11/14/2022

Jak urządzić mieszkanie? Nasza lampa podłogowa i wskazówki, gdzie szukać dekoracji 🔎💻.

Jaki jest najlepszy moment remontu lub przeprowadzki? Urządzanie! Ten czas, kiedy kurz opadł (i zniknął wymieciony nerwowymi ruchami mopa), a puste ściany i podłogę można wreszcie zapełnić meblami i drobiazgami, które czynią przestrzeń Domem.

 

 

Nie powiem, czekałam na to miesiącami! Etap urządzania to ten, który tygryski lubią najbardziej! Szukanie dodatków, dopieszczanie poszczególnych wnętrz, dopinanie aranżacji na ostatni guzik. Mieliśmy co prawda to szczęście, że większość przedmiotów już posiadaliśmy (nie to, co na początku, gdy w ekstazie ugotowałam pierwszy w swoim samodzielnym życiu gar rosołu, po czym okazało się... że nie mamy chochli, żeby go rozlać 😂), wciąż jednak brakowało kilku istotnych elementów: stołu i krzeseł (zostawiliśmy je na starym mieszkaniu), karniszy i zasłon, jakichś stolików pomocniczych czy nocnej szafki oraz oświetlenia - w tym podłogowej lampy stojącej.

Jeśli śledzicie mój Instagram, to wiecie, że pod koniec wakacji przeprowadziliśmy się do większego mieszkania. Mogłam dzięki temu raz jeszcze wpaść w wir urządzania, ten szalony stan bliski artystycznemu, gdy mam przed sobą pusty pokój i białe ściany, które trzeba wypełnić kolorami, udomowić. Syndrom wicia gniazda? A jak! Przy okazji przypomniałam sobie, jak lubiłam pisać Wam tutaj o zmianach we wnętrzach, podrzucać inspiracje, pokazywać nowości albo podrzucać pomysły na aranżacje. Hoo hooo things było kiedyś blogiem przede wszystkim wnętrzarskim - i przyjemnie jest do tego wrócić przy okazji tego wpisu!

 

Urządzanie mieszkania

Nowa przestrzeń wymaga często przetasowań, żonglowania posiadanymi przedmiotami. Z nowym mieszkaniem zyskaliśmy dwa pokoje ekstra, a i te pełniące wcześniej swoją rolę (jak duży pokój, zwany czasem szumnie salonem) wymagały zupełnie innej aranżacji. 

Część mebli była już podniszczona i nie zabieraliśmy ich ze sobą. Piętrowe łóżko dzieci zostało sprzedane, a jego miejsce zajęły przedmioty z drugiej ręki: rozkładana kanapa, która była na wyposażeniu nowego mieszkania (i świetnie pasowała do pokoju nastolatka, jakim powoli staje się już mój synek) oraz nieduże łóżko od zaprzyjaźnionej mamy, która przypadkowo w tym samym czasie także urządzała pokój swojego dziecka - dla jej pociechy już za małe, a dla naszej córy idealne!

Nauczeni doświadczeniem, nie spieszyliśmy się z zakupami. Woleliśmy poczekać, a znaleźć to, co będzie odpowiadało naszym wyobrażeniom. (Zwłaszcza gdy małżeństwo wymusza chodzenie na kompromisy, bo np. mąż chciałby nowocześnie, a ja w stylu PRL 😅.) Stąd też powolne zbieranie dodatków - bo i nie były niezbędne, lub niespieszne, ale za to dokładnie przeanalizowane wybory karniszy i zasłon.

 

Zbieractwo? A może artystyczny nieład 🙈? Nie, to zwyczajna przeprowadzka. Jakieś 40 pudeł po i jakieś 30 przed 😵. PS. Same książki zajęły nam kilkadziesiąt kartonów 🥴.

 

Poniżej tak popularne zestawienie "przed" i "po":




 

Dodatkowe pomieszczenia (sypialnia oraz rozdzielone pokoje dzieci) oraz ich nowy układ nie tylko wymogły na nas konieczność nowego układania mebli (jak w domku dla lalek, kiedy przekładasz te same mebelki na kilka różnych sposobów, szukając tego najlepszego). Okazało się na przykład, że w strefie jadalnianej brakuje nam lampy podłogowej, która doświetlałaby moje miejsce pracy. Do tej pory bowiem problem ten nie istniał. A tu proszę: nowy układ, nowe potrzeby.

 



Lampa idealna - jak ją znaleźć?

Jeśli kiedykolwiek się urządzaliście, zapewne spotkaliście się z tym problemem: gdzie szukać wymarzonych przedmiotów, a jednocześnie nie kosztujących miliony monet?

Śmieję się, że ilekroć wpisywałam w wyszukiwarkę interesującą mnie frazę, internet podrzucał propozycje za kilka albo nawet kilkanaście tysięcy złotych 🤯. Były to często propozycje wizualnie trafione, bardzo mi odpowiadające, gdyby nie... cena. Można oczywiście oszczędzać na wymarzony przedmiot, czemu nie, ale kiedy sprawa jest pilna (jak brak dodatkowego oświetlenia do pracy), a widoków na dodatkowy zastrzyk pieniędzy brak (bo dopiero co wszelkie zapasy zostały wydane na remont 🤷), trzeba radzić sobie inaczej.

Skrolowanie popularnych serwisów ogłoszeniowych też nie zdało egzaminu. W przypadku większych przedmiotów wysyłka kurierem jest problematyczna (albo za droga), a jeśli wybierasz interesujący cię region, trzeba przebić się przez naprawdę wiele przypadkowych ogłoszeń. (Ostatnimi czasy wprowadzono jeszcze sporo reklam, przez co w trakcie szukania lampy, wyświetlano mi... samochody osobowe albo usługi budowlane 😳.) Z całym szacunkiem, ale ja mam co robić ze swoim czasem - i często chciałabym go raczej zaoszczędzić, niż marnować na idiotyczne momentami przekopywanie się przez ogłoszeniowe mydło i powidło.

Rozwiązaniem idealnym było dla mnie wejście na wyszukiwarkę mebli i dekoracji FAVI.pl: zbiera ona w jednym miejscu oferty z różnych stron internetowych (150+ sklepów internetowych i stacjonarnych w jednym miejscu!), które można dzięki temu łatwiej i szybciej ze sobą porównać. Nie trzeba też przeglądać asortymentu z kilku sklepów w oddzielnych oknach: tutaj mamy wszystko w jednym miejscu, z możliwością wygodnego dostosowania interesujących nas kryteriów, przefiltrowania poszczególnych ogłoszeń. Przykład? 

Kiedy szukałam idealnej lampy podłogowej, mogłam filtrować ogłoszenia klasycznie po cenie, kolorze, wymiarach. Ale to nie wszystko! Możemy wybrać interesujący nas materiał, kształt, typ gniazda żarówki albo moc. Możemy wybrać lampy regulowane lub nie. Ze ściemniaczem albo bez. Klasyczne bądź LED. A jeśli to dla Was mało, FAVI.pl podrzuca także podział na style: skandynawski, retro, vintage, prowansalski, wiejski, minimalistyczny, industrialny, nowoczesny, rustykalny czy orientalny. Jak dla mnie... WOW 🤯.

 

Kiedy więc zawęziłam wyszukiwarkę do interesujących mnie wytycznych, razem z rodziną wybrałam kilka pozycji, które przeszły do ścisłego finału i zostały poddane głosowaniu. Wygrała złota lampa podłogowa vintage, która trochę kojarzy mi się ze złotymi zniczami z Harry'ego Pottera. Przede wszystkim jednak dodaje pustemu kątowi elegancji. 


I stała się jasność...

Nasza nowa lampa podłogowa to był strzał w dziesiątkę. 

Kupiliśmy specjalne dekoracyjne żarówki, o których kiedyś marzyłam, ale których wcześniej nie mieliśmy gdzie umieścić. Nie są polecane jako główne źródło światła, raczej jako dekoracja, dlatego ich zakup nie miał do tej pory sensu. Inaczej tutaj! Lampa ma podwójne oświetlenie, co przy standardowych żarówkach sprawiało, że doznawałam olśnienia przy pracy - dosłownie 🤪! Kiedy więc wraz z mężem spojrzeliśmy na metal lampy w kolorze starego złota, przypomniały nam się dekoracyjne żarówki - też idące w złoto, czy może raczej miedziane tony. Szybki przejazd do sklepu i mamy to!




Przesyłka dotarła szybko, a montaż lampy był niezwykle prosty: wystarczyło tylko dokręcić ze sobą poszczególne części (podstawę i dwie części stojaka). Do tego żarówki i voilà! Nie straszne mi już egipskie ciemności czy konieczność zapalania górnego oświetlenia, gdy chcę wieczorem popracować. Cenię sobie możliwość stworzenia nastrojowej atmosfery. Pomarańczowe, lekko przygaszone światło daje ciepło i przytulność. A do tego: jak wygląda 🤩!


Podtrzymuję to, co napisałam wyżej: czasem warto poczekać na coś, co nas zachwyci. Poszukać trochę dłużej, nie zadowalać się pierwszą lepszą opcją, byle by była. Na szczęście mamy współcześnie coraz więcej możliwości i nie musimy być zdani na długotrwałe wertowanie przypadkowych stron w sieci czy podróże od jednego sklepu meblowego do drugiego. Urządzanie się powinno być przede wszystkim przyjemnością!


Reklama - współpraca barterowa. Wpis powstał we współpracy z FAVI.pl.

1 komentarz: