11/22/2020

Być kobietą, być kobietą... Feministyczne flagi i "Don't fuck with my freedom"

W maju 2019 roku pojechałam do Łodzi na festiwal designu. Na wieczór przewidziany był wernisaż wystawy Jaime'go Hayona w Centralnym Muzeum Włókiennictwa. Ponieważ miałam jeszcze jakieś pół godziny, skorzystałam: zobaczyłam wystawę wyjątkową. 100 flag (czy przypominających flagi rzeczywiście, czy tylko tą formą inspirowanych) na 100-lecie uzyskania przez Polki praw wyborczych. Rządził tym przypadek, ale po 1,5 roku od mojego "spaceru" między artystycznymi manifestacjami feminizmu zdjęcia wtedy zrobione uderzają bardziej. Chciałam Ci je dzisiaj pokazać.



Najwyraźniej potrzebowałam bodźca dla publikacji zdjęć z tej wystawy; nie chciałam wrzucać ich "od tak", bo ciekawe, bo ładne, bo kolorowe, czasem kontrowersyjne. Przyznaję, 1,5 roku temu czułam się też stosunkowo bezpiecznie, mimo wszystko. 101 lat praw wyborczych Polek, źle nie jest - przecież to tyle czasu! (Jak się okazuje, jednak nie, niewiele. Ale wszystkie kobiety w mojej rodzinie rodziły się już w tej nowej dla kobiet rzeczywistości - nie miałam czego przeżywać, pamiętać. Przeszłość była historią.)


Ostatnie wydarzenia sprawiły, że przypomniałam sobie o "zakurzonych" zdjęciach na dysku. Wróciłam do nich, nieco nostalgicznie. Flagi zrobiły na mnie wrażenie, a jakże, pobudziły pewne emocje, przemyślenia. Jednak oglądane teraz... zyskały na sile. Uderzyły.


Nie chcę pisać tu za wiele - mogłabym interpretować długo, opowiadać o kulturze jeszcze dłużej. W miejsce tego zostawiam obrazy. Serca wyszywane w jedwabiu, rzędy rajstop, pomazane farbą firanki, posiłki gumowych rękawic, materiały mazane długopisem lub farbą. Flagi i poważne, i wydające się igraszką. Stonowane dzieła sztuki i obrazoburcze kawałki szmat.









Wystawa 100 flag na 100-lecie praw wyborczych Polek odbywająca się w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi jest pokłosiem artystycznego happeningu Marsz 100 FLAG, jaki odbył się w Warszawie w listopadzie 2018 z okazji setnej rocznicy zdobycia przez Polki praw wyborczych.
 magazynszum.pl (źródło)

 









A teraz, w formie nawiązania stylistycznego, ale i przekazu, proponuję obejrzeć poniższy teledysk. Podobna kolorystyka (czerwień kojarzy się z erotyką, to pewne, ale także z krwią, np. menstruacyjną), podobne symbole, wreszcie podobne odczucia możliwe do obudzenia u przypadkowego odbiorcy. Ale może właśnie tak trzeba? Może bez elementu kontrowersyjnego w dobie współczesnych mediów się nie obejdzie? Zauważcie: dyskusja specjalistów, stonowana, racjonalna, zwykle nie zatrzymuje odbiorcy na długo, nie generuje "klików", nie przekłada się na wzrost oglądalności. To smutne, że dla zwrócenia uwagi na ważny problem trzeba korzystać z ostrych, mocnych obrazów czy słów. Grzecznych, cichych i układnych nie pokazują, nie puszczają, wreszcie nie słyszą lub nie słuchają. Krzyk ktoś może usłyszy. Krzyk ubrany w neon, lateks, jakiś wyrazisty T-shirt dodatkowo rzuci się w oczy - zostanie dostrzeżony, może zapamiętany. Może pójdzie za tym coś więcej - próba dotarcia do kontekstu, zrozumienia przekazu. Interpretacja. A tutaj blisko już do zrozumienia...

 

 

 

Teraz zamknij oczy i wsłuchaj się w słowa.

 

Czyż nie pasują idealnie do tego, co się u nas teraz dzieje?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza