7/19/2014

drożdżówki z truskawkami i kruszonką

Truskawki. Niepozorne czerwone główki schowane pod zielonymi, łaskoczącymi liśćmi równie niepozornych krzaczków. Owoce ślicznych, delikatnych kwiatów, które cieszą oczy. Smak lata, smak wakacji. 

Grafikę znalazłam na facebookowym profilu CUD MIÓD box.

Być może dziwna jestem (dla mnie to nie nowość ;)), ale nigdy nie przepadałam za truskawkami. Nigdy za surowymi. Truskawkowe kompoty, truskawki w knedlach, cieście... Nawet nie poddane obróbce cieplnej, ale w kisielu albo galaretce... Przynajmniej w jakiś sposób zmodyfikowane (współcześnie modne określenie ;)).
Truskawek w te wakacje nigdy dość. Rodzina mojego męża wprost za nimi przepada; teść pielęgnuje nawet na wsi kilka truskawkowych grządek (te są najlepsze: ekologiczne, duże, słodkie i soczyste!). Przez pewien czas otrzymywałam po kilka koszyków tygodniowo. Zanotowałam moment, kiedy nie miałam już pojęcia, co z nimi zrobić... (Dżemów z poprzednich sezonów mam jeszcze sporo!) Wujek Google pospieszył z pomocą, Dorota Świątkowska z gotowym pomysłem; skorzystałam z przepisu zamieszczonego na stronie www.mojewypieki.com (TUTAJ), z małymi zmianami. Wyszło cudownie! Synek od razu pochłonął trzy drożdżówki, co - muszę przyznać - jest jak dla niego bardzo dobrym wynikiem. Miękkie, ze wspaniałą kruszonką (bez kruszonki nie istnieją moje smakowe wspomnienia z dzieciństwa ;)), truskawkami, z których wypływa słodki sok... Gorąco polecam!



Wykonanie:
W misce połączyć wszystkie składniki na miękkie, elastyczne ciasto. W oryginale widnieje adnotacja, że nie powinno się kleić, wobec czego przy wyrabianiu nieco podsypywałam mąką, aż uzyskałam odpowiednią konsystencję. Pozostawić w ciepłym miejscu, przysłonięte ściereczką, do wyrośnięcia.
Gdy ciasto mniej więcej podwoi swoją objętość, krótko wyrobić i podzielić na 9 części (dzieliłam na 3, potem znów na 3). Uformować kulki, położyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, pilnując, by bułeczki miały nieco przestrzeni (napuchną jeszcze, pełne dumy i - nie bez racji - gracji!). Znów pozwolić, by ciasto podwoiło objętość.
Nastawić piekarnik na 190 stopni.
W rozrosłych bułeczkach zrobić wgłębienie za pomocą denka szklanki (unurzałam ją w puszcze z mąką, by ciasto nie przyklejało się do ścianek; szklankę powinno się maksymalnie docisnąć). W zagłębienia wsypać nieco bułki tartej i ułożyć truskawki (u mnie sprawdził się wzór: 1 duża i dwie małe). Posmarować roztrzepanym białkiem.
Czas na kruszonkę. W rondelku rozpuścić masło z cukrem. Dodać mąkę i połączyć składniki. Otrzymaną kruszonką obficie (inaczej się nie da - sporo jej wyjdzie, mrau ;>) posypać drożdżówki. Można miejscami docisnąć, by lepiej się trzymało.
Włożyć do nagrzanego piekarnika i piec ok. 22 minuty - do zarumienienia.

Najlepiej smakują świeże.
Smacznego!










Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza