7/17/2011

shortbread

   Pamiętam swój zachwyt, gdy po raz pierwszy skosztowałam szkockich ciastek firmy Walkers. Prawdziwie maślane, z lekką nutką soli, która w połączeniu ze słodyczą tworzyła prawdziwie zachwycające, smakowe niuanse. Jadłam je w towarzystwie pysznej kawy w kawiarni sieci księgarń Empik, gdzie dwa paluszki ciastek kosztowały 4 złote (!). Wytwarzane w krainie noszących kilty mężczyzn były czymś jedynym w swoim rodzaju, szukałam więc wyrobów firmy w sklepach. W Internecie cena mnie odstraszyła (wysoka cena ciastek w porozumieniu z kosztami wysyłki), w tradycyjnych ich nie widziałam. Aż do dnia, kiedy gazetka reklamowa z Lidla oświadczyła uroczyście, że można je kupić. Nakłaniany przeze mnie mąż w końcu uległ i pozwolił mi wydać kilkanaście złotych na jedno opakowanie maślanych kostek domino. Niestety - nim do sklepu dotarłam, już ich nie było. Gdy znalazłam przepis na Internecie... długo się nie wahałam. Przepis czekał na pulpicie tygodni kilka, nim w domu pojawiła się zdatna do jego urzeczywistnienia blacha do pieczenia. A że mąż mi niedawno niespodziankę zrobił... 


Shortbread
355g mąki (2 i 1/5 szklanki)
170g masła
80g cukru (4/5 szklanki)
łyżeczka soli (lub jak kto woli: większa szczypta)

Masło powinno być miękkie, by lepiej łączyło się ze sobą wszystkie produkty. Zrobiłam to ręcznie, ugniatając dość sypkie ciasto. W oryginalnym przepisie (dostępnym TUTAJ) była sugestia, by całość rozwałkować i wówczas przełożyć na blachę, niemniej maślane grudki nie były skore do tego rodzaju współpracy, wobec czego przechytrzyłam bestie - na wysmarowaną masłem blachę wielkości 20cm na 20cm wyrzuciłam poszczególne cząstki kruszącego się ciasta i ugniatałam na jednolitą masę. Nakłułam jeszcze delikatnie powierzchnię widelcem i wstawiłam do piekarnika, który nagrzałam wcześniej do 190 stopni. Piekłam nieco ponad 10 minut, aż brzegi zrobiły się miodowe (innymi słowy: kiedy zabarwiły się na kolor ciemniejszy niż reszta). Gotowe ciasto można posypać lekko cukrem: kostki będą się wspaniale skrzyły, jakby posypane kryształkami soli (właśnie takie wrażenie pamiętam z uważnych obserwacji szkockich Walkersów). Po wystygnięciu przycinamy do wielkości mniej więcej kostek domina i napawamy się ich niepowtarzalnym smakiem.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza