10/31/2020

Czy świat naprawdę musi być perfekcyjny?

Trylogia o miasteczku Perfect może się z początku wydawać przygodówką dla nastolatków, kryminałem albo thrillerem, z zagadkami, silnymi dziecięcymi bohaterami i zombie w tle. W rzeczywistości to powieści o mocy przyjaźni, o nadziei, która umiera ostatnia, o sile do walki o swoich bliskich i swoje życie. To studium manipulowania społeczeństwem i przykład, jak wyzwolić się spod jarzma tyranów. To trylogia o uniwersalnym, ważnym przekazie. A co najlepsze: nikt nie wciska czytelnikowi mądrości na siłę - wszystko ma umocowanie w tekście, w historii fikcyjnej, w wielu miejscach nierzeczywistej, a jednak do bólu prawdziwej.

 

 

Mówi się, że nie należy oceniać książki po okładce. Tymczasem chciałabym, żeby wszystkie dobre książki miały dobre okładki - żebyśmy nigdy nie przegapili wartościowej lektury! Bo - szczerze? - gdyby nie okładki trylogii o miasteczku Perfect, prawdopodobnie nigdy nie sięgnęłabym po tę serię. Lubię zagadki do rozwiązania i atmosferę grozy w książkach, ale bałabym się chyba książek młodzieżowych, zwłaszcza tych z... zombie 🧟🧟‍♀️. W sensie: wiele rzeczy mogło się tutaj po prostu nie udać. Tymczasem dostałam historię ze świetnie przemyślaną intrygą, a elementy rodem z filmów klasy B nie przeszkadzały, za to mogły zachęcić do lektury mniej zdecydowanych młodych czytelników.


"Miasteczko Perfect" - pierwszy tom trylogii - kojarzyć się może z "Żonami ze Stepford". Bohaterowie przybywają bowiem do miasteczka, w którym wszystko jest perfekcyjnie i idealnie zorganizowane, a ludzie szczęśliwi. Nie ma tam miejsca na bałagan, chaos, nieobyczajne zachowanie. Wszystko zdaje się działać bez zarzutu i zachwycać. Ale...! To właśnie ten nagły perfekcjonizm, tak dziwny i nierealny, zaczyna sprawiać, że czujemy się niespokojni. Że zadajemy sobie pytanie, w czym tkwi tajemnica tego miasteczka i dlaczego to wszystko - zamiast być takie idealne - nas przeraża?

W książkach Heleny Duggan do miasteczka Perfect przyjeżdża z rodzicami Violet - córka znanego okulisty, który ma pomóc mieszkańcom w wyjaśnieniu tajemniczej choroby: każdy bowiem traci w miasteczku wzrok. Szybko go odzyskuje, wsparty okularami braci Archerów, ale mimo wszystko sprawa jest zagadkowa i dobrze byłoby jej zaradzić. Nastolatka jest wściekła na rodziców - zwłaszcza na tatę - że przekreślili całe jej dotychczasowe życie i nieczuli na każdy argument zdecydowali o przeprowadzce. Po przyjeździe do Perfect nie jest łatwiej: ojciec całymi dniami pracuje, jest zestresowany i zmęczony, a matka zmienia się nie do poznania - szczebiocze, bierze udział w życiu miasteczka, jest perfekcyjną gospodynią. Perfekcjonizmu żądają od samej Violet - zasady panujące w szkole są nie do przyjęcia, dzieci traktowane są jak żołnierze, a i większość rówieśników dziewczyny za łatwo daje się ustawiać w szeregu. Zero indywidualności, miejsca na popełnianie błędów. (Fragmenty związane ze szkołą przypominały mi "Nieistniejącą szkołę" Gudule.) Bohaterka zaczyna tęsknić za normalną mamą - przypalającą obiad i czasami zdenerwowaną, za tatą, z którym kiedyś mogła rozmawiać o wszystkim. Na domiar złego Violet wydaje się, że słyszy duchy...

Nie chcę za wiele zdradzać, by nie psuć lektury. Dodam tylko, że nie zabrakło tutaj tajnych korytarzy, cmentarza zasnutego mgłą, tajemnic i zagadek, a także dziwnych substancji pozamykanych w słoikach. To jednak nie wciągająca fabuła i atmosfera grozy - czyt. kapitalna przygoda, w której bierze udział czytelnik - zadecydowała, że chłonęłam "Miasteczko Perfect", a finalnie pokochałam całą serię.

Bohaterowie są pełnowymiarowi, a ich reakcje na poszczególne sytuacje prawdziwie ludzkie. Boją się, denerwują, gniewają, czują siłę, walczą o siebie, znajdują w sobie odwagę, chociaż drżą ręce. Kochają, chociaż błądzą. Odnajdują drogę, przepraszają. Są tak autentyczni w swoich reakcjach, że dopingowałam Violet i Boya w zasadzie od początku - związana z nimi jak z przyjaciółmi. To wielka zaleta literackich bytów - nie każda książka młodzieżowa może poszczycić się posiadaniem takich postaci!

To raz. Dwa: fabułę powieści można potraktować jak metaforę i odnieść do walki o wolność i prawo do bycia sobą w ogóle. Pod koniec książki padają słowa, które pasowały mi jako komentarz do sytuacji w Polsce już w trakcie lockdownu, a jeszcze bardziej pasują dzisiaj:


(...) stwórzmy razem nową przyszłość, gdzie ludzie będą cenieni nie tylko za to, co mają ze sobą wspólnego, ale i za to, co ich różni. Zbudujemy razem społeczeństwo, które szanuje różne poglądy, jest otwarte na dyskusję i ceni każdego obywatela takiego, jakim jest. Nie jesteśmy perfekcyjni, ale w tym właśnie jest nasze piękno i siła.

Helena Duggan, Miasteczko Perfect, s. 382


Książki z serii przypominają mi filmową trylogię "Matrix": pierwszą część można czytać/oglądać niezależnie od pozostałych, niczego przy tym nie tracąc. Kolejne jednak (części druga i trzecia) wymagają pozostania z opowieścią do końca. Chociażby dlatego, że "dwójkę" kończy albo nagłe i bezczelne "ciąg dalszy nastąpi" (👉 Matrix Reaktywacja), albo takie "zamknięcie" fabuły, że dla spokoju czytelniczego sumienia konieczne jest sięgnięcie po ostatnią część.

Walka o Perfect trwa - tym razem wróg ma do dyspozycji wspomniane już w tym wpisie zombie. Z początku wydawało mi się to zbyt szalone, by się udało (i szalone było cały czas), ale wprowadziło dodatkowy dreszczyk. Emocji w pierwszym tomie nie brakowało, ale od drugiego napięcie się potęguje i trzyma aż do finału. Bohaterowie więcej ryzykują, stawka rośnie. Mogą przegrać wszystko i wielu się boi, a ze strachu zaczyna wątpić. Młodzi bohaterowie - ci będący nadzieją dorosłych, ratujący ich i przywracający wiarę - sami często ją tracą. Mają jednak siebie - a solidarność, przyjaźń i miłość stają się siłą napędową do działania. Jakaż to piękna i ważna lekcja!


Bohaterowie walczą o odzyskanie swojego życia, swojego miasta. O prawo do bycia sobą, o brak sztucznie tworzonych podziałów międzyludzkich. O sąsiedzką troskę i solidarność. O nadrzędne ludzkie wartości. 

 

Pokażmy tym Archerom, że choć mogą napełnić nas strachem i sprowadzić szaleństwo na nasze ulice, to nie uda im się nas podzielić. Nie ma "my" i "oni". Jesteśmy mężczyznami, kobietami i dziećmi. Mężami, żonami, mieszkańcami Ziemi Niczyjej i perfekcjonistami. To wszystko nas określa, ale nas nie definiuje. Jesteśmy po prostu ludźmi i o tę prostą prawdę walczymy.

Helena Duggan, Kłopoty w Perfect, s. 343

 

(...) nie ma czegoś takiego jak perfekcjoniści i ci z Ziemi Niczyjej. Są ludzie.

Helena Duggan, Kłopoty z Perfect, s. 334

 

W tym wszystkim warto zwrócić uwagę na prowadzoną narrację: mimo iż walczymy z oprawcą, władzą despotyczną, z ludźmi zafiksowanymi na punkcie władzy i swojego ego, nie są oni przedstawiani zero-jedynkowo, a ich czyny wynikają z doświadczeń życiowych. Zgadzamy się co do tego, że ich zachowanie jest złe i niedopuszczalne, że są zniszczeni przez swoje demony. Ale jednocześnie dostrzegamy te demony i widzimy, co posunęło bohaterów do takich a nie innych decyzji.

 

Helena Duggan niczym wytrawny socjolog pokazuje nam też, w jaki sposób to wszystko się nakręca, jak działa, a jej słowa mogą pasować do wielu różnych sytuacji. Wielokrotnie przystawałam, wczytana w wybrane fragmenty. Jak to zostało prosto, a jednocześnie tak syntetycznie ujęte!


Ludzi dużo łatwiej jest kontrolować, kiedy są pozbawieni wyobraźni. Nie zadają pytań i wierzą we wszystko, co im się mówi. Prawda jest taka, że człowiek nie jest do końca człowiekiem, gdy nie ma wyobraźni.

Helena Duggan, Miasteczko Perfect, s. 203


Ci bracia zawsze będą się starać urabiać nasze umysły! Jeśli uda się w kimś wywołać strach, to narośnie też gniew. Jeśli dasz człowiekowi powód do strachu, to będziesz mogła pokierować jego gniewem; w ten sposób zdobędziesz nad nim kontrolę.

Helena Duggan, Kłopoty z Perfect, s. 203


William wytłumaczył jej jednak, że czasem przeszłość jest bolesna, ale jeśli nie chcesz już nigdy czuć tego bólu, musisz o niej pamiętać.

Helena Duggan, Kłopoty z Perfect, s. 30

 


Nie potrafię nie czuć ogromnego szacunku i sympatii do autorki. Niektórzy pisarze wieńczą czasem swoje powieści listami do czytelników albo podziękowaniami. Czasem to prawdziwie wzruszające wyznania - nie inaczej było w przypadku ostatniego, wieńczącego trylogię tomu. "Bitwę o Perfect" kończy list autorki do... głównych bohaterów serii. Słowa Heleny Duggan poruszają. Podzielę się tylko kawałkiem, tym najważniejszym:


Widzicie, zaplanowałam dla was kolejną przygodę. Naprawdę mam nadzieję, że ją przyjmiecie.

Czy pójdziecie dla mnie w świat, zdobędziecie nowych przyjaciół, takich bardziej w waszym wieku, i przekażecie im coś ode mnie?

Czy powiecie im, że są wyjątkowi, że dzieci to najniezwyklejsze istoty na tej planecie? Powiedzcie im, proszę, że niezależnie od tego, czy są sierotami czy córkami lekarza, mogą wszystko. Sprawcie, by uwierzyli, że są dzielni, dzielniejsi i mądrzejsi, niż im się wydaje, i że nigdy nie powinni mieć nadziei, że będą normalni - normalność jest nudna. Sprawcie, by zrozumieli siłę swojej wyobraźni i żeby nie pozwolili nikomu jej ukraść - nawet braciom Archerom - bo ona zabierze ich wszędzie.

A co najważniejsze, Boyu i Violet, zapamiętajcie przede wszystkim to... Powiedzcie im, że niezależnie od sytuacji czy skali problemu - czy chodzi o tysiąc zombie czy o zły dzień w pracy - one, nasze dzieci, ratują nas, dorosłych, za każdym razem. Jeśli powiecie im tylko tyle, uczynicie mnie dumną.


Wszystkie cytaty pochodzą z książek Heleny Duggan wydanych przez Wydawnictwo Zielona Sowa:

  • Miasteczko Perfect, tłum. Anna Piasecka, Warszawa 2018
  • Kłopoty z Perfect, tłum. Anna Piasecka-Byra, Warszawa 2019 
  • Bitwa o Perfect, tłum. Ewa Kleszcz, Warszawa 2020
 
 Po więcej zapraszam na stronę wydawnictwa TUTAJ.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza