jako sznurek - jest elastyczna i wygląda nietuzinkowo. Jedynym, co nie do końca mnie zadowalało, była kokarda - taka... nienachalna, nieco byle jaka, niestaranna... Wystarczyło jednak dodać przysłowiową wisienkę: spiąć kokardę spinką i voilà! Wygląda oryginalnie, pięknie (wiem, skromna jestem), a przy okazji obdarowany dostaje dodatkowy prezent: spinkę właśnie!
#4
żabka do suszącego się prania
Dziwnym trafem z całego pudełka żabek do prania zostały mi zaledwie... cztery sztuki. Marnej jakości zresztą, bowiem przy upadku rozpadały się na części i trzeba było je naprawiać. Kiedy spoglądałam na spinki, szukając dla nich dodatkowego zastosowania, ten pomysł przyszedł spontanicznie:
#5
zapięcie kuchennych paczuszek
Cierpię na ich deficyt. Kupiłam kiedyś opakowanie klamerek kuchennych, szybko jednak okazało się, że rzeczywistość przerosła oczekiwania - paczuszek czy torebek było więcej niż klamerek. W skrajnie trudnych sytuacjach można więc użyć spinki. Wygląda to o niebo lepiej, ale ma jedną wadę: nie każdą torebkę można zapiąć w ten sposób, nie każda spinka też poradzi sobie z tym zadaniem.
#6
zapięcie zawieszki na smoczek
O tym jak samemu zrobić zawieszkę na smoczek pisałam TUTAJ. Problemem było jedno: zapięcie. Gotowce można kupić w Internecie i na odpowiednim etapie doczepić do własnej zawieszki, ale co zrobić w przypadku, gdy się ich nie posiada? Tak, właśnie tak: użyć spinki. Proste? Proste.
#7
ozdoba świąteczna (i nie tylko)
TUTAJ pisałam o prostocie w ozdabianiu domu na Boże Narodzenie - do zwykłej gałązki choinkowej wystarczyło doczepić spinkę, by uzyskać szybki świąteczny stroik. Przyjemny, prawda?
#8
moodboard (np. w kąciku biurowym) albo domowa galeria
Pamiętacie moją naścienną galerię, sznurkowy moodboard (TUTAJ)? Spinek można użyć zamiast klamerek - otwiera to ogromne pole możliwości. Możemy wykorzystać przywołany przeze mnie pomysł albo zawiesić inspiracje... jeszcze inaczej. Mój kącik biurowy wzbogacił się ostatnio o półkę* - nie została co prawda powieszona, ale i tak zdołała uporządkować przestrzeń i uczynić ją bardziej znośną dla oka. Spinki wykorzystałam do powieszenia inspirujących mnie grafik czy zdjęć.
* Ta prześliczna czarna półka to moja wygrana w konkursie u mojej imienniczki: Marty z Domku przy lesie (TUTAJ), która - uwaga! - jest efektem jej rąk. Jestem pod wielkim wrażeniem, naprawdę! Jest pięknie wykonana, wspaniała... Nazachwycać się nie mogę, a synek już mi ją podebrał, jemu też się spodobała... ;)
#9
spinka do krawata
Nietuzinkowa, przyciągająca wzrok (świetna przy noszeniu dzieci - zajmie je przynajmniej na chwilę - wiemy z autopsji!).
#10
biżuteria
Na przykład broszka. Spinka sprawdza się w tej roli najlepiej. Jako klips również daje radę, ale istnieją dwa mankamenty akurat tego rozwiązania: po pierwsze należałoby posiadać dwie takie same spinki, a po drugie mieć wytrzymałe uszy (spinki dość mocno uciskają płatek ucha).
A gdy znudzą powyższe zastosowania, zawsze można wrócić do pierwotnego...
#11
...spinka do włosów
A Ty jakie masz pomysły?
Może coś pominęłam? ;)
12/30/2016
blogowe kalendarze 2017 do pobrania
Już za chwileczkę, już za momencik... Odbędzie się najważniejsze odliczanie, wybuchy fajerwerków i korków szampana, a potem... głęboki wdech. I wydech. Nowy Rok. Znów coś zapięliśmy na ostatni guzik, a guzik puścił - zaczynamy od nowa.
W tym dziwnym okresie nastrajania się na nieznane lubię wybierać kalendarz. Wypełniać go urodzinami bliskich, ważnymi datami, planami... Patrzeć, jak białe plamy powoli zapełniają się treścią. Czuję wtedy, że w jakiś sposób kontroluję rzeczywistość, że dany mi czas nie przecieka tak całkiem przez palce.
Znalazłam kilka inspirujących i ślicznych kalendarzy na 2017 rok, które można pobrać za darmo do użytku własnego, niekomercyjnego.
W tym dziwnym okresie nastrajania się na nieznane lubię wybierać kalendarz. Wypełniać go urodzinami bliskich, ważnymi datami, planami... Patrzeć, jak białe plamy powoli zapełniają się treścią. Czuję wtedy, że w jakiś sposób kontroluję rzeczywistość, że dany mi czas nie przecieka tak całkiem przez palce.
Znalazłam kilka inspirujących i ślicznych kalendarzy na 2017 rok, które można pobrać za darmo do użytku własnego, niekomercyjnego.
#1
Piękny, minimalistyczny. Lubię takie. Bez ozdobników, zbędnych zresztą, bowiem w miarę upływu czasu kalendarz zapełni się naszymi notatkami, może nawet rysunkami w trakcie rozmowy telefonicznej, kolorowymi strzałkami uwydatniającymi ważne wydarzenia czy daty...
znajdziecie go u Valentiny:
#2
Przepiękne grafiki, niektóre jak ilustracje z najlepszych pism modowych... Sam kalendarz bardzo prosty w formie, stonowany, świetnie komponujący się z grafikami. Eleganckie, ale nie nudne...
znajdziecie go u Sary:
#3
Nic tak nie motywuje, jak myśl przewodnia, czyjeś inspirujące słowa. Mając je stale przed oczami, możemy przypominać sobie o tym, co ważne, popychać się do działania albo do skupienia uwagi na własnych priorytetach. Poniżej kalendarz z mądrym przesłaniem na każdy miesiąc.
znajdziecie go u Natalii:
#4
Poniżej propozycja dla fanów czerni i bieli. Każdy miesiąc z niebanalnym wzorem, bo monochromatycznie nie znaczy nudno!
znajdziecie go u Leny:
#5
Propozycja od Drawn to DIY nieco przypomina powyższą (minimalizm, różnorodne wzory, geometria), ale wyróżnia ją bogatsza kolorystyka, dodatek popularnego musztardowego, tudzież złota. Bardzo lubię takie zestawienie kolorystyczne... A tych, którzy lubią postanowienia noworoczne i podsumowania mijającego czasu, zapraszam TUTAJ po bardzo piękne, inspirujące plansze!
kalendarz znajdziecie na:
#6
Mało kolorów? Proszę uprzejmie: oto wersja barwna! Każdy miesiąc ma charakterystyczną dla siebie grafikę - energetyczne uderzenie kolorów i kształtów. Aż chce się z zapałem rozpocząć nowy dzień, tydzień!
znajdziecie go u sióstr Frances i Scheily:
#7
Poniżej coś dla fanów glamour albo modnego złota - prześliczne karty, w których można przebierać, bo wzorów wiele! Można też zdecydować, czy woli się zaczynać tydzień od niedzieli, czy poniedziałku. Wspaniały ukłon w stronę użytkownika!
znajdziecie go u Audrey:
#8
Uwielbiam grafiki Magdy! Tym bardziej ucieszyłam się, kiedy Natalia z jestrudo.pl zaprosiła ją do współpracy przy tworzeniu kalendarza na rok 2017. Oto mamy 12 kart z zabawnymi ilustracjami obrazującymi poszczególne miesiące. Cudo!
kalendarz znajdziecie u Magdy:
#9
Landszafty cieszą się popularnością niezmiennie - Natura chyba zawsze będzie nas inspirować, służyć wyciszeniu, zebraniu myśli... Hardkorowi dekoratorzy wnętrz mogą rzucić "widoczek" na całą ścianę, ci mniej radykalni ucieszą się z drobnego akcentu, np. w postaci kalendarza.
znajdziecie go u Kasi:
#10
A teraz coś z zupełnie innej beczki - czy są na sali fani księżniczek Disney'a? (Ok, wystarczą wszystkie Elzy!) Oto dwanaście miesięcy i dwanaście akwarelowych podobizn kobiecych postaci najpopularniejszej wytwórni animacji dziecięcych. Poniżej załączam swoją ulubioną bohaterkę*, ale znajdziecie tam i Arielkę, Roszpunkę, Mulan, Alicję, Śpiącą Królewnę, Dżasminę...
* Mam urodziny w kwietniu - czy to przypadek? ;D
kalendarz znajdziecie u Andrei:
Znalazłam też coś dla fanów Małej Mi (TUTAJ) czy lubiących kalendarze w formie przypominającej planner (TUTAJ).
Kalendarzy jest oczywiście wiele, wybrałam te, które najbardziej odpowiadają mi stylistycznie.
Wszystkie grafiki kalendarzy zostały udostępnione za zgodą ich twórców, a pobrać je można wyłącznie z ich stron (u mnie nie znajdziesz bezpośredniego przekierowania do plików - dlaczego? bo szanuję pracę innych). Pytanie autora o możliwość użycia jego zdjęcia/pracy jest wyrazem szacunku dla praw autorskich, przejawem dobrego wychowania oraz wyśmienitym pomysłem na postanowienie noworoczne!
Kalendarzy jest oczywiście wiele, wybrałam te, które najbardziej odpowiadają mi stylistycznie.
Wszystkie grafiki kalendarzy zostały udostępnione za zgodą ich twórców, a pobrać je można wyłącznie z ich stron (u mnie nie znajdziesz bezpośredniego przekierowania do plików - dlaczego? bo szanuję pracę innych). Pytanie autora o możliwość użycia jego zdjęcia/pracy jest wyrazem szacunku dla praw autorskich, przejawem dobrego wychowania oraz wyśmienitym pomysłem na postanowienie noworoczne!
11/25/2016
DIY: wielofunkcyjna ramka ze sklejki, czyli dlaczego nie warto wyrzucać głupkowatych prezentów
Mój mąż (wtedy jeszcze chłopak) podarował mi na osiemnaste urodziny (prócz innych prezentów, np. obrzucenia osiemnastoma balonami z wypisanymi na nich życzeniami)... prawo jazdy ze sklejki. Prezent z rodzaju tych "dowcipnych". Koncept przedmiotu zasadzał się na połączeniu ze sobą dwóch kawałków drewna i przyklejeniu wewnątrz przewrotnej historyjki szybkiego podrywu. W narrację wpleciono odpowiadające poszczególnym sytuacjom znaki drogowe (np. zwężenie ulicy symbolizowało rozchylanie niewieścich nóg), a całość zakończono mocną puentą i... prezerwatywą w prezencie. Ot, moje własne "prawko".
Książeczka była przeczytana(łamane przez)obejrzana dosłownie raz (liczbowo: 1). Tego samego dnia wylądowała na regale, na najwyższej półce, i przesiedziała tam... kilkanaście lat. Niedawno robiłam przegląd książek (po mniej więcej dekadzie warto sprawdzić, czy posiadane w księgozbiorze pozycje wciąż tak samo nas interesują, wciągają, pociągają... czy może dać im życie w rękach kogoś innego?) i natknęłam się na nią. Wyrzucić? - pierwotnie tak właśnie chciałam zrobić. Ale mąż był bardziej uważny i błyskotliwy. A może odklej środek, a deski wykorzystaj? - rzucił od razu. Że też sama na to nie wpadłam! Nie minęło pięć minut, a już cała rodzina była zaangażowana w zrywanie historii podrywu. (Dzieci miały największą frajdę - zwłaszcza najmłodsze!)
Podobał mi się zarys drewna - kształt słojów, przechodzące się kolory. Wcześniej niewidoczne pod, choć przezroczystą, zadrukowaną naklejką. Mimo to wnętrze sklejkowej książeczki postanowiłam przemalować, by stało się jak najbardziej uniwersalne. Miałam jeszcze nienapoczętą puszkę farby kredowej Benjamin Moore w pięknym kolorze swallow's tale (mogliście podziwiać go na jednej ze ścian w naszym mieszkaniu - TUTAJ) i chciałam wypróbować masę. Ta niewielka powierzchnia wydała mi się idealna, do tego właściwości farby (możliwość pisania po niej kredą) fantastycznie wpisywały się w wielozadaniowość ramki, o czym za chwilę.
Brzegi poszczególnych "stron"/"kart" zabezpieczyłam washi tape i pomalowałam jedną warstwą farby. Wystarczyło, nie szalałam z kolejnymi.
Ramkę można również wykonać samemu: wystarczą dwa kawałki drewna (sklejki, deski) oraz zawiasy (plus śrubki i narzędzia). Do tego farba, jeśli zamierzacie - jak ja - swoją pomalować.
Tych w domu chyba nigdy dość... Postawiona w widocznym miejscu (np. na komodzie w przedpokoju), z kredą w zasięgu ręki, by w razie czego zanotować czy to ważne spotkanie, czy sprawunki. Zamiast wykreślania z listy - wąsata gąbka w ruch i jest miejsce na kolejne zadania do wykonania.
ramka na zdjęcia
(i wspomnienia + pomysł na prezent)
To doskonały sposób na wyeksponowanie zdjęć - wystarczy kawałek washi tape i gotowe. Kredą można dopisać datę, okazję, emocje albo... cokolwiek się zechce. Można też podarować sobie narrację i załączyć inną ozdobę. Albo pozostawić tylko zdjęcia.
To może być całkiem oryginalny pomysł na prezent dla np. dziadków - taka ramka ze zdjęciami wnucząt w środku będzie znakomitą "laurką"!
kreatywny laptop analogowy
To moja ulubiona realizacja. (Może dlatego zostawiłam ją na sam koniec - jako deser, a te lubię najbardziej.) Nie będę ukrywać - inspirowana TYM przedmiotem. Bardzo podoba mi się takie nietypowe podejście do gadżetów czy elektroniki, z którą trudno nam się rozstawać... Dzieci widzą nas podłączonych do komputera, telefonu, doszukują się w tym jakichś nieziemskich doświadczeń (mina Marion na widok mojego telefonu mówi sama za siebie), a tu proszę... Pobudzająca forma, ale przemycenie świata analogowego, o wiele bardziej kreatywnego. Co mnie urzekło: Mały John nie miał żadnego problemu z włączeniem się do zabawy - z miejsca zaczął udawać, że naprawdę gra w grę i steruje rakietą, a nasza nakręcana i szalona metalowa mysz to... myszka komputerowa!
gry
Kółko i krzyżyk, statki (kiedy miałoby się drugą ramkę ze sklejki), wisielec... Nawet warcaby, jeśli rozrysuje się szachownicę. Jest sporo możliwości! O grze ⭕️❌ wspominam TUTAJ.

































